Paczący

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ziaja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ziaja. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 7 maja 2013

Nowości cz.2 - Na drugi ogień pielęgnacja

Witajcie w tym jakże pięknym dniu :)


Dzisiaj obiecana kolejna - druga i póki co ostatnia - część moich nowości kosmetycznych. Tym razem pielęgnacja, której uzbierało i dostało mi się jeszcze więcej niż lakierów, które mogłyście oglądać od wczoraj. Co my tu mamy... Zacznę od czegoś, z czego cieszę się najbardziej!

Czarne mydło do mycia ciała i włosów z 37 ziół, sama natura, "nie zawiera barwników sztucznych, emulgatorów i konserwantów, nie posiada chemicznych dodatków, środków pianotwórczych, stabilizatorów i ostrych detergentów"Ma postać czarnej galaretki, pachnącej bardzo naturalnie i świeżo, ale nie ziołowo. Gratis listek brzozy;) Możecie dokładniej poczytać o tym produkcie (jak również zakupić) *TUTAJ


Aquastop Radioterapia - Ziołolek. To w zasadzie taka specjalistyczna jakbywazelina, która nie ma w sobie wody i żadnych sztuczności. Moja wersja jest do skóry obiętej radioterapią, ale jest też wersja typowo do pielęgnacji skóry u dzieci. Jeśli kojarzycie, to coś jak Linomag -  natłuszcza, nawilża i zatrzymuje wodę w skórze. O wszystkim możecie poczytać klikając, żeby się powiększyło :) Cena w zależności od apteki waha się 13-16zł.


Pharmaceris - specjalistyczny krem do pielęgnacji skóry obiętej radioterapią z kwasem foliowym, woskiem pszczelim i D-pantenolem. Tak samo - klik i możecie czytać. Cena ~ 39,-


L'Occitaine - nawilżający krem do twarzy. Jeszcze nie stosuję, bo póki co próbuję się wyleczyć z wielu posterydowych niedoskonałości, jakie mam niemal na całej twarzy (a w zasadzie od połowy policzków do linii żuchwy:/) Prezent więc nie znam ceny, ale już jestem zachwycona tym, że ma pompkę!


Ziaja - krem z tlenkiem cynku do skóry z problemami. Bardzo podobny do Sudokremu również w kwestii działania. Pozostawia na skórze białą warstwę, ale najważniejsze, że działa. Stosuję na noc, czasem punktowo. Gęsty, ale ciut mniej wydajny niż wspomniany "Cudokrem".


Krem do rąk i ciała Baylis & Harding - o cudownym lawendowym zapachu. Idealny przed snem! Dość rzadki, szybko się wchłania, pięknie nawilża i bosko pachnie lawendą! Na mnie działa wręcz uspokajająco i bardzo odprężająco :) Dzięki pompce świetnie się dozuje! Jedno lekkie naciśnięcie w zupełności wystarcza na pokrycie obu dłoni nie lepiącą się, pachnącą warstewką ochronną.


Z typowo drogeryjnych produktów kupiłam oczywiście same najpotrzebniejsze rzeczy, takie jak:


Świetny zmywacz z Isany - tym razem zielona wersja, która uważam, że jest lepsza niż różowa - bez acetonu. I chyba najlepsza wśród tych, które już miałam, czyli - BeBeauty albo Nailty z Biedronki albo Cien z Lidla. Z tych wszystkich, które właśnie wymieniłam tylko do tego będę wracać!

Chusteczki do demakijażu Alterra z aloesem - to moje drugie opakowanie, akurat była promocja. Dobrze zmywają i odświeżają. Bardzo je lubię!

Antyperspirant Nivea Dry Comfort - jest świetny! Najbardziej odpowiada mi forma sztyftu. Ten nie brudzi ubrań i mega długo chroni przed uczuciem nieświeżości, co jest dla mnie bardzo ważne. Mega długo, mam na myśli cały dzień!

Pomadka ochronna Nivea Hydro Care - bomba! Tak świetnie nawilża i pachnie, że mam ochotę jej używać cały czas!

