Paczący

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MissSporty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MissSporty. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 3 czerwca 2013

Tej 10-tce mówię "pa, pa"

I w końcu wyrzucam puste opakowania!
W tym miesiącu poszło mi kiepsko, jeśli chodzi o ilość zużytych rzeczy, za to nowych przybyło dość sporo;) Jednak nie będę narzekać, że mam czegoś za dużo:) Przechodząc do rzeczy, czyli do zdenkowanych produktów, oto one:


1. Pharmaceris X-Ray-Liposubtillium - łagodząco-regenerujący krem do twarzy i ciała narażonego na naświetlania; z kwasem foliowym, woskiem pszczelim i D-pantenolem
2. Antyperspirant w sztyfcie Fa NutriSkin
3. Woda termalna Uriage - słona w smaku, ale działa ok, chociaż wolę LRP albo Avene
4. Żel pod prysznic OS o bardzo przyjemnym zapachu mango i macadamia. Mam jeszcze limonkę, ale nie chce mi się jej używać ze względu na zapach:/ Moimi ulubionymi są: lukrecja, malina i ten.
5. Płyn mincelarny Vichy - miniaturka
6. Podkład mineralny Anabelle Minerals w odcieniu Golden Fair, który kiedyś wygrałam u glamourki89
7. Korektor Miss Sporty kolor 001 light, zamiennik już kupiony:)
8. Bronzer Vollare - już czas się z nim rozstać, bo ma ze sto lat - chociaż był w porządku...
9. Dermaglin biomaseczka przeciwtrądzikowa - Zielona Glinka Kambryjska, Olej Jojoba, Arnika, Rumianek - fajna, wrócę do niej, bo bardzo polubiłam glinki:)
10. Najzwyklejszy krem Nivea - dobry na wszystko, w domu muszę go mieć ZAWSZE!

Na dzień dziecka od rodziców dostałam coś takiego:D

Zestaw z YR: (oczywiście fioletowy) lakier w kolorze 102-Aubergine i tonik przeciwtrądziwkowy Pure System, zmniejszający pory i matujący. Już go oczywiście używałam i jestem bardzo zadowolona, zrobię pewnie recenzję, tylko jeszcze chwilę się z nim zaznajomię :) Pachnie bardzo fajnie i jeszcze fajniej działa! 

Po odwiedzinach Siostry okazało się, że mam o wiele za mały pojemnik na przechowywanie lakierów do paznokci, ponieważ zostałam zabrana na jeszcze urodzinowe zakupy, że urodziny miałam w kwietniu. Wybrałam sobie zestaw lakierów w TkMaxxie - Color Club, których jest 7, poza tym również w TkMaxxie kupiła mi trampki i baleriny, bo akurat tych drugich miałam deficyt. Skoczyłyśmy też do lumpa na szmaciane zakupy i obie wyszłyśmy bardzo usatysfakcjonowane :) Niestety wczoraj już pojechała. Normalka, koniec weekendu = do roboootyyy... Zajebiście jest mieć siostry! Oczywiśćie nie dlatego, że coś kupują z okazji zaległych urodzin, itp.:P


Chyba nie starczy mi paznokci... Ale płakać nie będę;)

Jak tam Wasze denka i prezenty na dzień dziecka?!


środa, 29 maja 2013

Chodził wilk razy kilka aż go poniosło...

 ... czy jakoś tak. W każdym razie chodziłam do Roska i chodziłam, i za każdym razem coś z niego wynosiłam. Nie, spokojnie, nic nie ukradłam, bo przecież ci panowie ochroniarzowie zawsze tak bacznie patrzą na człowieka, chyba po to, żeby człowiek czuł się osaczony tym ich wzrokiem, który mówi "No tylko spróbuj coś ukraść, to zaciągnę cię za te drzwi lustrem zamiast szybki i tam będę się nad tobą znęcał smarując ci twarz najpaskudniej śmierdzącymi miętowymi kremami do stóp... A jeszcze później...!" - resztę sobie same dośpiewajcie, co tam Wam w duszy gra, co taki ochroniarz mógłby z takim kradziejem jeszcze zrobić:), bo mnie znowu, jak widać poniosło.
W każdym razie korzystając z promocji -40% kupiłam to:


Tusze do rzęs: Wibo Dolls Lash Ultra Volume i Lovely Curling Pump Up Mascara (swoją drogą, która z Was go nie kupiła? ;)
Lakiery: Wibo Glamour, nr 6, którego wcześniej nie widziałam, Lovely 383, 110 i 156
Olejek do twarzy Soraya
Krem BB Eveline do cery jasnej
Maseczki: Efektima, Perfecta, Dermaglin i Synergen
cielista kredka na linię wodną Max Factor
korektor Miss Sporty, mój ulubiony

I jeszcze pomadki razem ze "słoczyma" :D

Ta najciemniejsza - Wibo nr 09 - podoba mi się najbardziej, bo jest taka niebanalna. Na Kaśkę z Rimmela się czaiłam i czaiłam i w końcu wybrałam numer 102, chociaż i 101 też jest super... No ale nie można przecież mieć wszystkiego i przenieść całej zawartości Rossmanna do domu, bo już i tak nic się nie mieści.

