Paczący

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Maybelline. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Maybelline. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 5 maja 2013

Paczałki dnia - Maybelline Tattoo 15-Endless Purple + bonus;)

Hej Kochane!

Ten cudowny kremowy cień do powiek z Maybelline - Color Tattoo 24hr by Eyestudio w najpiękniejszym kolorze na świecie dostałam na urodziny od Agi! Był jeszcze piękny lakier, ale o nim innym razem :)
Wpadłam jak śliwka w kompot! Ten cień jest prze-boski! Kolor idealny! Tak! Jestem popieprzona jeśli chodzi o fiolety! Trzyma się super, jest kremowy, delikatny, nie roluje się, nie waży, wytrzymuje bardzo długo. Ze zmywaniem nie ma problemów. Cud, miód, malina! Dzięki Aga, jeszcze raz!!! :*
Czasem w zewnętrzynych kącikach pacam sobie jeszcze fiolet z Inglota (375), dla dodatkowego podbicia koloru. Na górze fajnie mi pasował w załamaniu ten najciemniejszy brąz - też z Inglota - Rainbow 117. Czarny eyeliner z Wibo - chyba jeden z moich ulubionych, bo ma prosty i, jak dla mnie, precyzyjny pędzelek i nim kreski, to mi, proszę ja Was, wychodzą! Do tego jest tani, ale co ja tu piszę, znacie go na pewno świetnie! Rzęsy to efekt połączenia Pepco'wego Colour Chick - w celu uprzedniego rozczesania i Essence I <3 Extreme - w celu dalszego pogrubienia. Brwi to tym razem środkowy Inglot z tego trio...




To tyle jeśli chodzi o moje "oczy dnia". Teraz coś, na co czeka kilka z Was ;)
Mój najnowyszy Skarbek:

 
Moja Kruszynka <3 z grubiańskim brzucholkiem :*

Póki co, życzę Wam dobrej nocki i jutro spieszę z kolejnym postem! :)
Papa! :*

piątek, 1 marca 2013

Pakiet na koniec lutego - znów 2w1 :)

Helloł!

Nie będę robić dwóch osobnych postów z tym, co wreszcie wykończyłam i co najbardziej mi pasowało w zeszłym miesiącu. Umieszczę je w jednym w ramach oszczędzania przestrzeni wirtualnej. Przed Wami tzw. denko oraz ulubieńcy miesiąca, który wczoraj dobiegł końca.


Pierwszą rzeczą jest odżywka Latte Kallos a właściwie maska do włosów z proteinami mleka - dość ładnie pachniała i była wydajna. Włosy po niej były miękkie i sypkie, rozdzielone i dobrze się układały. 

Mokre chusteczki Bobuś (ale nazwa...) kupione w szpitalu w Sosnowcu nigdzie ich nie widziałam poza tym. Dobrze nawilżone, ale nie cieknące tak jak np. te z Biedronki. 

Krem pilingujący z Garniera bardzo dobrze zdzierał martwy naskórek i pięknie pachniał. Niebawem zamieszczę już gotową recenzję. Kupię go ponownie, bo jest świetny, sprawdził się i kosztuje nie jakieś straszne pieniądze. 

Tonik z różą od Garniera nie jest jakimś moim ulubieńcem, ale fajnie odświeżał twarz. Raczej go nie kupię ponownie, bo mam co zużywać.

Bardzo dobry krem do rąk regenerujący z Biedronki BeBeauty natomiast należy do jednych z moich ulubionych kremów do rąk, zwłaszcza na zimę, albo do smarowania na noc. Tutaj jest jego recenzja. 

Krem pod oczy Ziaja Calma +30. Nie zauważyłam niczego poza ewentualnym nawilżeniem okolic oczu. Nie kupię ponownie, bo póki co pod oczy używam zwykłej, niebieskiej Nivei. 

