Paczący

piątek, 17 maja 2013

Moje nowości, duża niespodzianka i Bizkit

Hej Dziołszki!

Zacznę od razu od nowości, których mam kilka. Jak kiedyś wspominałam - jak wyjdę ze szpitala, to rzucę się na zakupy - jak powiedziałam, tak zrobiłam. Oto efekty, wiem, że zawsze mogło być lepiej, ale póki co jestem usatysfakcjonowana, powiedzmy, do 23 maja kiedy to Rossmann zacznie swoją kolejną promocję pod tytułem - 40% na kosmetyki kolorowe, wówczas uderzę znowu!

 Co ta Rainy sobie wzina i nakupiła?
Od lewej:
- woda termalna La Roche-Posay - dostałam ją jako gratis do kremu na niedoskonałości->
- Effaclar Duo, który swoją drogą jest jakimś cudem! Stosuję od, dosłownie kilku dni i JUŻ widzę poprawę mojej cery. To jest jakieś wprost niesamowite! Ja wiedziałam, że on jest dobry na trądzik, że KWC itp., ale że aż tak, to jestem w szoku. Sprawdziłam na własnej skórze i nadal nie dowierzam, ale zaczynam, bo działa super! Kocham go!!! <3
- podkład True Match L'oreal w kolorze N1 Ivory, czyli najjaśniejszym, z tego, co kojarzę
- woda perfumowana La Rive o zapachu Dolce&Gabbana Light Blue, lubię ten zapach od dawna, a dorwałam go w Realu za całe 7,99 - tak do psiukania, o, psiuk, psiuk i już:)
- piling antycellulitowy Eveline Slim Extreme 3D - może kalafiorowe uda znikną dzięki tym 14 PeeLeNom ;)
- biedronkowy zestaw do pielęgnacji stóp BeBeauty. Widziałam pierwszy raz na oczy, piling i balsam, każdy za 2,99 wzięłam na próbę, oba po 75ml, zobaczymy...
- błyszczyk i lakiery, poza tym z Wibo nr 383 z serii Classic, kupiłam w "sklepie po..."
- bio maseczka z zieloną glinką Dermaglin na trądzik, z Hebe, 5 albo 6zł
- Rossmannowe gąbki Calypso, które bardzo lubię i świetnie się sprawdziły przy zmywaniu powyższej maseczki!

Miłą i bardzo zaskakującą niespodzianką był mail od pewnej Żanety, która pewnego pięknego dnia wysłała do mnie maila z prośbą o adres, bo "Ona mi robi paczuszkę z kosmetykami". Myślę sobie - "Dziołcha zwariowała!" Ale podałam jej ten mój adres z planem "zemsty" ;D Żanetko, strzeż się!!! ;) I dziękuję raz jeszcze :* <3
Dostałam: mydełko do twarzy Trump, organiczny krem z zieloną herbatą, dwie odżywki do włosów - Trump i L'occitaine, cienie Rimmela w moich (!) kolorach  i amełykansko czekoladę na gorąco (która jest pyyyszna!!!) :)

Na koniec - Bizkit mówi: (jeśli wzrok nie ten - w celu przeczytania polecam kliknąć na fotkę, to się weźmie i powiększy)


______________________________________________________________

Jeszcze przypomnienie o konkursie: 

W prawym górnym rogu bloga kliknijcie na taki baner i weźcie udział, jeśli chcecie:D


Pozdrawiam!!!

czwartek, 16 maja 2013

Zainspirowany makijaż - Kelly Rowland - Kisses Down Low

Cześć Dziewczyny!!!


Dzisiaj dla odmiany, po tyyylu lakierach do paznokci, wrzucam moje odwzorowanie makijażu z klipu jak w tytule, który w oryginale wygląda tak, jak poniżej. Ale się laska ruszała! W dodatku akurat ten makijaż ma tylko w pewnej części klipu, nie w całym. Ciężko mi było go uchwycić w pełnej krasie, ale w końcu się udało. Oto i on:



Moja wersja prezentuje się tak:
 A do zrobienia tego makijażu użyłam:

zaznaczonych kolorów z palety nołnejm z Allegro, w której jest 88 kolorów, ale średnio napigmentowanych... No, ale jest. Poza tym podkład L'oreal True Match w kolorze Ivory, czarna kredka Pierre Rene, biała NYX Jumbo pencil jako baza, ukochany czarny eyeliner Miss Sporty Studio Lash, tusz Wet'n'wild a konkretnie sama baza pod tusz z tego zestawu. Dwa tusze: najpierw Color Chic - Big Volume z Pepco, o którym pisałam TU i I <3 Extreme z Essence, dla uzyskania większej obiętości.

