Paczący

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ulubione favorites. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ulubione favorites. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 14 kwietnia 2013

Pielęgnacyjna piąteczka, którą lubię!

Hej!!!

Ostatnio bardzo się polubiłam, między innymi, z tymi kilkoma produktami.
Jest nimi ta piątka, do której będę wracać, myślę, że dość regularnie:


1. Peeling do mycia twarzy Under 20 - kupiłam go w promocji w Auchan. Cena regularna podobno 17zł, a mnie się udało go "wyrwać" za 8zł, żal było nie brać!

2. Maseczka z glinką Ziaja Nuno dla cery z problemami - widziałam ją wielokrotnie na blogach, dlatego też jak ją w końcu spotkałam również w Auchan, to wiedziałąm, że muszę wypróbować.

3. Płyn do płukania ust Dentalux bez alkoholu - to mój absolutny KWC do płukania!!! Z Lidla dokładnie za 5.19. Zawsze do niego wracam i tak zostanie!

4. Pysznie pachnące mydło w płynie do mycia rąk Original Source o zapachu maliny i wanilii. Ko-cham!

5. Krem do depilacji  Bielenda Vanity z kasztanem - szybko działa, i działa jak należy, do tego jest tani i nie podrażnia :) Czegóż chcieć więcej? :)


Znacie/ lubicie moją powyższą PP, czyli pielęgnacyjną piąteczkę?

Buziaki!!!

sobota, 23 marca 2013

Perfumy w olejku - Maysoon - orient na maksa!

... prosto z Dubaju, które zostały mi przywiezione przez moją ukochaną siostrę jakiś czas temu. Jest to cudne turkusowe pudełko ze srebrnymi literami arabskimi. Gdy zdejmujemy pokrywę, w środku dumnie stoi srebrna buteleczka i już unosi się cudny, intensywny zapach. Typowo arabski. Mocny. Idealny na letni wieczór. Kropelka na nadgarstkach i za uszami i już jestem gdzieś w okolicach tego słynnego hotelu w kształcie masztu albo tego najwyższego budynku na świecie a z nieba leje się żar. Nie byłam, ale jak je wącham, to słowo daję, że tam jestem:) Cześć, tak w ogóle:*


 Są baardzo trwałe. Nie zmieniają swojego zapachu na skórze nawet po wielu godzinach. Następnego dnia bardzo ładnie je czuć w miejscu, gdzie zostały nałożone! Strasznie je lubię, dlatego staram się je oszczędzać również z racji tego, że są w PL niedostępne;) 
U nas ich nie dostaniecie, ale możecie poszukać innych orientalnych perfum w olejkach na helfy.pl, czyli dokładnie TUTAJ

Lubicie  perfumy w takiej formie?

piątek, 1 marca 2013

Pakiet na koniec lutego - znów 2w1 :)

Helloł!

Nie będę robić dwóch osobnych postów z tym, co wreszcie wykończyłam i co najbardziej mi pasowało w zeszłym miesiącu. Umieszczę je w jednym w ramach oszczędzania przestrzeni wirtualnej. Przed Wami tzw. denko oraz ulubieńcy miesiąca, który wczoraj dobiegł końca.


Pierwszą rzeczą jest odżywka Latte Kallos a właściwie maska do włosów z proteinami mleka - dość ładnie pachniała i była wydajna. Włosy po niej były miękkie i sypkie, rozdzielone i dobrze się układały. 

Mokre chusteczki Bobuś (ale nazwa...) kupione w szpitalu w Sosnowcu nigdzie ich nie widziałam poza tym. Dobrze nawilżone, ale nie cieknące tak jak np. te z Biedronki. 

Krem pilingujący z Garniera bardzo dobrze zdzierał martwy naskórek i pięknie pachniał. Niebawem zamieszczę już gotową recenzję. Kupię go ponownie, bo jest świetny, sprawdził się i kosztuje nie jakieś straszne pieniądze. 

Tonik z różą od Garniera nie jest jakimś moim ulubieńcem, ale fajnie odświeżał twarz. Raczej go nie kupię ponownie, bo mam co zużywać.