Maseczka z RdL i ogólnie maseczKI z tej firmy zupełnie mi nie odpowiadają. Po wielu z nich zwyczajnie szczypie i piecze mnie twarz. Nie wiem co jest tego przyczyną, ale na wszelki wypadek już ich unikam! Do tych wykończonych produktów zalicza się też maseczka Siarkowa Moc, po której jakichś efektów spektakularnych nie widziałam. Została mi jeszcze górna część z tego podwójnego zestawu, która pewnie tak jak ta starczy na dwie aplikacje i potwierdzi stracone pieniądze, bo cztery razy to NIC, żeby widzieć efekty a raczej w ogóle ich nie zobaczyć w moim przypadku. 

Mydło Biały Jeleń z lnem to moje pierwsze mydło z tej serii, kupione głównie do włosów a raczej na gojącą się bliznę. Sprawdziło się bardzo dobrze. Nie podrażniło mnie w żaden sposób, dobrze się pieniło, zapach bardzo neutralny. Kupiłabym ponownie gdybym jeszcze potrzebowała w tym celu, w którym go używałam. Na szczęście już wróciłam do szamponów:) 

Najgorszą rzeczą z tego zestawu są kulki matujące z Manhattanu, o których pisałam tutaj. Nie wykończyłam ich tak na prawdę, bo się nie da a po pierwsze są stare jak świat. Pełne opakowanie wylądowało w koszu. 

Dezynfekcja i ogólnie mycie rąk są dla mnie bardzo ważne. Jakoś tak mam, że pierwszą rzeczą, jaką robię zaraz po przyjściu do domu jest umycie rąk. Jeśli nie mam tego jak zrobić będąc poza domem, to używam żelu Carex. Miałam też kiedyś świetną piankę, którą pokazywałam tu i była moim ulubieńcem swego czasu, ale później nie znalazłam jej już w SP :( 

Lakiery z Miss Sporty są jednymi z moich ulubionych - zwłaszcza te ciekawsze kolory, jakie MS posiada w swoim asortymencie. To błotko nr 415 było jednym z oryginalniejszych kolorów w mojej kolekcji. Pierwszy raz udało mi się skończyć cały lakier do paznokci - dużo zużyłam, reszta wyschła i się ciągnie, werdykt - kosz. 

Pomadek w chłodne dni (i nie tylko chłodne) używam całą masę. Lubię te z Isany, bo przypominają mi, nie tylko wyglądem, ale i działaniem te z Bebe albo Nivea. ChapStick był kupiony przez przypadek i okazał się bardzo twardy zwłaszcza jak było zimno. Niemal nie dało się go aplikować. Nie mówię mu "do widzenia" tylko "żegnaj".

Oczywiście skleroza nie boli i na zdjęciu brakło dwóch rzeczy, m.in. limitowanego żelu pod prysznic Original Source o zapachu lukrecji, który ów zapach miał obłędny!!! Konsystencja żelowej kluchy nie za bardzo mi odpowiadała, ale za ten zapach wszystko mu jestem w stanie wybaczyć. Tak ładnie zużyłam (a końcówkę potłukłam, bo mi spadła) ulubiony puder Synergen, a nie załapał się na fotkę... Już mam nowy, bo kupuję regularnie i nic nie wskazuje na to, żebym przestała:)

_________________________________________________________________________________


Z kolei do ulubionych przeze mnie produktów, takich, po które sięgałam najczęściej należały te:



Paletka Inglot, z której najskrajniejszy kolor z lewej służy mi do podkreślania brwi a środkowy (DS436, do zobaczenia bliżej tutaj) kładę na całą powiekę ruchomą i nieruchomą jak nie mam pomysłu na makijaż. Do tego eyeliner, tusz i chodu.

Uwielbiam zmieniać kolor na paznokciach, jednak najczęściej decyduję się na odcień mleczny. W tym miesiącu akurat korzystałam z Maybelline Colorama i nadal korzystać będę.