 
Tym sposobem wyszła mi propozycja, powiedzmy, na letnią imprezę... Zgadzacie się? :)

Może być?! :)
Ściskam i życzę Wam miłego dzionka! :*

środa, 15 maja 2013

Pierwszy cykl - lakierowe nowości 8/8 - perłowo-różowa Cynthia Rowley + KONKURS :D

Hello Drogie Wy moje!

Ostatni lakier!!! Cykl zaczął się perłą - łososiową, skończy bardzo podobną, ale różową. Z większą perłą. Druga Cynthia Rowley a jakby nadal Oriflame 20781.1 Cloverhaze, którego oczywiście już się pozdbyłam, bo nie mogłam wytrzymać z nim pod jednym dachem! 

Jesli chodzi o kolor, to jak widzicie, jest to nic innego jak świński róż z połyskiem, tyle mogę powiedzieć na jego temat. Wprost nie cierpię takiego odpustu!!! Oj pani Cynthio.. cóżeś pani wymyśliła dobrego... Może i kiecki, czy inne szmaciury projektujesz spoko, może to ci wychodzi, ale ten kolor, to jakaś porażka. Total klapa! Pańcia 70+ numer dwa, zaraz po Ori. Jesli nie przed.
 Smugi widać na kilometr, jak to w przypadku pereł (czy niektórych matów).
 Tyle samo go jest, co poprzednika - 15ml, pędzelek taki sam jak ten TU.
Poręcznie się maluje.
Bardzo szybko wysechł, co jest chyba, poza pędzelkiem, jedynym plusem...

No i tym bardzo nieoptymistycznym akcentem kończy się mój pierwszy cykl lakierowy poświęcony nowościom, które są ze mną od niedawna, skrzętnie zbierane lub od kogoś "dostane". Prosz, jest i rym:D


Jestem bardzo ciekawa, który lakier z całego cyklu moich nowości podobał się Wam najbardziej...

Zróbmy w takim razie mały konkursik z okazji  440 obserwatorów i ilości "diabelekich wyświetleń" - 66.666. Piszcie w komentarzach, który z tych ośmiu lakierów najbardziej przypadł Wam do gustu i dlaczego, zostawcie także swój adres mailowy. Macie czas do 19 maja, czyli do niedzieli, do 23:59. Wyniki ogłoszę zaraz w poniedziałek:D I tyle :D

Po kolei podaję Wam poniżej wszystkie linki - łatwo wrócicie do każdego z nich i będziecie mogły się zastanowić, który jest według Was najfajniejszy:
8. różowa Cynthia Rowley powyżej

Do wygrania fajna niespodzianka dla dwóch osób, których odpowiedzi będą najciekawsze i najbardziej mi się spodobają :) :D Klikajcie, oglądajcie, głosujcie i wygrywajcie. 

Zapraszam i życzę Wam powodzenia!

wtorek, 14 maja 2013

Pierwszy cykl - lakierowe nowości 7/8 - niebieska Cynthia Rowley

Cześć Kochane!

Powoli zbliżamy się do końca, jak widzicie dzisiaj już siódmy z ośmiu lakierów, jakie chciałam Wam pokazać. Przechodząc do rzeczy - dostałam dwa takie lakiery na urodziny od Przyjaciółki. Cynthia Rowley?! W ogóle nie wiedziałam co to za marka itp., ale dzięki "wujowi dżi" się dowiedziałam, że to jakaś pani projektantka, która "macza palce" również w lakierach. Na czymkolwiek to ma polegać:P 
Wiem, że są dostępne w TkMaxxie, bo widziałam przedwczoraj jeszcze inne kolory, ale się nie skusiłam na żaden... Mój, ten jeden z dwóch jakie posiadam, wygląda tak:

Ja to już nie wiem... 
Tego nie widać na zdjęciu w ogóle, ale on w buteleczce wygląda jakby był z fioletowymi tonami, za to na paznokciach zupełnie granatowy. W buteleczce jest wprost niesamowity! Szkoda, że na paznokciach tego efektu nie widać :(
Buteleczka zawiera aż 15ml, poręcznie się maluje dzięki tej dużej zakrętce, przynajmniej mnie takie coś odpowiada, nie wiem jak Wam. Pędzelek jest średniej długości, na szerokość dla mnie też OK!

 Wykończenie też mnie zaskoczyło, bo jest matowe. Na zdjęciach dwie warstwy, chociaż jedna też pokryła całość bez większych smug (jak to w matach), ale wolałam dać dwie. Bardzo, ale to bardzo szybko wysechł!
  
Nie zauważyłam bąbelków ani nic niepokojącego. Ot, matowy lakier.
 
Właśnie, matowy. Dlatego postanowiłam sprawdzić jak będzie wyglądał w wersji "na błysk", więc SV poszedł w ruch i otrzymałam taki efekt:
 Chyba lepiej, prawda?
 Zacie te lakiery?
Którą wersję wolicie? Mat czy błysk?