Przyznacie chyba, że dość spora ta zbieranina do pielęgnacji...:) Więc na jakiś czas starczy :) 
Próbowałyście któregoś z moich "smakołyków"?

niedziela, 5 maja 2013

Kwietniowy koniec końców - denko

Cześć Moje Dziewczyny!

Już pięć dni temu zaczął się cudowny miesiąc, który uwielbiam - maj! Skończył kwiecień. Nie było mnie. W końcu wróciłam i od razu pokazuję, co udalo mi się zużyć będąc w szpitalu. Chyba właśnie dlatego to denko jest dość spore (?). 
Oto moje puste opakowania, które już wylądowały w koszu i czas na zużywanie nowych :)


1. Oliwka Babydream - jest super! Tania, w niczym nie odbiega od drogiej z Hipp a pachnie lepiej wg mnie, niż ta z Bambino...

2. i 3. Żel pod prysznic Oriflame i kulka o takim samym zapachu. Kulka średnio się sprawdzała - nie chroniła tak, jakbym chciała. Zresztą to nie antyperspirant, więc miała prawo tylko pachnieć a mniej chronić.

4. i 5. Chusteczki z Lidla nawilżane - naturalne i o zapachu mango. Za 1zł opakowanie. Są jeszcze rumiankowe i pomarańczowe. Polecam, do torebki, na szybkie odświeżenie bardzo fajna sprawa :)

6. Chusteczki do higieny intymnej Tami - maleństwa przydatne lubiącym częste odświeżenie. Około 2zł, akurat z Hebe.

7. Zmywacz z Biedronki. Opakowanie felerne niestety, więc cieszę się, że już po nim. Teraz mam Isanę zieloną i jestem zachwycona, jeśli w zachwyt może wprawić zmywacz do paznokci... ;D

8. Pasta Sensodyne do wrażliwych zębów - cudowna! Bardzo droga jak na pastę (15zł), ale na zębach nie oszczędzam!

9. Peeling do ciała Beyonce o zapachu Heat - zapach mi odpowiadał i sam produkt był bardzo wydajny.

10. Żel kiwi z Joanny - Naturia do higieny intymnej - kupiłam, bo był mały, żeby nie dźwigać Cleanica. Kiwi fajnie pachnie, nawet się pieni, działa jak ma działać, nie podrażnia i nie uczyla (przynajmniej mnie).

11. Żel antybakteryjny Kamill do rąk. Świetna sprawa takie żele! Kupiłam go w zestawie z kremem do rąk. Tańszy niż Carex a jest go więcej.

12. Kolejny żel do higieny intymnej, tym razem Exclusive. Nabrałam ich kilka, bo zwykłe mydło mi nie odpowiada i chciałam zużyć to, co już miałam w domu. Szału nie było.

13. Ziaja Nuno - jedna z moich uluboinych maseczek błotnych do cery z problemami. Super! Działa fajnie, chociaż mogłaby być jeszcze ciut "mocniejsza"(?)

14. Aquastop - Ziołolek - to w zasadzie taka wazelina, która zatrzymuje wodę w skórze. Ja mam akurat wersję dla skóry, która była, jak moja, poddawana naświetlaniom. Łagodzi skutki napromieniań, i to bardzo! Nie mam żadnej zmiany na skórze w postaci poparzenia, czy nawet lekkiego zaczerwienienia! Bardzo nawilża i natłuszcza. Jest też wersja tego kremu dla dzieci. Postać Linomagu. Super sprawa! Zrobię o nim osobną recenzję!

15. Mała wersja żelu pod prysznic Nivea z drobinkami o zapachu cytrynowym. Myje, pachnie, pieni się. Wystarczy.

16. Myjka z Avonu - dziwaczna sprawa. Niby z wypustkami do masażu, ale nic nie czuć. Nadawała się do zmywania maseczek, np. tej błotnej z Ziaji. Zwyczanie się już "skończyła", wracam do gąbeczek z Calypso:)

Próbki:
17. Balsam do ciała Nivea - kupię pełnowymiarowe opakowanie!