Ile takich samych rzeczy kupiłyście? :)

czwartek, 16 maja 2013

Zainspirowany makijaż - Kelly Rowland - Kisses Down Low

Cześć Dziewczyny!!!


Dzisiaj dla odmiany, po tyyylu lakierach do paznokci, wrzucam moje odwzorowanie makijażu z klipu jak w tytule, który w oryginale wygląda tak, jak poniżej. Ale się laska ruszała! W dodatku akurat ten makijaż ma tylko w pewnej części klipu, nie w całym. Ciężko mi było go uchwycić w pełnej krasie, ale w końcu się udało. Oto i on:



Moja wersja prezentuje się tak:
 A do zrobienia tego makijażu użyłam:

zaznaczonych kolorów z palety nołnejm z Allegro, w której jest 88 kolorów, ale średnio napigmentowanych... No, ale jest. Poza tym podkład L'oreal True Match w kolorze Ivory, czarna kredka Pierre Rene, biała NYX Jumbo pencil jako baza, ukochany czarny eyeliner Miss Sporty Studio Lash, tusz Wet'n'wild a konkretnie sama baza pod tusz z tego zestawu. Dwa tusze: najpierw Color Chic - Big Volume z Pepco, o którym pisałam TU i I <3 Extreme z Essence, dla uzyskania większej obiętości.

 
Tym sposobem wyszła mi propozycja, powiedzmy, na letnią imprezę... Zgadzacie się? :)

Może być?! :)
Ściskam i życzę Wam miłego dzionka! :*

czwartek, 9 maja 2013

Pierwszy cykl - lakierowe nowości 2/8 - Miss Sporty nr 453

Witajcie!!!

Jedziemy dalej z cyklem moich lakierowych nowości. Wczoraj TU pokazywałam Wam kompletną porażkę - istną babcino-ciociną perłową kichę na maksa od Oriflame, której pozbyłam się prawie zaraz po nałożeniu i uprzednim obfotografowaniu go, ku przestrodze:)

Dzisiaj czas na lakier nr 2, czyli żółteczko od Miss Sporty o numerze 453, który prezentuje się tak:

 Prawda jaki energetyzujący?!
 Od samego patrzenia na paznokcie dosłownie czuję, że poprawia się humor! No, bo jak się nie uśmiechnąć patrząc na takie słoneczko? :)
Na zdjęciach dwie warstwy, plus Seche Vite, chociaż i bez niego lakier bardzo szybko wysechł!


Bardzo lubię lakiery z Miss Sporty - zresztą nie tylko lakiery... Ten ma lekko zaokrąglony pędzelek, dzięki czemu bardzo szybko i łatwo udaje się nałożyć kolor. Jest tani (dorwałam z promocji za 3zł w Tesco), dostępny w bardzo wielu punktach, szybko schnie, nie smuży i ma piękne, kremowe wykończenie, które jest moim ulubionym typem wykończenia!

Podobają się Wam takie jajeczka-słoneczka? Na wiosnę, dopiero na lato, czy bez różnicy? :)


___________________________________________________________________________________
P.S. Jutro trójeczka wśród moich nowych buteleczek, nawet tonacja podobna do dzisiejszej, czyli - Essence 138 - L.O.L

Przemiłego dnia Wam życzę!

poniedziałek, 6 maja 2013

Nowości cz.1 - Na pierwszy ogień lakiery

Hej Dziołszki!

Nawet podczas mojej nieobecności udało mi się uzbierać dość pokaźną ilość nowości kosmetycznych. Też tak macie? Ach, te kobiety... Nie ma ich a kosmetyków i tak przybywa co nie miara... :P Mam też sporo ciekawych nowości do pielęgnacji, ale o tym, to już jutro.
Dzisiaj rządek nowiuśkich lakierów. Niektóre jeszcze nawet nie śmigane! Serwuję właśnie teraz, plus kuleczkowy pędzelek z Essence, na który się czaiłam i czaiłam aż w końcu znalazłam, w którejś z Natur i w końcu kupiłam! Bardzo fajna kuleczka i niedroga - 7zł! Powoli staje się moją ulubienicą :)