Bardzo dobry krem do rąk regenerujący z Biedronki BeBeauty natomiast należy do jednych z moich ulubionych kremów do rąk, zwłaszcza na zimę, albo do smarowania na noc. Tutaj jest jego recenzja. 

Krem pod oczy Ziaja Calma +30. Nie zauważyłam niczego poza ewentualnym nawilżeniem okolic oczu. Nie kupię ponownie, bo póki co pod oczy używam zwykłej, niebieskiej Nivei. 

Maseczka z RdL i ogólnie maseczKI z tej firmy zupełnie mi nie odpowiadają. Po wielu z nich zwyczajnie szczypie i piecze mnie twarz. Nie wiem co jest tego przyczyną, ale na wszelki wypadek już ich unikam! Do tych wykończonych produktów zalicza się też maseczka Siarkowa Moc, po której jakichś efektów spektakularnych nie widziałam. Została mi jeszcze górna część z tego podwójnego zestawu, która pewnie tak jak ta starczy na dwie aplikacje i potwierdzi stracone pieniądze, bo cztery razy to NIC, żeby widzieć efekty a raczej w ogóle ich nie zobaczyć w moim przypadku. 

Mydło Biały Jeleń z lnem to moje pierwsze mydło z tej serii, kupione głównie do włosów a raczej na gojącą się bliznę. Sprawdziło się bardzo dobrze. Nie podrażniło mnie w żaden sposób, dobrze się pieniło, zapach bardzo neutralny. Kupiłabym ponownie gdybym jeszcze potrzebowała w tym celu, w którym go używałam. Na szczęście już wróciłam do szamponów:) 

Najgorszą rzeczą z tego zestawu są kulki matujące z Manhattanu, o których pisałam tutaj. Nie wykończyłam ich tak na prawdę, bo się nie da a po pierwsze są stare jak świat. Pełne opakowanie wylądowało w koszu. 

Dezynfekcja i ogólnie mycie rąk są dla mnie bardzo ważne. Jakoś tak mam, że pierwszą rzeczą, jaką robię zaraz po przyjściu do domu jest umycie rąk. Jeśli nie mam tego jak zrobić będąc poza domem, to używam żelu Carex. Miałam też kiedyś świetną piankę, którą pokazywałam tu i była moim ulubieńcem swego czasu, ale później nie znalazłam jej już w SP :( 

Lakiery z Miss Sporty są jednymi z moich ulubionych - zwłaszcza te ciekawsze kolory, jakie MS posiada w swoim asortymencie. To błotko nr 415 było jednym z oryginalniejszych kolorów w mojej kolekcji. Pierwszy raz udało mi się skończyć cały lakier do paznokci - dużo zużyłam, reszta wyschła i się ciągnie, werdykt - kosz. 

Pomadek w chłodne dni (i nie tylko chłodne) używam całą masę. Lubię te z Isany, bo przypominają mi, nie tylko wyglądem, ale i działaniem te z Bebe albo Nivea. ChapStick był kupiony przez przypadek i okazał się bardzo twardy zwłaszcza jak było zimno. Niemal nie dało się go aplikować. Nie mówię mu "do widzenia" tylko "żegnaj".

Oczywiście skleroza nie boli i na zdjęciu brakło dwóch rzeczy, m.in. limitowanego żelu pod prysznic Original Source o zapachu lukrecji, który ów zapach miał obłędny!!! Konsystencja żelowej kluchy nie za bardzo mi odpowiadała, ale za ten zapach wszystko mu jestem w stanie wybaczyć. Tak ładnie zużyłam (a końcówkę potłukłam, bo mi spadła) ulubiony puder Synergen, a nie załapał się na fotkę... Już mam nowy, bo kupuję regularnie i nic nie wskazuje na to, żebym przestała:)

_________________________________________________________________________________


Z kolei do ulubionych przeze mnie produktów, takich, po które sięgałam najczęściej należały te:



Paletka Inglot, z której najskrajniejszy kolor z lewej służy mi do podkreślania brwi a środkowy (DS436, do zobaczenia bliżej tutaj) kładę na całą powiekę ruchomą i nieruchomą jak nie mam pomysłu na makijaż. Do tego eyeliner, tusz i chodu.