Bardzo polubiliśmy się z podkładem z Rimmela Stay Matte, mój kolor to 103, już się kończy, bo to próbka, ale kupię znowu, tym razem kilka, bo bardziej mi się opłaca niż jeden 30ml z drogerii. Jedynym minusem jest to, że jest dość gęsty, ale jak dobrze rozpędzę pędzel Hakuro H50, to rozprowadza się na twarzy dość dobrze, lepiej jednak palcami, chociaż teraz rozleniwiłam się i nie chce mi się machać ręką skoro mam taki boski pędzelek do podkładu :)

Do pielęgnacyjnych ulubieńców zaliczają się: piling w kremie z Garniera z ekstraktem z winogron i krem do rąk z Isany rumiankowy. Obu recenzje wkrótce!

To by było na tyle. Ale się napisałam...
Jak tam Wasze zużycia? Dajecie radę jak co miesiąc?

poniedziałek, 25 lutego 2013

Cudnie pachnąca wygrana :)

Hej!

Miłą niespodzianką było dowiedzieć się, że wygrałam konkurs u Gosi z Esy, floresy, fanstasmagorie!
Jeszcze milszą rzeczą było odebrać nagrodę dzisiaj na poczcie, bo była tak wielka, że nie zmieściła się do skrzynki. Jeszcze lepiej jest powąchać nadgarstek pachnący tymi cudnymi perfumami, które były w środku. Gosi się nie podobały, więc urządziła konkurs. Pani Małgorzato, nie zna się pani! :p


________________________________________________

Poza tym byłam w ten weekend u Siostry pod stolycom i też udało mi się chapnąć kilka rzeczy. Standard. :)
Poza trzema parami butów (dzięki Ci Boże, że moje siostry sztuk trzy mają taki sam rozmiar obuwia jak ja), oczywiście kosmetyki.


Balsam do ciała Acqua di Gioia, tusz do rzęs Maybelline Rocket Volum' - nie znam, przywieziony z zagranicy, chętnie wypróbuję, podkład Shiseido niestety ciut za ciemny, ale zmieszany z jaśniejszym daje radę, próbki jakichś perfum Givenchy i Kenzo oraz to, co tygryski lubią najbardziej poza perfumami, czyli lakiery: Revlon 570, MaxFactor  31 Satsuma i CM Colors 152


Macie życzenie przyjrzeć się czemuś stąd bliżej? Ja nie mogę się doczekać aż pomaluję pazury tą soczystą wiśnią a właściwie to jest bordo. Na pewno Wam pokażę i to pewnie w kolejnym poście, więc stay tuned.
Ściskam!

czwartek, 31 stycznia 2013

Paczucha, a w niej...

Cześć!

Nie mówcie mojemu "Staremu", ale znowu zrobiłam zakupy kosmetyczne. Nie zdziwiłby się, ale po co ma się denerwować ;) Ach, to Allegro... i ci tani sprzedawcy. Za wiele przedmiotów zapłaciłam aż 1zł, nie wiem jak to się opłaca takim sprzedawcom, ale mnie w to graj! :D
Po jednym dniu od zamówienia i przelania pieniędzy w kwocie XY zł, przyszło takie oto cioś:
Cóż to takiego:
Pędzelek do korektora Manhattan, pilnik banan, odżywka Jantar z Farmony - nareszcie i ja będę mogła ją wypróbować, ale to jak mi włosy trochę odrosną (już i tak mam długie w porównaniu z wyjściem ze "SPA", ale wiecie jak to jest, im krótsze, tym bardziej widać wzrost) - w dodatku ma już atomizer! Wiem, że wersja w butelce bardzo Was wkurzała jeśli chodzi o nakładanie jej na włosy - coś tam się źle wylewało itp. To na dole z lewej to taka szmatka do mycia, która w środku ma mydełko i pachnie zabójczo! Lakier wybielający paznokcie Manhattan, mleczny Maybelline Colorama
Róż z Miss Sporty 003 Sienna, bardzo mi pasuje jeśli chodzi o kolor
Próbka 11ml Stay Matte Rimmela numer 103, również jeśli chodzi o kolor, to idealnie stapia się z moją skórą!
Żel do mycia twarzy na niedoskonałości, również mała wersja.
Próbka męskiej Pumy Create :)
Skończył mi się jeszcze antyperspirant z Dove i Mężydełko mi kupił tym razem Fa.
Tyle, jeśli chodzi o zakupy, natomiast mój poranek wyglądał bardzo miło, czyli tak:
Wieczorem będzie jeszcze lepiej, bo mam wyjść na pierwszy spacerek ;) Jest w miarę ciepło, tylko żeby nie padało... Pójdziemy sobie 10 minut w stronę M1 kupić laczki mojemu Lubemu, bo tam jest taka pani, która sprzedaje Zakopiańskie skórzane wyroby a takie laczki są najlepsze, bo inne zaraz się rozwalają - przynajmniej takie mam doświadczenia z jakimikolwiek innymi niż skórzane. W przyszłym tygodniu natomiast mój menadżer dopuszcza odwiedziny. Czyżby grypa odpuściła? Hope so!
Co tam dzisiaj porabiacie Laseczki moje drogie?
Mam nadzieję, że humorki Wam dopisują - u mnie słonecznie więc japa się cieszy, poza tym jak przychodzi taka paczka, to automatycznie człowiek, zwłaszcza kobieta, od razu czuje się lepiej, nie mam racji? :D