Na lewo patrz i jedziemy:

perłowy łosoś Oriflame - 20781.1 Cloverhaze (prezent)

delikatny wiosenny żółtek z Miss Sporty - nr 453

limonka Essence - 138 L.O.L

jej wysokość niebieścistość Essence - 125 Absolutely Blue (prezent)

jak dotąd najpiękniejeszy na świecie fiolet jaki posiadam - Bell Glam Wear nr 423 (prezent)

znów fiolet, bo ich NIGDY DOŚĆ - maleństwo od Selene - nr 208

duet Cynthia Rowley - nie mają numerków, ani nazw - nie znajdę ich w internecie :/
W każdym razie jeden jest niebieścisty tak, że takiego odcienia jeszcze w życiu nie widziałam (!!!), drugi różowiutki. (prezent)
Tak wyglądają w lepszym świetle:

Przyznam, że pierwszy raz mam lakiery od Cynthii Rowley, zresztą to również prezent:) Jeszcze do końca nie miałam okazji ich wypróbować, ale już się nie mogę doczekać i pokażę Wam je na pewno! I to szybko! :) 

Macie specjalne życzenia, co do kolejności, w której chciałybyście zobaczyć jakiś z powyższych kolorów?

Moc uścisków!

wtorek, 9 kwietnia 2013

Aktualizacja kosmetyczna - kroimy do minimum!

Cześć Dziewczątka!

Nie było mnie od początku kwietnia, bo nie miałam internetu od jakiegoś czasu - skończył mi się transfer z komórki, a tu, w szpitalu włączą dopiero w maju, no a do tego czasu mam nadzieję już wyjść:) 

Dzisiaj pokażę Wam, i przy okazji przypomnę sobie, moją pomniejszoną do dosłownego minimum aktualną kolekcję kosmetyków, które mieszkają sobie w pięknym pudełku po perfumach i balsamie do ciała z Mango Lady Rebel, które wygrałam w konkursie u Esy, floresy, fantasmagorie jakiś czas temu :D Oto one:


Aktualnie posiadam 4 podkłady: końcówkę Kobo, końcówkę Shiseido, próbkę Revlou i końcówkę Anabelle Minerals, który kupię niebawem pełnowymiarowy, bo zakochałam się w minerałach!

3 korektory: na wypryski w sztyfcie z Miss Sporty, pod oczy Miss Sporty, Wet'n'Wild z rozświetlaczem,

2 brązery/ róże: płynny róż z Essence, końcówkę Vollare, Miss Sporty, 1 puder: Synergen, 

4 pojedyńcze cienie z Wibo i 1 z Inglota,

6 tuszy do rzęs: dwa z Maybelline wodoodporne, Essence, brązowy z Wet'n'Wild z bazą, Colour Chick z Pepco, Chanel Inimitable, 

6 linerów: dwa z Beauty UK, 1 Miss Sporty, prawie wykończony Pierre Rene, 1 kredka z Pierre Rene,
1 biała kredka bazowa NYX, baza pod cienie z e.l.f,

2 kredki do ust: Essence i 3 pomadki: Wibo, Essence i Basic.

Jeśli chodzi o paletki cieni, to mam 1 dużą z Sephory, w której są też błyszczyki i eyelinery, 
3 ze Sleeka: OSS, Storm, Bad Girl, Inglot z trzema kolorami i nołnejm z 96 kolorami kupiony na Allegro.


Może to zabrzmi dziwnie, ale tęskni mi się za moją małą kolekcyjką :( Poprzekładałabym je sobie chociaż z miejsca na miejsce, pooglądała, podotykała no i oczywiście użyła! Tutaj mam bardzo niewielką ilość w postaci pudru, brązera, czarnego eyelinera, tuszu, korektora, podkładu i tej potrójnej paletki z Inglota. Koniec. Cała reszta moich maleństw czeka na mnie w domu i poczeka sobie jeszcze do końca kwietnia. Pewnie tak samo smutna jak ja;) Dlatego, że skończyły mi się już prawie fotki porobione w domu, nie będzie w tym miesiącu zbyt wielu postów, może jeszcze ze trzy maksymalnie. Nie mam tu aparatu i przecież nie wychodzę na prawie żadne zakupy kosmetyczne :/ No, ale cóż począć.
Za to jak wrócę, to skoczę na takie zakupy, że zrobię haul, gdzie będzie milion zdjęć, I swear;)

Pozdrawiam! :xx

sobota, 2 marca 2013

Krótko o Miss Sporty So Matte Perfect Stay

Cześć Kochane!