Uwielbiam zmieniać kolor na paznokciach, jednak najczęściej decyduję się na odcień mleczny. W tym miesiącu akurat korzystałam z Maybelline Colorama i nadal korzystać będę.

Bardzo polubiliśmy się z podkładem z Rimmela Stay Matte, mój kolor to 103, już się kończy, bo to próbka, ale kupię znowu, tym razem kilka, bo bardziej mi się opłaca niż jeden 30ml z drogerii. Jedynym minusem jest to, że jest dość gęsty, ale jak dobrze rozpędzę pędzel Hakuro H50, to rozprowadza się na twarzy dość dobrze, lepiej jednak palcami, chociaż teraz rozleniwiłam się i nie chce mi się machać ręką skoro mam taki boski pędzelek do podkładu :)

Do pielęgnacyjnych ulubieńców zaliczają się: piling w kremie z Garniera z ekstraktem z winogron i krem do rąk z Isany rumiankowy. Obu recenzje wkrótce!

To by było na tyle. Ale się napisałam...
Jak tam Wasze zużycia? Dajecie radę jak co miesiąc?

czwartek, 31 stycznia 2013

Koniec stycznia - 2w1 denko i ulubieńcy

Kochane me!

Tak, to znowu ja! Odbija się Wam już moimi postami? Mnie jeszcze :)
Dzisiaj się zorientowałam, że tożto dzisiaj ostatni dzień miesiąca. Czas więc na moje zużycia a także, żeby nie zamieszczać nie wiadomo ile postów, w tym jednym pokażę Wam też ulubione przeze mnie kosmetyki, których chętnie używałam w styczniu.

Na pierwszy ogień niech idzie denko:
- sztyft Fa
- szampon Babydream
- krem Nivea Soft, wersja bardzo mini
- pasta wybielająca Blend-a-Med White Pearl - do niej krótki komentarz- ta pasta działa super, faktycznie zęby są bielsze (przynajmniej moje;) - kupię jeszcze nie raz na pewno!
- spirytus kosmetyczny
- 2x chusteczki dla dzieci Bambino
- oliwka Bambino - jedynie zapach mi w niej nie odpowiada
- maść końska chłodząca i rozgrzewająca
- żel micelarny BeBeauty
- żel do mycia ciała i włosów 3w1 Johnson's Baby
- spirytus Lubelski 95%
- Bell pomadka ochronna, bardzo fajna, mam jeszcze wersję żółtą i też jest bardzo przyjemna, świetnie natłuszcza i chroni usta
- mydło do higieny intymnej Green Pharmacy - nie kupię, bo mam Cleanic i bardziej mi się podoba, aczkolwiek temu niczego nie brakowało, poza tym, że było ciut za rzadkie
- płyn do kąpieli waniliowy z Avonu
- płyn do płukania ust Dentalux z Lidla, tu tylko butelka z Colgate, bo przelewam do niej - ta lepiej mi stoi na umywalce ;)
- chusteczki "do podwozia" Cleanic

A teraz ulubieńcy:
- pomadka Bell
- tusz Wibo - bardzo go polubiłam, jest świetny a bardzo tani, kupię na pewno jeszcze nie raz jak ten mi się skończy!:)
- pędzel hakuro h50 do podkładu, ale używam też do pudru a nawet różu - mój ideał! Nie oddam nikomu i nie zamienię na żaden inny!
- woda termalna Uriage - fajnie nawilża, łagodzi podrażnienia
- micel Bourjois - lubię i ja! Jako zamiennik mojej ukochanej Biodermy sprawdza się bardzo dobrze, chociaż na przykład wodoodpornego tuszu z Maybelline nie domył do końca, no ale jak za tą cenę jest moim ulubieńcem tak czy siak!
- krem do rąk BeBeauty z Biedronki - tani i wydajny, dobrze natłuszcza suchą skórę dłoni, czegóż chcieć więcej?
- żel antybakteryjny do rąk Kamill
- Sudocrem - dzięki zawartości cynku pomógł mi na potówki i wszelkie problemy z cerą! To mój zdecydowany CUDOkrem
- chusteczki do higieny intymnej Cleanic
- zmywacz bez acetonu Isana - nie śmierdzi jak inne a zmywa lakier świetnie! Żałuję, że nie kupiłam większej butelki!