18. i 19. Próbki ze Stanów od Cat's Little Corner, które m.in. poza jeszcze cudną bransoletką, wygrałam u niej w rozdaniu:) :*
18. DHC - głęboko oczyszczający olejek. Fajna forma również do demakijażu.

19. Maleńki kremiczek z kwasem salicylowym na niedoskonałości. Zbyt mały, żeby zdziałać cokolwiek z moją, wołającą ostatnio o pomstę do nieba, cerą!

Jeśli chodzi o denka z zeszłego miesiąca, to tyle!
Jestem spowrotem, więc będzie mnie więcej również u Was!
W planach mam zakupy, pewnie kilka makijaży, bo wreszcie będę sobie mogła pozwolić na makijażowe szaleństwo pozaszpitalne!
... będą i pazurki, i moje nowości lakierowe, i prezenty urodzinowo-kosmetyczne...

Działam dalej prężnie! A tęskniłaaaam....
No i mam psa :) Od wczoraj <3 Jest cudowny! Pewnie się pojawi w swoim czasie, dajcie mi się tylko ogarnąć jeszcze chwilkę.

Póki co ściskam Was strasznie mocno i do następnego posta, którego JUŻ nie mogę się doczekać!!! :) :*

niedziela, 14 kwietnia 2013

Pielęgnacyjna piąteczka, którą lubię!

Hej!!!

Ostatnio bardzo się polubiłam, między innymi, z tymi kilkoma produktami.
Jest nimi ta piątka, do której będę wracać, myślę, że dość regularnie:


1. Peeling do mycia twarzy Under 20 - kupiłam go w promocji w Auchan. Cena regularna podobno 17zł, a mnie się udało go "wyrwać" za 8zł, żal było nie brać!

2. Maseczka z glinką Ziaja Nuno dla cery z problemami - widziałam ją wielokrotnie na blogach, dlatego też jak ją w końcu spotkałam również w Auchan, to wiedziałąm, że muszę wypróbować.

3. Płyn do płukania ust Dentalux bez alkoholu - to mój absolutny KWC do płukania!!! Z Lidla dokładnie za 5.19. Zawsze do niego wracam i tak zostanie!

4. Pysznie pachnące mydło w płynie do mycia rąk Original Source o zapachu maliny i wanilii. Ko-cham!

5. Krem do depilacji  Bielenda Vanity z kasztanem - szybko działa, i działa jak należy, do tego jest tani i nie podrażnia :) Czegóż chcieć więcej? :)


Znacie/ lubicie moją powyższą PP, czyli pielęgnacyjną piąteczkę?

Buziaki!!!

czwartek, 28 marca 2013

Szy jak shopping;D

Hej!

Przed wyjazdem do "SPA", w którym właśnie jestem, oczywiście nie omieszkałam zrobić małych, ale samych najpotrzebniejszych zakupów. Standard. W zeszłym tygodniu odwiedziłam też Hebe i planuję jeszcze skoczyć do Dayli, czyli dawnego Schleckera;)


Kupiłam dziwny szampon... Dziwny, bo nie miałam go nigdy ani wcześniej nie widziałam tak na dobrą sprawę. Okazało się, że po prostu mi się nie przyda, bo teraz nie mogę myć włosów:/ Pollena Malwa - szampon aloesowy, myślałam, że będzie jakoś mega naturalny, ale oczywiście ma SLS. Trudno :p Odżywka profesjonalna NuNaat Cream, o której możecie poczytać TUTAJ albo TUTAJ - jest jej aż 1kg - moja jest akurat nawilżająca z masłem shea. Też się nie przyda przez kolejny miesiąc na pewno, więc nawet jej nie zabierałam ze sobą. Nie wiem kiedy ją zużyję, bo to jest dla mnie mega paka, zwłaszcza jak mam takie krótkie włosy jak teraz. Jeśli jesteście chętne wypróbować kawałek, to mogę wrzucić za jakiś czas do zakładki Wymiana i odłożę Wam trochę;)
Co tam jeszcze...
Kupiłam też peeling Under 20 2w1, bo akurat ostatni mi się skończył, maskę Ziaja Nuno z zieloną glinką "na cerę z problemami", czyli taką, którą akurat ostatnio mam. Dwa płyny do higieny intymnej Joanna o zapachu kiwi i winogronowy peeling do ciała. Pasta do zębów z Auchan, na próbę, do zębów wrażliwych. Średnia jest i chyba wolę wrócić do mojej ulubionej Blend-a-med Pearl White. Saszetki koloryzujące do włosów Venita kolor nr 15 - żadnego efektu nie wiem ile bym trzymała. Lipa z miodem! W życiu nie kupię, zresztą w tej chwili nie mam za bardzo na co jej kłaść :p


