Paczący

sobota, 16 lutego 2013

Post-cwaniak!

Hej Kochane!

(Dzisiaj mnie nie ma i ten post dodał się sam, w związku z tym jest to post-cwaniak jakbyście się zastanawiały skąd ten tytuł...:) Ja jestem w Zakopcu i wracam w poniedziałek! :D :*) Póki co możecie sobie poczytać co wpadło mi w ręce właśnie podczas wczorajszych łowów...

piątek, 15 lutego 2013

EOTD - prościzna

Witajcie!

Coś mi dzisiaj nie poszło z eyelinerem. Im bardziej chciałam, żeby było prosto, tym grubsza kreska mi wychodziła. I bardziej falista. W końcu odpuściłam i to, co już narysowałam pokryłam cieniem dla zatarcia nierównych granic. Na koniec tusz... i już! Polecam ten sposób tym z Was, które nie za bardzo radzą sobie z kreską wykonaną eyelinerem. Mnie czasem wychodzą, tylko dzisiaj mam jakiś dziwny dzień na nie...

bez lampy-światło dzienne

z lampą


Czego użyłam: czarnego eyelinera Miss Sporty, na kreskę nim wykonaną rozmazałam fioletowy cień Paese 901. Rzęsy pomalowałam tuszem Chanel Inimitable. Na policzkach, czego nie widać mam róż z Miss Sporty 003 Sienna, z którego jestem strasznie zadowolona. Kolor pasuje mi idealnie! Dodatkowo róż był mega tani, kupiony przez internet :D Takie zakupy to ja rozumiem! I takie proste makijaże! :D
_______________________________________________________________________

Wybrałam się dzisiaj na ciekaczkę do galerii a po drodze do SH, gdzie kupiłam trzy rzeczy za całe 6zł=2zł/szt! Była też promocja w Croppie, gdzie wyhaczyłam taniutką bransoletkę i pierścionki - sroka ze mnie ;) W TkMaxxie było mnóstwo rzeczy, które bym przygarnęła, ale w końcu wyszłam z dwiema dla Siostry na parapetówkę, bo zmierzamy tam w weekend za tydzień. Natomiast w ten weekend wyprawa do Zakopanego :) Taki niezamierzony wypad Walentynkowy, chociaż nie obchodzimy, ale tak się złożyło :D

A u Was co tam dzisiaj na oczętach?

czwartek, 14 lutego 2013

NOTD - jej wysokość niebieskość

Hej!

Dzisiaj nie będzie żadnego walentynkowego mani, w celu oglądnięcia takowych zapraszam m.in. do Tamit24 na niebanalną, nie serduszkową i nie czerwoną propozycję walentynkowych paznokci!

U mnie natomiast nadszedł dzień na wypróbowanie nowości z Netto w postaci lakieru Glamour - Magic Visage. Tym razem ten jest niebieski, bardzo szybko schnie, ale do bardziej zadowalającego, przynajmniej mnie, efektu potrzebne są trzy warstwy. Przy szybkim wysychaniu jest to znośna ilość. W butelce jest 12ml i lakier kosztuje tylko 2,99, nie jest zaopatrzony w żaden numer rozpoznawczy ani tym bardziej nazwę. Zapach standardowy - do przeżycia. Pędzelek bardzo mi odpowiada - zarówno jego długość jak i szerokość. Wprawiona ręka pokryje całą płytkę trzema płynnymi ruchami.


Dwie warstwy zupełnie mi nie odpowiadają, bo nie cierpię jak spod lakieru prześwitują wolne brzegi paznokci! Zwłaszcza, że moje (wolne brzegi) są różnej długości. Może powinnam nałożyć wcześniej jakąś bazę, chociaż Evkę 8w1, ale już mi się zwyczajnie nie chciało. I tak wyszło na to samo, bo położyłam po prostu trzecią warstwę lakieru.