Lubicie któreś z rzeczy, które lubię ja?

środa, 5 grudnia 2012

Bezpieczne pomadki

Hej Kochane!

Nie będzie to wpis o ekologicznych i przez to bezpiecznych w składzie szminkach. Ten post zmierza raczej w kierunku mojej maleńkiej kolekcji pomadek. Z racji, że robiłam dzisiaj maleńkie porządki w moich kosmetykach - między innymi wśród szminek - odkryłam, że jestem strasznie zachowawcza jeśli chodzi o kolory dominujące na moich ustach. Mam jedną dość mocną fuksję, ale... boję się jej nosić;) Muszę się w końcu przekonać i postaram się uczynić to szybko i niebawem pokazać Wam efekty tego przekonania się do fuksji jaką jest L'oreal nr 163 swatch tutaj w komplecie z całym makijażem.

Póki co cztery z moich ostatnich ulubienic, jak wnioskuję patrząc na poniższe fotki, trochę mdłe i niezbyt się od siebie różniące;)
Essence numer 52 - In the Nude
Lovely nr 1
Wibo Eliksir nr 1
Essence nr 53 - All about Cupcake

Jejku wszystkie są takie nijakie jak teraz patrzę, ale cóż poradzić. Na co dzień stawiam raczej na ciut mocniejsze oko niż usta, zresztą dużo piję i często jem toteż zjadam pomadkę razem z pokarmem więc się nie opłaca ani inwestować w nie wiadomo jaką szminkę ani jej aplikować tak na dobrą sprawę;)
Jeśli chodzi o kolor, to chyba najlepszy według mnie jest ten ostatni. Poza tym te pomadki od Essence fajnie nawilżają usta i gładko suną po nich a także raczej nie podkreślają suchych skórek, zresztą żadna z tych, które mam tego nie robi.
Poza tym staram się dbać o to, żeby ich po prostu nie było. Ich=skórek. Moim sposobem na gładkie usta jest tarcie ich ręcznikiem po myciu zębów, dodatkowo czasem funduję sobie peeling z miodu zmieszanego z cukrem, przy okazji zastrzyk słodkości, który pomaga w usuwaniu suchości ust:) Na noc oczywiście gęsty krem albo mocno nawilżająca pomadka ochronna - Carmex albo masło Nivea - ja mam akurat waniliowe, ale wypróbowałabym chętniej malinowe, bo wanilię już kiedyś miałam z HMu i tak dla odmiany mogłam wziąć malinę, ale nie... znowu wanilia... :/

Która podoba się Wam najbardziej? Macie którąś z tych?
Pewnie dużo z Was powie, że Eliksir, czyli hicior ostatnich tygodni, zwłaszcza w promocji -40% w Rosku;)
Cmokam powyższymi usteczkami każdą z Was życząc Wam przesłodkich snów!!!


Ulubieńcy listopada 2012 + sposób na jelitówkę

Hej!

Dzisiaj nie będzie nic śmiesznego... Już 5 grudnia, jutro Mikołajki, których sensu ja również nie rozumiem, ale niektórzy obchodzą i dobrze, niech sobie obchodzą :p Miesiąc zaczął się niedawno więc nie jestem jakoś spóźniona z ulubieńcami zeszłego.
W listopadzie bardzo chętnie używałam poniższych produktów:
Z kolorówki są to:
Szminka Lovely nr 1, "błyszczyk" Basic, w cudzysłowie, bo usta się po nim nie błyszczą - to w sumie matowa pomadka, o! Eyeliner Miss Sporty Studio Lash, korektor Miss Sporty
 Lovely nr 1, cudna, prawda? ;) 
Zmywacz z Biedronki BeBeauty z lanoliną i gliceryną, niestety znowu trafiłam na jakąś felerną pompkę, bo się leje z niej tak jak się lało z tego Eveline:/ Antybakteryjny żel do rąk i krem do rąk Kamill kupione w zestawie za 7zł w którejś osiedlowej drogerii.
Pozostając przy dłoniach - baza pod lakier peel-off Essence, fajnie się usuwa  razem z nią nawet lakiery z brokatem - bardzo łatwo w sensie:) 