Tą cudną opaskę na oczy dostałam od szwagierki (:*), kupiła mi ją we Flo, żebym mogła sobie "robić noc", bo tu w szpitalu niby są rolety, ale i tak rano jak jeszcze świeci słońce, to jest jasno jak cholera:/ I zaraz się budzę jak tylko świta. Świetna, nie? :D


Te trzy maleństwa dorwałam akurat w Leclercu, były w promocji za 2.99 więc żal nie wybrać sobie na przykład trzech za jednym zamachem... A co?! I tak piękny cielisty róż, mięta i brudny róż padły moimi łupami, a jako pierwszy wypróbowałam środkowy kolor 156, który wygląda tak:


Światło tylniej części ciała nie urywa, wiem! Widzicie trzy warstwy. Pierwsza jest po prostu tragiczna i strasznie zniechęca do dalszego nakładania lakieru, jednak dążenie do koloru jak w buteleczce wzmogło moją, już prawie utraconą, cierpliwość i nałożyłam jeszcze dwie kolejne, co dało w pełni zadowalający efekt. Nie jest źle biorąc pod uwagę to, że te trzy warstwy, nałożone jedna po drugiej (nie czekałam na każdą kolejną) zadziwiająco szybko wyschły. Byłam zaskoczona! :D
Więcej zdjęć nie robiłam, bo nie mam tu aparatu i nie będę się wygłupiać przy współlokatorkach ;)


W nowootwartym gliwickim Hebe dorwałam krem z Ziaji 25+ nawiljązjący matujący, 50ml za 10zł. "Równowaga cery tłustej i mieszanej. Redukcja sebum i zaskórników[...] Lekki krem nawilżający. Zapewnia efekt matowej cery oraz zmniejsza widoczność porów skóry i zaskórników."
Nie wiem jak z tą widocznością, ale jestem z niego póki co bardzo zadowolona, bo super matuje i faktycznie jest lekki i nawilża. Będę go kupować, chyba że znajdę coś jeszcze lepszego w podobnej cenie :) Macie jakieś propozycje?


W promocji w szafie Essence były kredki do ust i uczu. Za moją do oczu we fioletowym kolorze 23 Love Me Lavender dałam 2.99 albo 3.99. Jest lekko fioletowa a nie szara jak się może zdawać po spojrzeniu na zdjęcie. Bardzo ją polubiłam. Tak samo bardzo jak te dwie konturówki do ust, które pokazywałam TU.

To jak, polecicie jakiś fajny krem do twarzy?

piątek, 1 marca 2013

Pakiet na koniec lutego - znów 2w1 :)

Helloł!

Nie będę robić dwóch osobnych postów z tym, co wreszcie wykończyłam i co najbardziej mi pasowało w zeszłym miesiącu. Umieszczę je w jednym w ramach oszczędzania przestrzeni wirtualnej. Przed Wami tzw. denko oraz ulubieńcy miesiąca, który wczoraj dobiegł końca.


Pierwszą rzeczą jest odżywka Latte Kallos a właściwie maska do włosów z proteinami mleka - dość ładnie pachniała i była wydajna. Włosy po niej były miękkie i sypkie, rozdzielone i dobrze się układały. 

Mokre chusteczki Bobuś (ale nazwa...) kupione w szpitalu w Sosnowcu nigdzie ich nie widziałam poza tym. Dobrze nawilżone, ale nie cieknące tak jak np. te z Biedronki. 