Tutaj na zdjęciu dobrze udało mi się uchwycić mikroskopijne drobinki, jakie ten lakier zawiera. Nie są w żaden sposób nachalne i zupełnie mi nie przeszkadzają, chociaż wolę lakiery bez drobinek (tak samo jak bronzery;>) Z daleka są zupełnie niewidoczne! 
Czy ten kolor można nazwać morskim? Może. Czy to jest granat? Zależy jak pada światło. Jedno, czego jestem pewna, to to, że to nie jest kolor czerwony :p

kliknij, żeby bliżej poczytać o składzie
Uważam, że ogólnie te lakiery są porównywalne cenowo i jakościowo do Safari, ale Safari mają większą paletę kolorów do wyboru. Jak będę jeszcze kiedyś w Netto, to jeszcze jakiś kolor tego Glamour kupię na pewno! W skali 1-10 oceniam go na 8 z racji ilości warstw, przy których w pełni wydobywa się jego kolor. Ciekawa jestem tej "siniości" na palcach jak już zacznę zmywać ten lakier...

Lubicie takie kolory na paznokciach?

środa, 13 lutego 2013

Skarb spod śmietnika

Cześć moje Drogie!!!

Zapierniczam sobie w zeszłym tygodniu chodniczkiem do kuzyneczki w odwiedzinki i jednocześnie rozmawiam przez telefon z Siostrą, która już wiele rzeczy w domu ma znaleźnych właśnie na śmietniku - głównie mebli.
Patrzę a tu pod śmietnikiem (bo wszystkie są zamykane, a jeśli zostawia się coś dla biedniejszych, to pod śmietnikiem) coś żółtego, fajnego - patrzę torba! Nie omieszkałam oczywiście przerwać rozmowy: - "Poczekaj, bo właśnie widzę fajną torbę na śmietniku..." Moją znajdę obejrzałam, wyjęłam z niej będące w środku pokrywki do garów (nota bene niektóre dobre, ale nie wzięłam, bo pomyślałam, że przecież w domu pokrywki mam ...już w domu pomyślałam, że mogłam w sumie wziąć! :/), włożyłam do mojej wielkiej czarnej torby i kontynuując rozmowę poczłapałam dalej do kuzynki :D Obejrzałam ją dokładnie dopiero w domu. A tam ku mojemu zdziwieniu okazało się, że torebka jest zupełnie nie zniszczona i w dodatku z Parfois, ze skórzanymi rączkami, w środku żadnej dziury ani nawet przetarcia! Oczywiście rączki są troszkę ciemniejsze od używania, ale to normalne. Kto wyrzucił taką zupełnie w porządku torebkę? Wiecie co? Wcale mnie to nie obchodzi, ważne, że ją znalazłam i teraz jest u mnie.
Jak widzicie już się przeprowadziłam do nowej zdobyczy...

Poza krzesełkami ogrodowymi to moje drugie takie konkretne znalezisko, z którego jestem niezmiernie zadowolona :) "Wielka radość w domu Gucia" - taka sama jak wtedy, gdy buszuję po SH i znajdę coś super! Właśnie... dawno nie byłam na polowaniu w lumpeksie...

A Wy znalazłyście kiedyś coś fajnego pod śmietnikiem, czy nie patrzycie w tamtą stronę i brzydzicie się nawet dotykać?

wtorek, 12 lutego 2013

DNKY Be Delicious dla ubogich, czyli ich Biedronkowy odpowiednik

Hej Laski!
Pamiętacie perfumy z Lidla Madame Glamour pachnące identycznie jak Chanel Mademoiselle? Miałam je, bo lubię kupować coś jak oryginał, ale za dużo mniejsze pieniądze!
Jak widzicie w tytule, dzisiaj kolejny post z produktem niemal identycznym jak oryginalny, ale dużo tańszym. Post odrobinkę porównawczy. Będąc w SP często podchodzę do szafy z perfumami i niucham sobie do woli różności marząc o ich posiadaniu. Tak było z DKNY Be Delicious, które jak dla mnie pachną zielonymi jabłkami. Oryginału nie miałam, ale flakon wygląda tak, zresztą dość przyzwoicie:


Mój flakon Laura Castello Be 4 Me natomiast wygląda jak poniżej, a kartonik jest bardzo podobny do orginalnego, przyjamniej kolorystycznie, co same możecie stwierdzić:


Możecie sobie powiększyć zdjęcia i przeczytać skład.
Mnie trochę, na plus, zdziwił fakt, że perfumy są bardzo skoncentrowane - 80%!


Butelka bardziej pociągła, można powiedzieć, że zbliżona kształtem do gruszki. Nie posiada korka, ale w torebce nie ma prawa sama zacząć "psikać", dlatego, że nad tym, co naciskamy jest srebrna jakby-obręcz. Do niej przywiązana jest ozdobna biała wstążka.


Kolor też taki sam jak w DKNY, mianowicie zielonkawy.


Zapach DKNY od środka:
Nuty głowy: magnolia, jabłko, grejpfrut, ogórek Serca: róża, fiołek, tuberoza, konwalia Podstawa: ambra, nuty kwiatowe, drzewo sandałowe, drzewo Cena 100ml DKNY wacha się od ok. 110-205zł a Biedronkowy odpowiednik Laura Castello Be 4 Me za tyle samo kosztowałby 43.26,-
Zapachu w buteleczce znajduje się 15ml i zapłacicie za niego całe 6,49!!! Zastanawiam się czy nie wykupić całego "nakładu", bo w moim sklepie nie było ich wcale... :/


Znacie Biedronkowe perfumy? Używacie?
Jak się zapatrujecie na pisownię "ten perfum" zamiast "te perfumy"? Ja nienawidzę jak nie wiem - tego jak i ignorantów!:p


poniedziałek, 11 lutego 2013

Haul - Netto i Biedronka + NOTD

Witajcie Kochane!

Pierwszy raz moja noga postała w markecie Netto, ale nie ostatni mimo, że mi do niego zupełnie nie po drodze! Zbyt wiele nie kupiłam, ale to, z czym wyszłam było wystarczające, żebym była zadowolona :) Kupiłam - mydło do rąk w płynie z OS o zapachu malinowym - uwielbiam żel pod prysznic o tym zapachu :) Było jeszcze do wyboru zielone: limonka, białe: gruszka z czymś i fioletowe: sama lawenda. Biorąc pod uwagę, że uwielbiam kolor fioletowy, wydawałoby się, że wezmę lawendę, ale powąchałam i szału nie było. Lakier Magic Visage Glamour w kolorze niebieskim i zmywacz Progres z gąbką do wypróbowania, bo nigdy takiego nie miałam.




Biedronkowe zdobycze:

W Biedronce słynny płyn micelarny BeBeauty za 4,50, jestem w fazie testów :) Lakier Eveline z promocji w kolorze kawy z małą ilością mleka, równocześnie w moich NOTD. Perfumy Be 4 You, które pachną I-DEN-TY-CZNIE jak DKNY Be Delicious, ale te Biedronkowe kosztowały 6,49. Uwielbiam DKNY BD a za tą cenę jeszcze bardziej :D


NOTD Eveline nr 609, którego wykończenie mega mi się podoba




Ściskam!!!

sobota, 9 lutego 2013

Moja torba-borba ósme smake

Hej! 