Ciało: peeling Beyonce Heat 200ml, kupiłam w TkMaxxie za 19,90 i pachnie bardzo fajnie, zresztą jeśli  znacie te perfumy, to wiecie jak pachnie ten peeling:) Umilał mi czas pod prysznicem. 
Ten żel z OS o zapachu pomarańczy i lukrecji kupiłam stosunkowo niedawno, ale na tyle, na ile go używałam, stał się moim ulubieńcem, głównie za sprawą zapachu. Też na pewno wąchałyście. Słodka cudowność!
Masło do ciała kakaowe Ziaja, z pompką - me gusta! W zestawie z kremem pod prysznic o takim samym zapachu. Bardzo lubię ten krem, ale przegrał w tym miesiącu z tym cudem wyżej... W zestawie za 10zł w Super Pharm.
Tonik Garnier z ekstraktem z róży, stosowałam do przemywania przed makijażem, fajnie odświeżał i nawilżał twarz.
Wczoraj obudziło mnie szarpanie a później już musiałam lecieć do łazienki i okazało się, że... nie, nie jestem w ciąży :p Miałam jelitówkę, czyli grypę jelitową/ żołądkową. Wiecie co ją leczy w magiczny i mega szybki sposób? Ano Ibuprom.... Tylko trzeba go rozgnieść np. dwiema łyżkami, ale trzeba uważać, bo tabletka jest śliska i może Wam spierdzielić tak jak mnie wczoraj, albo młotkiem, czy czymkolwiek (np. wsadzić w woreczek i nadepnąć buciorem aż się zmieni w pył) potem musicie to rozpuścić w ciepłej wodzie, żeby jak najszybciej się wchłonęło zanim znowu Was poszarpie. Ibuprom zawiera ibuprofen, który zwalcza to dziadostwo. Wierzcie mi na słowo, już drugi raz mi pomógł, zresztą nie tylko mnie.
-Ibuprom na jelitówkę?
- Tak!
Przynajmniej spróbujcie następnym razem, czego Wam oczywiście nie życzę! Ale w razie czego pamiętajcie o tym!

To tyle z moich ulubionych produktów z zeszłego miesiąca. Kilka z nich doskonale wpasowuje się w ulubieńców również tegomiesięcznych. 
Jak jest z Waszymi?
Pokrywa się coś?:)
Chciałybyście poznać któregoś mojego ulubieńca bliżej?
Muah!
______________________
Obczajcie zmiany w zakładce "Wymienię się" i dajcie znać w razie czego ;)

środa, 31 października 2012

Moi Ulubieńcy Października 2012

Witajcie!!!

Ciągle coś i coś i potem okazuje się, że mam zaledwie parę postów na krzyż w miesiącu.
Dziś ulubieńcy, dość różnorodni jak widzicie. Miesiąc się szybko skończył, nadchodzący listopad zapewne równie szybko zleci. Nim się obejrzymy, zobaczycie... Zaraz będą Święta, sylwester a potem "apiać od nowa"
Ok, ale paczajcie na ulubieńców póki co :)

Są to:
- masło kakaowe z Ziaji - zestaw kupiony taniej z żelem pod prysznic w SP. Uwielbiam ten zapach. Masło jest świetne, gęste, dobrze się wchłania i super nawilża, nawilżenie utrzymuje się długo. Cóż chcieć więcej?

- Tonik z Garniera różany. Oczyszczający, bardzo przyjemny zapach. Z Biedronki za około 9zł.

- Woda perfumowana Beyonce Heat Rush. Bardzo miły zapach, tak na prawdę, to mi się już skończył prawie, więc planuję już zakup kolejnego zapachu. Będzie to Carolina Herrera 212, którą już miałam, ale uwielbiam <3

- Zmywacz do paznokci Be Beauty z Biedronki, fajniejszy niż ten z Eveline, który miał jakiś felerny ten dyfuzorek. Chyba, że taki okaz mi się trafił....