Krem pilingujący z Garniera bardzo dobrze zdzierał martwy naskórek i pięknie pachniał. Niebawem zamieszczę już gotową recenzję. Kupię go ponownie, bo jest świetny, sprawdził się i kosztuje nie jakieś straszne pieniądze. 

Tonik z różą od Garniera nie jest jakimś moim ulubieńcem, ale fajnie odświeżał twarz. Raczej go nie kupię ponownie, bo mam co zużywać.

Bardzo dobry krem do rąk regenerujący z Biedronki BeBeauty natomiast należy do jednych z moich ulubionych kremów do rąk, zwłaszcza na zimę, albo do smarowania na noc. Tutaj jest jego recenzja. 

Krem pod oczy Ziaja Calma +30. Nie zauważyłam niczego poza ewentualnym nawilżeniem okolic oczu. Nie kupię ponownie, bo póki co pod oczy używam zwykłej, niebieskiej Nivei. 

Maseczka z RdL i ogólnie maseczKI z tej firmy zupełnie mi nie odpowiadają. Po wielu z nich zwyczajnie szczypie i piecze mnie twarz. Nie wiem co jest tego przyczyną, ale na wszelki wypadek już ich unikam! Do tych wykończonych produktów zalicza się też maseczka Siarkowa Moc, po której jakichś efektów spektakularnych nie widziałam. Została mi jeszcze górna część z tego podwójnego zestawu, która pewnie tak jak ta starczy na dwie aplikacje i potwierdzi stracone pieniądze, bo cztery razy to NIC, żeby widzieć efekty a raczej w ogóle ich nie zobaczyć w moim przypadku. 

Mydło Biały Jeleń z lnem to moje pierwsze mydło z tej serii, kupione głównie do włosów a raczej na gojącą się bliznę. Sprawdziło się bardzo dobrze. Nie podrażniło mnie w żaden sposób, dobrze się pieniło, zapach bardzo neutralny. Kupiłabym ponownie gdybym jeszcze potrzebowała w tym celu, w którym go używałam. Na szczęście już wróciłam do szamponów:) 

Najgorszą rzeczą z tego zestawu są kulki matujące z Manhattanu, o których pisałam tutaj. Nie wykończyłam ich tak na prawdę, bo się nie da a po pierwsze są stare jak świat. Pełne opakowanie wylądowało w koszu. 

Dezynfekcja i ogólnie mycie rąk są dla mnie bardzo ważne. Jakoś tak mam, że pierwszą rzeczą, jaką robię zaraz po przyjściu do domu jest umycie rąk. Jeśli nie mam tego jak zrobić będąc poza domem, to używam żelu Carex. Miałam też kiedyś świetną piankę, którą pokazywałam tu i była moim ulubieńcem swego czasu, ale później nie znalazłam jej już w SP :( 

Lakiery z Miss Sporty są jednymi z moich ulubionych - zwłaszcza te ciekawsze kolory, jakie MS posiada w swoim asortymencie. To błotko nr 415 było jednym z oryginalniejszych kolorów w mojej kolekcji. Pierwszy raz udało mi się skończyć cały lakier do paznokci - dużo zużyłam, reszta wyschła i się ciągnie, werdykt - kosz. 

Pomadek w chłodne dni (i nie tylko chłodne) używam całą masę. Lubię te z Isany, bo przypominają mi, nie tylko wyglądem, ale i działaniem te z Bebe albo Nivea. ChapStick był kupiony przez przypadek i okazał się bardzo twardy zwłaszcza jak było zimno. Niemal nie dało się go aplikować. Nie mówię mu "do widzenia" tylko "żegnaj".