Lubicie filmiki albo posty z torbami i ich zawartością? Ja strasznie! Tak samo lubię sprzątać komuś w torebce, wyrzucać stare paragony, segregować rzeczy, wkładać coś do jego etui, oglądać, wąchać itp, itd:)
Dzisiaj pozwolę sobie popełnić post na ten właśnie temat. Co jest w mojej dość dużej torbie, którą dostałam pod choinkę od siostry. Paczajcie:
Oto rzeczona.
Wieszak dostałam od tej samej siostry jak jeszcze pracowała w Quazi 
Torba nie jest skórzana, ale w sumie tak wygląda, na zewnątrz jedna kieszonka na zamek, w środku taka sama. Duży, centralny zamek otwiera się do samego dołu torby więc można w niej zmieścić naprawdę dużo rzeczy! Borba jest duża, więc optycznie mnie wyszczupla ;D

Co tam mam: kosmetyczka - jej zawartość widoczna pod nią: atomizer na perfumy, apap, szmatka do okularów, lusterko, nawilżane chusteczki o zapachu mango, fluid Kobo, pomadka Alterra i Wibo, pilnik, masło Nivea, żel antybakteryjny do rąk i krem Kamill.
Żeby ładnie pachniało - lawendowy zapach do torebki; rozkładana szmaciana torba z HMu; kalendarz; piórnik z długopisami i ołówkiem, gumka, dwa długopisy, które są wrzucone "luzem", łyżka z McDonald's jakbym zapragnęła zjeść jogurt, chusteczki higieniczne - zimą cieknie z nożdrzy, więc trza je mieć po prostu; klucze; portfel; telefon; zappin, czyli mp3. Wsjo. :D

A Wy co jeszcze nosicie ze sobą w Waszych torebkach?
Przyznać się!



_________________________________________________


DZIĘKI !!! :*

piątek, 8 lutego 2013

Essence 106 Free Hugs - przytulicie go?

Cześć :*

Wczoraj dostałam do wypróbowania lakier - nie, nie żadna współpraca, tylko pożyczka od koleżanki :* Tej samej, od której dostałam do wypróbowania lawendę - o STĄD.
Szczerze mówiąc, to pierwszy raz kiedy mam lakier Essence na paznokciach i jestem nim zachwycona! Jego numer i nazwa, to 106 Free Hugs. (Tak w ogóle, to marzy mi się Rosewood Hood(!) )
Nie tyle chodzi o sam kolor, ale pędzelek, aplikację i schnięcie. O trwałości się nie wypowiadam i nigdy nie będę, bo zmywam lakiery niemal codziennie. Tak, jestem dziwna. :D Na zdjęciach dwie warstwy, chociaż jedna spokojnie by starczyła, dlatego że lakier kryje bardzo dobrze! Dodatkowo, tam niżej, to białe ustrojstwo, to moja nowa suszarka do lakierów, tzn.do paznokci - dostałam od cioci, której już się znudziła... Po prostu już jej nie chce;) Używana, ale ucieszyła mnie jak cholera!
z lampą
w cieniu i słońcu
 Prawda, że tutaj odrobineczkę podobny do TEGO Inglota? Wiem, że tamten jest matowy, i że ten jest gdzie indziej niż na fotce wyżej od niego ciemniejszy :)  

Jak Wam się podoba moja suszara? Działa na dwie baterie R-14 ;) Kładziecie palce na półeczce, naciskacie i dmucha chłodnym powietrzem susząc pazury :) Bardzo spoko gadżet!

W Biedronce promocje, skusiłam się tylko na dwa żele z OS, które są w fajnej promocji. Bardzo je lubię i za dwa zapłaciłam 11zł, czyli wychodzi po ok.6,50. W Rosku są po 9/szt, więc interes mi się udał!
Była jeszcze jedna wersja zapachowa, przynajmniej w moim - malina z wanilią i jeszcze jakiś w kolorze wiśniowym, ale przezroczysty. Nie miałam go nigdy, ale wolałam te dwa cudeńka. Świetnie, że nie są tak żelowe i galaretowate, jak skąd inąd pięknie pachnąca lukrecja z pomarańczą, która już mi się prawie skończyła...