wtorek, 29 stycznia 2013

Delikatny smok

Hej Wy wszytkie, które tu wchodzicie!

Wstałam rano i powiedziałam sobie "Basta!" - dzisiaj coś się pojawi na powiekach! Nie jest tego wiele, bo raptem dwa cienie Miss Sporty, jaśniejszy - perłowe złoto numer 110 - Sense, natomiast czarny mat ma numer 101 - Night. Oba nakładałam palcami z czystego lenistwa :) Tusz, którego użyłam, to wodoodporny Falslies z Maybelline.
Całość prezentuje się jak poniżej. Pewnie jakbym nie zapomniała użyć nowej bazy z e.l.f.'a, to wyglądałoby to intensywniej, ale skleroza nie boli. Eyeliner też sobie darowałam ;) 

Jestem ciekawa co dzisiaj gości u Was na oczach?! :)

poniedziałek, 10 grudnia 2012

Maybelline Lash Stiletto

Witajcie moje Kochane!

Biedronka nie przestaje mnie zadziwiać! Uwielbiam ten sklep [jak mówią niektórzy - dla plebsu - piona wszystkim plebsiakom takim jak ja!:)] nie tylko za cudowne świeczki LaRissa, którymi zastępuję te z Ikei, bo nie mam do nich łatwego dostępu, za produkty spożywcze, ale i kosmetyki. Ostatnio moim mega ulubieńcem stał się żel micelarny do mycia twarzy z BeBeauty i krem do rąk z poprzedniego posta! Przy kasie zaskoczyła mnie obecność kosmetyków z Maybelline - lakiery Colorama za 6.99* a także zestawy świąteczne: dwa tusze Maybelline lub tusz i lakier*. Nie wiem dlaczego nie brałam w ogóle pod uwagę tej drugiej opcji i mając JUŻ sześć tuszy wzięłam kolejne dwa. Jeden to Maybelline Lash Stiletto w kolorze brązowym - co może być minusem jeśli kochacie tylko i wyłącznie czarne maskary - tak jak ja, a drugi to Maybelline Volum' Express już czarny. Oba zestawy kosztowały 16.99,- co uważam jest super ceną! Rzuciłam zestaw na taśmę niemal bez zastanowienia.
Dzisiaj użyłam tego brązowego i muszę powiedzieć, że mimo, że nie jest to moja ulubiona czerń, to tusz jest super!
*chyba

Do całego makijażu oka użyłam też cieni z Technic Electrix Beauty zaznaczonych poniżej i srebrnego linera z Beauty UK, który jest porównywalnie cudowny jak ten fioletowy, którego mogłyście oglądać TUTAJ
Makijaż z racji wybranych przeze mnie kolorów jest dość mroźny, ale wydaje mi się, że ten brąz delikatnie go jednak ociepla;)
Nie jestem fanką brązowych tuszy, ale ten na prawdę super rozdziela i rozczesuje rzęsy a także delikatnie je pogrubia, nie tworzą się grudki i wystarczy jedna warstwa do uzyskania takiego efektu jak widzicie na zdjęciach! Jedynym minusem jest ten nieszczęsny kolor, ale jak się kupuje dwa tusze na raz, to jeden może być inny (czyt.nie czarny) moim zdaniem:) W tym drugim zestawie z lakierem był ten Volum' Express czarny, więc możecie wybrać czy chcecie dwa tusze - brązowy i czarny, czy jeden czarny i lakier do paznokci. 
To wszystko za całe 16.99,-
Super, prawda?

czwartek, 22 listopada 2012

Czy to już choroba? - Spłukana, ale szczęśliwa....