- Paletka ze Sleek Bad Girl, moja wygrana. Wygrałam zakład ze swoją szwagierką o to, że przebiję przegrodę nosową. Gdybym tego nie zrobiła, to ja miałam za karę za przegrany zakład zafarbować włosy na różowo. Ten fiolet z paletki, pierwszy z prawej jest cudowny!!!

- Korektor z Miss Sporty w kolorze 001 Light, z aplikatorem w postaci patyczka zakończonego gąbeczką. Dość płynny, ładnie kryje, nadaje się pod oczy, tam też go stosuję. To już moje drugie opakowanie, kupię kolejne na pewno!!!

Poniżej ulubione październikowe lakiery:
Essence nr 08 Night in Vegas, topper, a także Miss Sporty nr 413, takie cudne "błocko".
Pomadki również z Essence: numery 52 In the Nude i 53 All about Cupcake. Oba boskie, zwłaszcza ten odrobinę koralowo-różowy nr 53! Kremowe, delikatnie pachnące. Nie mogę przestać ich używać. :D



No to tyle jeśli chodzi o moich Ulubieńców.
Pozdrawiam Was ciepło, już prawie listopadowo! :*

środa, 4 lipca 2012

Moi mega mali ulubieńcy czerwca 2012

Już 4 dzień nowego miesiąca a u mnie ani śladu po ulubieńcach. Poniżej oni. Ciekawa jestem czy się pokrywają z Waszymi chociaż dużo ich nie mam, za to są to ulubieńcy tacy "fest" ;)

Jak widać na załączonym obrazku są to:
balsam do ciała Eveline wyszczuplający i ujędrniający. Fajnie chłodzi zwłaszcza teraz latem :)

Balsam do paznokci i skórek 2x5

Krem do stóp antyperspirant Exclusive - stopy tak się nie pocą - fajna sprawa:)

Pianka antybakteryjna Osmoza, obecna w mojej torebce cały czas. Poza tym robi furorę swoim działaniem i tym szalonym "bąblowaniem" :)

Kolorówki brak, niebawem kolejne wpisy.
Ściskam i pozdrawiam!

czwartek, 21 czerwca 2012

NOWOŚĆ - Fantastyczna pianka antybakteryjna!

Na pewno znacie żele antybakteryjne np. Carex. Sama osobiście posiadam jeden w torebce. Używam, działa i fajnie pachnie. Niedawno wyczaiłam w Super Pharm musującą PIANKĘ firmy Osmoza. (Pierwsze słyszę tak w ogóle o takiej firmie i o takim produkcie...) 
Opakowanie wygląda tak:
Na opakowaniu napisano, że:
- zawiera 50ml, ma wystarczyć na około 50 użyć, ale coś mi się nie wydaje
- odświeża
- nawilża
- dezynfekuje - usuwa 99,9% bakterii ;)
- nie ma parabenów 
Zapłaciłam dokładnie 5zł, czyli 1/4 regularnej ceny więc się opłacało, kupię jeszcze! 
Ręce się po niej nie kleją, ładnie pachną i bardzo odczuwalna jest ich świeżość!
Przy wstrząsaniu słychać taką kuleczkę jak w sprayach do grafitti ;) Po nałożeniu na dłonie wygląda bardzo dwuznacznie i pieni się, musuje, wręcz szaleje! Jak zacisnęłam pięść, to słychać było strzelanie!!! Kosmos ;)
Musiałam się spieszyć ze zdjęciem, żeby to uchwycić. Potem należy wetrzeć, tzn. rozprowadzić na dłoniach pamiętając o przestrzeniach między palcami i paznokciach. Oczywiście nie spłukiwać. Efekt jest super! Szczerze polecam, ja używam w pracy jak nie mogę akurat wyjść umyć rąk a lubię mieć odświeżone.
Widziałyście już takie cuś? ;)