Lubicie? Kupicie?
_____________________________________

Na koniec promocje w Home&You. Walentynkowa jestem WCALE, chociaż jest kilka ładnych rzeczy, ale jednak spasuję. Ale może Wam coś wpadnie w oko, zwłaszcza, że druga rzecz 50% taniej:


Wasza,

wtorek, 5 lutego 2013

Dostałam + same niezbędne z promocji z Rosska!

Wzbraniałam się przed otrzymaniem tych cudnych prezencików do mojej ukochanej Przyjaciółki, po tym jak zrobiłam jej porządek w kosmetyczce, która nota bede jest wielkim TkMaxx'owym kartonem zajmującym 3/4 jej pralki, ale nie do końca mi się udało.


Posprzątałam i owszem, ale z niemal każdym "OooOOo, fajne.../ Mmm, ale to ładnie pachnie!/ Skąd to masz, podoba mi się" - słyszałam "Poboba Ci się, to sobie weź!/ Chcesz, to bierz!/ Ja tego nie używam, weź sobie!" Tym samym z jej niespodziankowych urodzin, które były cudowne, (bo Madzia się NICZEGO nie spodziewała) ja też wyszłam z prezentami. Oto i one:


No i coż tam dostałam:

- perfumy FM Luxury Collection  numer 141, czyli  Versace- Bright Crystal, 50ml - bardzo lubię perfumy z FM miałam już kilka i zawsze byłam bardzo(!) zadowolona, tym razem też tak jest:) obok na prawo są:
- perfumy  Sisley - Eau du Soir; Hubert Isabelle d'Ornano, 2ml - ciężkie, piękne, kojarzą mi się z moją najstarszą Siostrą, która najprawdopodobniej by mi je zabrała zaraz po ich powąchaniu!
- perfumy Sisley Eau de Sisley 3, 2ml - przepiękne, świeże, przypominają mi ukochane męskie Kenzo Tokyo, boskie!:) maleństwo poniżej:
- Dior Miss Dior Cherie, 2ml - zakochałam się w nich bardzo, już mam w planach zamówienie ich sobie właśnie w FM, mają numer 80, będą moje jak nic! Mężu - nie unoś się;) Z góry przepraszam, ale w FM one będą kosztowały tylko 30zł, więc lepiej 30 niż 310, prawda? To się nie gniewaj :* obok Sisley, na prawo kolejne:
- perfumy Ô de Lancome, 2ml - wprowadzone na rynek w 1969 roku, pierwsze niuchnięcie nie zachwyca i przywodzi na myśl perfumy na śmigus-dyngus, ale za kolejnym razem jest lepiej!
- lakier P2 - piękne mleczko, uwielbiam takie!
- zestaw do paznokci: optyczny wybielacz, który ma kolor jakby ultrafioletowy przez co paznokcie po zaaplikowaniu go wyglądają na zdrowsze, bielsze i bardziej eleganckie, 10ml; odżywka utwardzająca paznokcie, 5ml; wszystko nazywa się Alessandro i specjalnie dla mnie przyjechało z Niemiec. Końcówki paznokci są cudnie białe i wyglądają mega zdrowo!:) na górze:
- fioletowy cień Paese z drobinkami, numer 901 z serii Światło Toskanii (swoją drogą patrząc na akurat ten cień nieźle ciemno musi być w tej Toskanii, do której marzę, żeby pojechać;) na prawo od cienia:
- eyeliner z Pierre Rene - bardzo fajny pędzelek, dość precyzyjnie można sobie stworzyć kreskę:) tego nigdy za wiele!
- tusz Avon Little Red Dress - przyznam się, że pierwszy raz widzę na oczy ten tusz, ale ma bardzo ciekawą szczoteczkę, sylikonową z takimi mega drobnymi "kolcami", 7ml.