Oczywiście skleroza nie boli i na zdjęciu brakło dwóch rzeczy, m.in. limitowanego żelu pod prysznic Original Source o zapachu lukrecji, który ów zapach miał obłędny!!! Konsystencja żelowej kluchy nie za bardzo mi odpowiadała, ale za ten zapach wszystko mu jestem w stanie wybaczyć. Tak ładnie zużyłam (a końcówkę potłukłam, bo mi spadła) ulubiony puder Synergen, a nie załapał się na fotkę... Już mam nowy, bo kupuję regularnie i nic nie wskazuje na to, żebym przestała:)

_________________________________________________________________________________


Z kolei do ulubionych przeze mnie produktów, takich, po które sięgałam najczęściej należały te:



Paletka Inglot, z której najskrajniejszy kolor z lewej służy mi do podkreślania brwi a środkowy (DS436, do zobaczenia bliżej tutaj) kładę na całą powiekę ruchomą i nieruchomą jak nie mam pomysłu na makijaż. Do tego eyeliner, tusz i chodu.

Uwielbiam zmieniać kolor na paznokciach, jednak najczęściej decyduję się na odcień mleczny. W tym miesiącu akurat korzystałam z Maybelline Colorama i nadal korzystać będę.

Bardzo polubiliśmy się z podkładem z Rimmela Stay Matte, mój kolor to 103, już się kończy, bo to próbka, ale kupię znowu, tym razem kilka, bo bardziej mi się opłaca niż jeden 30ml z drogerii. Jedynym minusem jest to, że jest dość gęsty, ale jak dobrze rozpędzę pędzel Hakuro H50, to rozprowadza się na twarzy dość dobrze, lepiej jednak palcami, chociaż teraz rozleniwiłam się i nie chce mi się machać ręką skoro mam taki boski pędzelek do podkładu :)

Do pielęgnacyjnych ulubieńców zaliczają się: piling w kremie z Garniera z ekstraktem z winogron i krem do rąk z Isany rumiankowy. Obu recenzje wkrótce!

To by było na tyle. Ale się napisałam...
Jak tam Wasze zużycia? Dajecie radę jak co miesiąc?

środa, 5 grudnia 2012

Ulubieńcy listopada 2012 + sposób na jelitówkę

Hej!

Dzisiaj nie będzie nic śmiesznego... Już 5 grudnia, jutro Mikołajki, których sensu ja również nie rozumiem, ale niektórzy obchodzą i dobrze, niech sobie obchodzą :p Miesiąc zaczął się niedawno więc nie jestem jakoś spóźniona z ulubieńcami zeszłego.
W listopadzie bardzo chętnie używałam poniższych produktów:
Z kolorówki są to:
Szminka Lovely nr 1, "błyszczyk" Basic, w cudzysłowie, bo usta się po nim nie błyszczą - to w sumie matowa pomadka, o! Eyeliner Miss Sporty Studio Lash, korektor Miss Sporty
 Lovely nr 1, cudna, prawda? ;) 
Zmywacz z Biedronki BeBeauty z lanoliną i gliceryną, niestety znowu trafiłam na jakąś felerną pompkę, bo się leje z niej tak jak się lało z tego Eveline:/ Antybakteryjny żel do rąk i krem do rąk Kamill kupione w zestawie za 7zł w którejś osiedlowej drogerii.
Pozostając przy dłoniach - baza pod lakier peel-off Essence, fajnie się usuwa  razem z nią nawet lakiery z brokatem - bardzo łatwo w sensie:) 

Ciało: peeling Beyonce Heat 200ml, kupiłam w TkMaxxie za 19,90 i pachnie bardzo fajnie, zresztą jeśli  znacie te perfumy, to wiecie jak pachnie ten peeling:) Umilał mi czas pod prysznicem. 
Ten żel z OS o zapachu pomarańczy i lukrecji kupiłam stosunkowo niedawno, ale na tyle, na ile go używałam, stał się moim ulubieńcem, głównie za sprawą zapachu. Też na pewno wąchałyście. Słodka cudowność!
Masło do ciała kakaowe Ziaja, z pompką - me gusta! W zestawie z kremem pod prysznic o takim samym zapachu. Bardzo lubię ten krem, ale przegrał w tym miesiącu z tym cudem wyżej... W zestawie za 10zł w Super Pharm.
Tonik Garnier z ekstraktem z róży, stosowałam do przemywania przed makijażem, fajnie odświeżał i nawilżał twarz.
Wczoraj obudziło mnie szarpanie a później już musiałam lecieć do łazienki i okazało się, że... nie, nie jestem w ciąży :p Miałam jelitówkę, czyli grypę jelitową/ żołądkową. Wiecie co ją leczy w magiczny i mega szybki sposób? Ano Ibuprom.... Tylko trzeba go rozgnieść np. dwiema łyżkami, ale trzeba uważać, bo tabletka jest śliska i może Wam spierdzielić tak jak mnie wczoraj, albo młotkiem, czy czymkolwiek (np. wsadzić w woreczek i nadepnąć buciorem aż się zmieni w pył) potem musicie to rozpuścić w ciepłej wodzie, żeby jak najszybciej się wchłonęło zanim znowu Was poszarpie. Ibuprom zawiera ibuprofen, który zwalcza to dziadostwo. Wierzcie mi na słowo, już drugi raz mi pomógł, zresztą nie tylko mnie.
-Ibuprom na jelitówkę?
- Tak!
Przynajmniej spróbujcie następnym razem, czego Wam oczywiście nie życzę! Ale w razie czego pamiętajcie o tym!