P.S. Strasznie dawno mnie nie było właśnie z racji pracy, w której wir rzuciłam się przed połową miesiąca. Nareszcie mam etat, na który czekałam dwa lata więc moja radość jest uzasadniona, zwłaszcza w dobie takiego bezrobocia i "kryzysu" jaki teraz mamy. Mam jednak plan i nadzieję, że będę zaglądać do Was częściej i nadal w miarę możliwości często dzielić się moją pasją :)
Ściskam!!!

czwartek, 5 kwietnia 2012

NOTD - mleczne cudo

Hej Laseczki! :D
Dzisiaj moje ulubione, jednokolorowe, mleczne paznokcie zrobione lakierem Wibo do "frencza" nr 6, który po prostu u-wiel-biam!!! Wyglądają tak świeżo i zadbanie. Pod spodem jeszcze warstewka Eveline wspomagająca wzrost - Maksymalny Wzrost (tesco 8,90zł) najlepsza ze wszystkich odżywek Eveline jakie do tej pory miałam, a miałam Diamentową i tą 8w1. Polecam Wam tą Maksymalny Wzrost! :) 
Wyglądają tak:
Tak, mają takie delikatne złote drobinki. Kolor jest cudowny, prawda?
Jak się skończy, to na 200% kupię kolejny. Rossmann, około 5zł.

Jak widzicie moje paznokcie trochę urosły dzięki tej świetnej odżywce. Jestem baaardzo zadowolona. We wtorek idę do fryzjera nareszcie i na manicure... Może sobie zafunduję francuza. Uwierzycie, że to będzie mój pierwszy manicure w salonie? Nic dziwnego, bo jak obgryzałam pazury (wiem, fuj!), to wstyd było iść a teraz są ok, więc nareszcie mogę zadebiutować:) Cała akcja oczywiście z Grupona, dzięki któremyu zaoszczędziłam 60zł za manicure (albo hennę brwi/rzęs, której nie chcę) i obcięcie. Nie mogę się już doczekać, bo ten okres przejściowy, w którym teraz jestem jest okropny!!! Obcinam się chyba najkrócej jak się da. Aha, i wczoraj stwierdziłam, że to może dobry moment, żeby wrócić do naturalnego koloru, jakim jest ciemny blond. Będę Was informować :)

Ściskam!

poniedziałek, 5 marca 2012

Zamiast Yankee Candle... Instead of Yankee Candle...

Witajcie moje Drogie!
Setny post będzie niekosmetyczny! :D Jak to się stało?
Ten blog sprawia mi wiele frajdy, również dzięki Wam, więc myślę, że możecie liczyć na więcej:)

Podczas wczorajszych zakupów (zupełnie przypadkowych) w Auchan, moja druga połówka, znając moją miłość do świec, "wyczaiła" dla mnie cudowną świeczkę, którą dzisiaj chcę Wam pokazać.

Hi my Loves!
My 100th post will be non-cosmetic! :D How did it happen? Writing this blog makes me really happy also because of you, so you may expect more:)
Yesterday, me and my hubby, went to Auchan where he found this gorgeous candle. (He knows how I love candles!)


Znacie te mega drogie Yankee Candle? Są identyczne jak te z firmy Bolsius: solidny słoik z grubego szkła, pokrywka z gumką, piękny zapach. Różnią się przede wszystkim ceną oraz tym, że Yankee ma większą gamę zapachową. Dostępne na Allegro w przedziale cenowym 40-90zł za taki słoik lub w markecie Piotr i Paweł. (Pewnie jeszcze gdzieś, ale ja do tej pory widziałam tylko w P&P za 85zł!)
Ta kosztowała w Auchan 12,99zł. Intensywnie pachnie wanilią. Było tam jeszcze kilka innych zapachów, ale dokładnie nie wiem jakie, na pewno jeszcze różany i bambusowy.

I'm sure you know those Yankee Candles. They're so similar to these from Bolsius: solid thick glass, cap with rubber, lovely scent. The main difference is that they (Yankee) are much more expensive, they've got more different smells, though. I saw them on Allegro/Ebay for 40-90PLN and in Paul and Peter supermarket for 85PLN. This one cost only 12,99PLN and smells with vanilla. There were more scents but I don't remember, I'm sure about Bamboo and Rose.