Położyłam się spać pełna obaw - czy nie zaśpię, czy starczy i dla mnie, czy uda mi się ukryć fakt pojawienia się nowych kosmetyków przed szanownym małżonkiem, czy nie wydam za dużo kasy nęcona tą czterdziestoprocentową obniżką na kolorówkę w Rossmannie trwającą od dzisiaj przez tydzień... 

Udało się!

Chwilę po 10.00 zjawiłam się w drogerii z wypiekami na twarzy i po wzięciu koszyka - wszak miałam w zamiarze obkupienie się po wsze czasy - jak nakazuje kultura rzekłam "dzień dobry" smutnej pani przy kasie, która łaskawie odpowiedziała - "Nic to" - pomyślałam, "Nie zepsujesz mi humoru kobieto!" - dziarskim krokiem poczłapałam prosto do szaf, w których obejmowała promocja. Pierwsza była szafa Wibo... chaps szminka Elixir w kolorze 1, czyli brudny róż. Najpierw testery, dawaj wszystkie otwierać i szukać jakiegoś fajnego koloru. Ooo, jest jakiś róż, ok, dziab go smarować na lewą rękę, dziab drugi, trzeci, "To nudziak, a to nie, bo nudziaka już mam". No dobra, to niech będzie jedynka - do koszyka, Lovely tak samo. 





To teraz może Miss Sporty, bo tak obok. Lakiery? Noł, senkju, senkju, baj! I tak nie mogłabym się zdecydować, bo dla mnie jest źle jak mam taki duży wybór! Ooo, eyeliner mi się skończył a tego jeszcze nie miałam - do koszyka! Ooo, jakie piękne pojedyncze cienie, jest i matowa wanilia - dawaj ją! Pierdut do koszyka... No dobra, delikatnie, żeby się nie pokruszyły.


kliknij na nas, to się powiększymy!
Teraz chodu na tusze do rzęs... "Którybytu... aha, ostatnio marzył mi się fioletowy z Maybelline Falsies", no to dawaj go do koszyka. 

Po kolorówce przypomniało mi się, że ostatnio zrobiłam błąd odkładając na miejsce po powąchaniu pomarańczowy OS z limitowanej edycji. Zasuwam po ten kremowy żel pod prysznic za około 9zł, zasuwam aż tu nagle po mojej lewej jak z podziemia wyrasta micel Bourjois, którego już od dawna chciałam wypróbować, bo skończyła mi się Bioderma. Wylądował w koszyku, zaraz po nim pomarańczowo-lukrecjowy OS. No, ale mijałam też osławione szampony BabyDream, 4zł. "Ja nie wezmę, ja?"

Podchodzę do kasy, pani nalicza, ja się uśmiecham, wszak nie jest mi obce zjawisko wydzielania się endorfin po zakupach:) Z ust miłej kobitki pada kwota a za nią moje pytanie - "To już po odliczeniu?" - "Tak, po odjęciu 40% rabatu na kosmetyki kolorowe." - "Aha" stękam i wyjmuję trzy kolejne występujące po sobie w Polsce banknoty z portfela. Niewielki bilon chowam do kieszeni kurtki, w końcu jest tak mały, że nie ma co znowu sięgać po portfel do torebki. Wychodzę. Spłukana, ale szczęśliwa. Czyż to nie chore?

THE END :)
A Wy kupiłyście coś?
Zamierzacie w ciągu tego tygodnia zaszaleć w Rossmannie?

Zobacz też

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...