________________________________________________________________________________

P.S. Jutro koniec :D Ostatni z ośmiu moich nowych lakierowych przyjaciół. Cynthia Rowley w kolorze perłowego różu... Zobaczycie same - jest... opadnięte u mnie wszystko... ;]
Zobaczcie jeszcze, co udało mi się wczoraj uchwycić ;) Diabelska liczba, hiehiehie ;)


Buziaki!!! :*

poniedziałek, 13 maja 2013

Pierwszy cykl - lakierowe nowości 6/8 - Miss Selene nr 208

Witajcie!

Jeszcze chwila i już będzie po cyklu moich lakierowych nowości, także wytrzymajcie jeszcze trochę:)
Z dniem dzisiejszym nastał czas na numer sześć, czyli  pięciomililitrową miniaturkę od Miss Selene z numerem 208. Kupiłam go w szpitalnym kiosku w Instytucie w Gliwicach za całe 3zł i podejrzewam, że mniej więcej jego cena jest właśnie taka również w innych miejscach. Dostępny na pewno w bardzo wielu drogeriach lub sklepach typu "wszystko za...".

Tak, to znowu fiolet. Nie wiem ile ich mam, ale pewnie duuużooo. Nic nie poradzę, że to mój ulubiony kolor zarówno na paznokciach, jak i ubraniach, dodatkach itp. Strasznie dużo rzeczy mam w tym kolorze! To podobno kolor ludzi niezdecydowanych. Zgadzam się... Albo i się nie zgadzam... Samaaa nie wieeem... ;) Wyczytałam też, że ten kolor jest "symbolem młodości i poszukiwania wolności." :D

Prezentuje się tak i już mogę powiedzieć, że jest moim kolejnym fioletowym ukochańcem :)

Odcień marzenie...  jest mega! Jeden z moich najulubieńszych. Taki "czysty" - ...cokolwiek to znaczy
Na pewno jest odrobinę purpurowy.
 Buteleczka pękata z cudną zawartością,której jest tylko 5ml. Raz to dobrze, innym razem gorzej. Fajne są takie maleństwa, bo teoretycznie można je szybciej (i w ogóle) zużyć. Gorzej jak kolor jest taki, że chciałoby się, żeby się nigdy nie skończył... Tak mam w tym wypadku :)
 Krótki, ale poręczny pędzelek. Bardzo dobrze "dojeżdża" pod same skórki. Szybko mi się nim malowało. Absolutnie nie smuży, nie robi zacieków, nie ma bąbelków ani innych nieporządanych rzeczy.
 Na zdjęciu dwie warstwy, SV już sobie darowałam. Bardzo szybko wysechł i dlatego. Nie czekałam, bo nigdy nie czekam na wyschnięcie kolejncych. Kończę jedną rękę, robię drugą i tak dwa razy. Czasem później wkładam pod zimną wodę, albo nakładam przyspieszacz z Seche Vite. Dzisiaj, jak mówię, go nie ma.
 Wykończenie najlepsze na świecie, czyli kremowe.
   Brak mi już słów tak mi się podoba ten lakier!!!
Są wśród Was podobnej wielkości fanatyczki tego koloru?


____________________________________________________________________________

P.S. W następnej kolejności już przechodzimy do dwóch ostatnich lakierów - Cynthia Rowley, pierwszy, już jutro, będzie ten niebieski. Numerów i nazw brak. Stawkę zamknie perłowy róż, podobny do tego nieszczęsnego pierwszego perłowego łososia, który otwierał cały cykl.

Buziaki i do jutra
:D

niedziela, 12 maja 2013

Pierwszy cykl - lakierowe nowości 5/8 - Bell Glam Wear Glossy Colour 423

Witam Was niedzielnie!!!

Dzielnie za to kontynuuję mój cykl, w którym dzisiaj w końcu przyszedł czas na długo wyczekiwany pięknościowy fiolet od Bell - Glam Wear Glossy Colour 423, który również jest prezentem urodzinowy, ale tym razem od Szwagierki, która jak widać, w przeciwieństwie do bliżej spowinowaconej ze mną kuzynki, wie co lubię, co mi się spodoba i do czego będę się z radości szczerzyć, a wierzcie mi, że patrząc na to cudeńko szczerzę się niemal jak szczeżuja! :) (o ile szczeżuje się szczerzą, cokolwiek to jest tak btw:p) Dzięks Nejtan!!! :*

A teraz czek dys bjuti ałt!!!