Super, prawda? Ja nigdy się nie sugeruję marką, albo tym, że coś jest modne. Wiadomo, że często "firmowe" rzeczy są może lepsze, ale nie w tym wypadku:) Za tyle mniej mam moją wielką świecę w słoiku, która pachnie obłędnie!
Czy Wy też tak jak ja kochacie świece?
Buziaki :)

sobota, 11 lutego 2012

Mój zbiór produktów do ust - My lip products

Nieświadomie zgromadziłam niezłą liczbę produktów do pielęgnacji ust: balsamów, błyszczyków, pomadek, szminek... Jak otworzyłam swoją szufladkę z Ikei, to doznałam delikatnego szoku ;) Przed Wami jej zawartość.
Unaware of the number of my lip products, opening my small Ikea drawers, I was shocked! Here's what's inside.

Zacznę od błyszczyków, bo mam ich aż dwa: Eveline i LipSmacker lip glosses
Ten z Eveline pachnie świetnie! Arbuzem. Niestety przy każdym zamykaniu trochę produktu się wydostaje poza opakowanie.
Ciut więcej jest bezbarwnych balsamów do ust w słoiczkach lip balms in those little containers

Zwykła wazelina z Ziai, waniliowy balsam z H&M, wazelina pachnąca karmelem z I love..., na górze Sally Hansen w sumie błyszczyk o zapachu Cupcake i Einstein maść o zapachu dawnego "kotka"

Pure vaseline from Ziaja, vanilla H&M balm, caramell vaseline I love..., Sally Hansen cupcake lip glaze, Einstein lip therapy

Balsamy: Isana, Bebe, kolejne Isany, truskawkowy balsam Rainbow Drops, ChapStick, Simple Pleasures (z parabenami jak się przed chwilą okazało), manadrynkowy EOS, truskawkowy Carmex

Isana three lip balms, Bebe, Rainbow Drops strwaberry balm, ChapStich, Simple Plearures (w/parabens), tangerine EOS, and strwaberry Carmex


Ostatnią partią są kolorowe pomadki. The last part are colorful lip sticks:


Są wśród nich Rimmele, Miss Sporty, Maybelline, Sally Hansen, Avon i Esprit oraz jeden nołnejm ;) There are couple of Rimmel lip sticks, Miss Sporty, Maybelline, Sally Hansen, one from Avona, Esprit and one no name. And that's pretty much it.


Tyle mam. Przyznam Wam się, że używam pewnie tylko 5%, ale w torebce noszę zawsze minimum 3! That's what I've got. But to be honest I use only about 5%. I keep at least 3 different lip products in my purse!

A Wy? Dużo macie takich rzeczy?

wtorek, 31 stycznia 2012

Schwarzkopf Got2b Powder'ful review.

Witajcie Dziewczyny:)

Puder, którego recenzja przed Wami, skończył mi się po długim okresie użytkowania. W opakowaniu znajdowało się 10g tego produktu.
Jego zadaniem było nadawanie objętości włosom - na moich krótkich włosach sprawdziło się to super - u nasady były uniesione, puszyste. Puder działał jak suchy szampon, czyli dzięki niemu nie musiałam myć włosów codziennie. W to mi graj! Kupiłam go w Realu za 19,99zł, dostępny jest również w Rossmannie, na pewno w Tesco, SuperPharm. Można go dostać czasem w promocji za jakieś 15zł.
Bardzo polecam szczególnie do stylizacji krótkich włosów. Nie obciąża.  Jednak na próbę kupiłam ciut inny - zielony, do zobaczenia tutaj - klik
Moja ocena: 10/10 :)

Hi there Guys :) I ran out of this powder after a long time of usage. The packaging contains 10g of this product. It has to give volume to your hair - it did excellent as far as my short hair is concerned - it was like a dry shampoo. I didn't have to wash my hair everyday which I really liked! I bought it in Real for almost 20pln but it's also available in Tesco, Rossmann and SuperPharm. Can sometimes be bought 5pln off. I give it 10/10 :) Though I bought a new one a little different - the green one. To see here - click

Have you tried it out yet?
Macie? Miałyście? I jak?
Buźka!

Zobacz też

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...