Hej Kochane!
Ten cudowny kremowy cień do powiek z Maybelline - Color Tattoo 24hr by Eyestudio w najpiękniejszym kolorze na świecie dostałam na urodziny od Agi! Był jeszcze piękny lakier, ale o nim innym razem :)
Wpadłam jak śliwka w kompot! Ten cień jest prze-boski! Kolor idealny! Tak! Jestem popieprzona jeśli chodzi o fiolety! Trzyma się super, jest kremowy, delikatny, nie roluje się, nie waży, wytrzymuje bardzo długo. Ze zmywaniem nie ma problemów. Cud, miód, malina! Dzięki Aga, jeszcze raz!!! :*
Czasem w zewnętrzynych kącikach pacam sobie jeszcze fiolet z Inglota (375), dla dodatkowego podbicia koloru. Na górze fajnie mi pasował w załamaniu ten najciemniejszy brąz - też z Inglota - Rainbow 117. Czarny eyeliner z Wibo - chyba jeden z moich ulubionych, bo ma prosty i, jak dla mnie, precyzyjny pędzelek i nim kreski, to mi, proszę ja Was, wychodzą! Do tego jest tani, ale co ja tu piszę, znacie go na pewno świetnie! Rzęsy to efekt połączenia Pepco'wego Colour Chick - w celu uprzedniego rozczesania i Essence I <3 Extreme - w celu dalszego pogrubienia. Brwi to tym razem środkowy Inglot z tego trio...

To tyle jeśli chodzi o moje "oczy dnia". Teraz coś, na co czeka kilka z Was ;)
Mój najnowyszy Skarbek:
Moja Kruszynka <3 z grubiańskim brzucholkiem :*
Póki co, życzę Wam dobrej nocki i jutro spieszę z kolejnym postem! :)
Papa! :*