 Dzisiaj akurat nałożyłam trzy warstwy, dla wydobycia całej jego głębi, ale bez SV.
Wykończenie przepiękne, z drobinkami w kolorze niebieskim i fioletowym. Pięknie odbija światło!
 Jest go 10ml, ale ceny, z wiadomych względów, nie znam.
Pędzelek jest płaski, dość krótki, dzięki grubej zakrętce, dla mnie poręczny. Niemal idealnie da się nim dojechać do skórek i zrobić pod nimi fajne, równe łuki:)
 W świetle dziennym, bez lampy.
 Uważam, że to strasznie elegancka śliwka! :)

Jak słyszę słowo "śliwka", to zaraz kojarzy mi się z pewną historią, którą opowiadała mi koleżanka na studiach o swoich dziadkach...: Święta Bożego Narodzenia. Niemal cała rodzina siedzi przy stole i Babcia mówi do dziadka: "Władziu, czy tam inny Stasiu - Jedz śliweczki, jedz, bo one są dobre na stolec!!!" end of story... tak mi się przypomniało :D

 Jak dla mnie bomba!!!

Dajcie znać czy Was urzekł tak samo jak mnie...
Udanej niedzieli Kochane!
My dzisiaj spadamy na wieś, chociaż pogoda to mogłaby być lepsza...
Pies mi się cały umorusa od mokrej trawy :/
______________________________________________________________________________

P.S. Jutro już szósta z ośmiu moich nowości - znowu fiolet (ale zboczeniec ze mnie...:D Donia, pioona!), ale maleństwo z Miss Selene o numerze 208. Znaczy to, że jeszcze tylko z jutrzejszym postem trzy kolejnie i dam Wam spokój z cyklem ;) Chociaż w zasadzie czaję się na promocję w SP na lakiery z L'oreal, bo za 21zł można mieć dwa - 20,99 za 1 - a przy zakupie dwóch, ten drugi jest za 1grosz, czyli wychodzi 21zł za oba, czyli po dychę za jeden, że tak się pochwalę znajomością wyższej matematyki. Szczegóły w aktualnej gazetce, o TU. Nigdy nie miałam żadnego lakieru z tej firmy a wczoraj oglądałam je z bliska. Oczywiście nie mogłam się zdecydować na kolor i odłożyłam zakup...

Kupiłam za to parę innych rzeczy, m.in Effaclar Duo na moje niedoskonałości powstałe w wyniku łykania różnych świństw, peeling z Eveline na cellulit, podkład True Match z L'oreala w kolorze Ivory, wodę La Roche-Posay termalną, 50ml, dostałam gratis od miłej pani. W Rosku wpadł mi niespodziewanie do koszyka szaro-błotnisty lakier z Lovely nr 383, z nowej serii Classic Nail Polish, ale nie chce mi się go już włączać do akurat tego cyklu. I tyle jeśli chodzi o wczorajsze zakupy. Pokażę wszystko jak uporam się z tymi lakierowymi postami. 
:*

sobota, 11 maja 2013

Pierwszy cykl - lakierowe nowości 4/8 - Essence nr 125 Absolutely Blue

 Hej!

Cykl, jak widzicie, w toku. Po wczorajszym brudnym żółto-zielonym lakierze od Essence, kolejny - tej samej firmy, który razem z przepięknym kremowym cieniem Maybelline Tattoo (15 Endless Purple) dostałam od Agi z TEGO bloga. Aga była tak kochana, że zechciała, razem ze swoim cudownym Tymkiem spotkać się ze mną w Gliwicach, kiedy byłam w Instytucie :) Do tego jeszcze dostałam prezent urodzinowy!!! :* 

Ten Essence Colour&Go ma numer 125 i nazywa się Absolutely Blue, co zresztą widać po nim, bo jest absolutnie niebieścisty, taki  mroźny odcień! Wygląda zupełnie jak letnie, bezchmurne niebo :)

Dwie warstwy i utwardzacz/ przyspieszacz wysychania od Seche Vite.
  Bardzo precyzyjnie się nakładał i znów - porównując z Essence Colour&Go 138 L.O.L - nie smużył i nie utworzyły się pęcherzyki powietrza. Wykończenie znowu moje ulubione, czyli kremowe. Bez drobinek.
 Pędzelek jest dość płaski, krótki, ale bardzo poręczny i lekko zaokrąglony. Identyczny jak u poprzednika, ale nie wiem dlaczego tym lepiej mi się dzisiaj malowało... Może lakier był ciut rzadszy.
 Kocham bez!!! Ukradłam go sobie spod klatki jak szłam z moją małą Myszeńką na spacer rano;)
 
Proszę jaka buteleczka-modeleczka ;D
 

Prawda, że piękna ta "jej wysokość niebieścistość"?! :)
____________________________________________________________________________

P.S. Jutro w końcu wyczekiwany przez Was i przeze mnie Bell Glam Wear nr 423, czyli mój najidealniejszy fiolet, jaki kiedykolwiek posiadałam... Już nie mogę się doczekać!!! :D
Buziaki :*


Zobacz też

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...