To tyle z moich ulubionych produktów z zeszłego miesiąca. Kilka z nich doskonale wpasowuje się w ulubieńców również tegomiesięcznych. 
Jak jest z Waszymi?
Pokrywa się coś?:)
Chciałybyście poznać któregoś mojego ulubieńca bliżej?
Muah!
______________________
Obczajcie zmiany w zakładce "Wymienię się" i dajcie znać w razie czego ;)

środa, 31 października 2012

Moi Ulubieńcy Października 2012

Witajcie!!!

Ciągle coś i coś i potem okazuje się, że mam zaledwie parę postów na krzyż w miesiącu.
Dziś ulubieńcy, dość różnorodni jak widzicie. Miesiąc się szybko skończył, nadchodzący listopad zapewne równie szybko zleci. Nim się obejrzymy, zobaczycie... Zaraz będą Święta, sylwester a potem "apiać od nowa"
Ok, ale paczajcie na ulubieńców póki co :)

Są to:
- masło kakaowe z Ziaji - zestaw kupiony taniej z żelem pod prysznic w SP. Uwielbiam ten zapach. Masło jest świetne, gęste, dobrze się wchłania i super nawilża, nawilżenie utrzymuje się długo. Cóż chcieć więcej?

- Tonik z Garniera różany. Oczyszczający, bardzo przyjemny zapach. Z Biedronki za około 9zł.

- Woda perfumowana Beyonce Heat Rush. Bardzo miły zapach, tak na prawdę, to mi się już skończył prawie, więc planuję już zakup kolejnego zapachu. Będzie to Carolina Herrera 212, którą już miałam, ale uwielbiam <3

- Zmywacz do paznokci Be Beauty z Biedronki, fajniejszy niż ten z Eveline, który miał jakiś felerny ten dyfuzorek. Chyba, że taki okaz mi się trafił....

- Paletka ze Sleek Bad Girl, moja wygrana. Wygrałam zakład ze swoją szwagierką o to, że przebiję przegrodę nosową. Gdybym tego nie zrobiła, to ja miałam za karę za przegrany zakład zafarbować włosy na różowo. Ten fiolet z paletki, pierwszy z prawej jest cudowny!!!

- Korektor z Miss Sporty w kolorze 001 Light, z aplikatorem w postaci patyczka zakończonego gąbeczką. Dość płynny, ładnie kryje, nadaje się pod oczy, tam też go stosuję. To już moje drugie opakowanie, kupię kolejne na pewno!!!

Poniżej ulubione październikowe lakiery:
Essence nr 08 Night in Vegas, topper, a także Miss Sporty nr 413, takie cudne "błocko".
Pomadki również z Essence: numery 52 In the Nude i 53 All about Cupcake. Oba boskie, zwłaszcza ten odrobinę koralowo-różowy nr 53! Kremowe, delikatnie pachnące. Nie mogę przestać ich używać. :D



No to tyle jeśli chodzi o moich Ulubieńców.
Pozdrawiam Was ciepło, już prawie listopadowo! :*

Zobacz też

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...