_______________________________________________________


W Rossmannie promocje!!! Żal nie skorzystać, tym razem kupiłam tylko naprawdę niezbędne rzeczy, głównie pielęgnacyjne, w stosunku 4 do 6:

- krem do rąk rumiankowy Isana, 100ml
- masło do ciała z kakao i masłem shea Isana, 500ml
- ochronna pomadka Alterra też rumiankowa
- podkład Miss Sporty So Matte numer 001 ivory, 27.3ml, wizualnie przypomina ten z Burżuja, też odnosicie takie wrażenie? ;)
- peeling i maska-serum do stóp Perfecta SPA - Dax
- ukochany puder Synergen 01, regularna cena mnie nie zachwyca, zwłaszcza, że ją podnieśli ostatnio do ponad 9zł, więc jak był w promocji za ok. 6zł, to czemu niby miałabym nie brać, zwłaszcza, że poprzedni mi się skończył? :p
Dobra koniec tego chwalenia się, uciszania sumienia, tłumaczenia się Wam i przed samą sobą, a zwłaszcza Mężydełku, które tu wchodzi kontrolnie co jakiś czas zerknąć ile na co wydałam :( Sucks!
Kłamać nie będę ile co kosztuje, same dobrze wiecie jak fajnie wygląda aktualna gazetka z Rosska ;D

Pozdrawiam Was Dziewczyny!
Jak również moją Madzię, dzięki której mam te dostane cudowności z pierwszego zdjęcia! (Wiem, że tu zaglądasz, więc ślę duuużoooo buziaków dla Ciebie, Piotra i Franusia :*)

P.S. Ostatnio gnębi mnie pytanie: Jak się czyta Seche Vite i markę Lidlowską - Cien ?

niedziela, 3 lutego 2013

EOTD, czyli Eyes of the Day ;D

Dziś tylko kilka zdjęć kolejnego, prostego smoka powstałego przy pomocy paletki z Sephory i eyelinera, bo lecimy do rodziców na obaidek i na maleńkie zakupy :)



Miłej niedzieli! :*

piątek, 1 lutego 2013

Kto nie lubi czekolady ręka w górę!

Witam Was na słodko :)

Zdziwiona podobieństwem między dwiema czekoladami, które ostatnio dostałam do spałaszowania, postanowiłam pokazać Wam różnice między nimi. Ja kiedyś nie lubiłam gorzkich czekolad, ale ostatnio, ponieważ nie słodzę, taka czekolada jest dla mnie "słodka" :)
Porównajmy sobie francuską czekoladę Lindt Excellence, tutaj truskawkowa i jej polski odpowiednik - Wedel Maestria, malinowa:

OPAKOWANIE
Obu jest po 100g i mają tekturowe niemal identyczne opakowanie. W środku każda z nich zapakowana jest dodatkowo w sreberko - to z Lindta jest bardziej delikatne i przy otwarciu strasznie się rwie. Wedel ma jakby wzmnocnione to sreberko i nic się nie urywa. 


ZAWARTOŚĆ KAKAO
Jeśli chodzi o zawartość "czekolady w czekoladzie" a dokładniej kakao, to Lindt ma 47% a Wedel aż 55%. Wiadomo - im więcej, tym lepiej. 
SMAKI
Lindt ma dość dużą gamę smaków/ nadzienia - gorzka (różna zawartość kakao, np. 70-99%), z kawałkami pomarańczy,  truskawki, solą morską, chilli, wasabi, kokosowa, jagodowa, karmelowa, orzechowa, migdałowa, kremowa, truskawkowa, biała wanilia
Wedel - malina, orzech włoski, laskowy, kawowa, estraciemna, extramleczna, cappuccino, (zaw.kakao 55-76%)
CENA
Lindt - od 7-10zł
Wedel - około 8zł

Mnie smakują obie, ale chyba będę kupowała Wedla - jest tak samo dobry a tańszy, no i polski :) Wspierajmy nasze:)
Narobiłam Wam smaka?
Jadacie w ogóle gorzkie czekolady?

Zobacz też

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...