Podkład, którego recenzja przed Wami, kupiłam jak była promocja w Rossmannie na wszystkie tego typu produkty, poza Lovely. Poużywałam go trochę i poszedł dalej w świat, bo dla mnie okazał się jednak za jasny. W końcu to 001 Ivory a ja jednak, na to wychodzi, że nie jestem aż taka blada. W nim wyglądałam niezdrowo, miałam wręcz białą twarz:/

Opakowanie jest dość małe, bardzo poręczne, z pompką. W środku mieści się śmieszna ilość podkładu, bo 27.3ml. Nie całe 30ml, ani nawet 27.5ml ale 27.3... Dlaczego tak? Nie mam pojęcia ;) Produkt jest bardzo rzadki, ale przez to chyba lepiej się rozprowadza na twarzy, przynajmniej według mnie z takim mniej gęstym lepiej się "współpracuje". Mimo nazwy So Matte nie zauważyłam, żeby cera była w jakikolwiek sposób matowa. Powiem więcej - świecenie następuje bardzo szybko, szczególnie przy skórze tłustej, w strefie T zwłaszcza. Podkład jest bardzo tani - około 10zł, mimo to nie kupię go ponownie nawet w ciemniejszym odcieniu. Kolory poza tym 001 Ivory, są chyba jeszcze tylko dwa...
Aktualnie jako zamiennika, jako że ten poszedł w świat, używam Kobo w takim płaskim słoiczku.

A Wy czym się szpachlujecie w tym momencie?
Znacie ten opisany przeze mnie podkład?

piątek, 1 marca 2013

Pakiet na koniec lutego - znów 2w1 :)

Helloł!

Nie będę robić dwóch osobnych postów z tym, co wreszcie wykończyłam i co najbardziej mi pasowało w zeszłym miesiącu. Umieszczę je w jednym w ramach oszczędzania przestrzeni wirtualnej. Przed Wami tzw. denko oraz ulubieńcy miesiąca, który wczoraj dobiegł końca.


Pierwszą rzeczą jest odżywka Latte Kallos a właściwie maska do włosów z proteinami mleka - dość ładnie pachniała i była wydajna. Włosy po niej były miękkie i sypkie, rozdzielone i dobrze się układały. 

Mokre chusteczki Bobuś (ale nazwa...) kupione w szpitalu w Sosnowcu nigdzie ich nie widziałam poza tym. Dobrze nawilżone, ale nie cieknące tak jak np. te z Biedronki. 

Krem pilingujący z Garniera bardzo dobrze zdzierał martwy naskórek i pięknie pachniał. Niebawem zamieszczę już gotową recenzję. Kupię go ponownie, bo jest świetny, sprawdził się i kosztuje nie jakieś straszne pieniądze. 

Tonik z różą od Garniera nie jest jakimś moim ulubieńcem, ale fajnie odświeżał twarz. Raczej go nie kupię ponownie, bo mam co zużywać.

Bardzo dobry krem do rąk regenerujący z Biedronki BeBeauty natomiast należy do jednych z moich ulubionych kremów do rąk, zwłaszcza na zimę, albo do smarowania na noc. Tutaj jest jego recenzja. 

Krem pod oczy Ziaja Calma +30. Nie zauważyłam niczego poza ewentualnym nawilżeniem okolic oczu. Nie kupię ponownie, bo póki co pod oczy używam zwykłej, niebieskiej Nivei. 

Maseczka z RdL i ogólnie maseczKI z tej firmy zupełnie mi nie odpowiadają. Po wielu z nich zwyczajnie szczypie i piecze mnie twarz. Nie wiem co jest tego przyczyną, ale na wszelki wypadek już ich unikam! Do tych wykończonych produktów zalicza się też maseczka Siarkowa Moc, po której jakichś efektów spektakularnych nie widziałam. Została mi jeszcze górna część z tego podwójnego zestawu, która pewnie tak jak ta starczy na dwie aplikacje i potwierdzi stracone pieniądze, bo cztery razy to NIC, żeby widzieć efekty a raczej w ogóle ich nie zobaczyć w moim przypadku. 

Mydło Biały Jeleń z lnem to moje pierwsze mydło z tej serii, kupione głównie do włosów a raczej na gojącą się bliznę. Sprawdziło się bardzo dobrze. Nie podrażniło mnie w żaden sposób, dobrze się pieniło, zapach bardzo neutralny. Kupiłabym ponownie gdybym jeszcze potrzebowała w tym celu, w którym go używałam. Na szczęście już wróciłam do szamponów:) 

Najgorszą rzeczą z tego zestawu są kulki matujące z Manhattanu, o których pisałam tutaj. Nie wykończyłam ich tak na prawdę, bo się nie da a po pierwsze są stare jak świat. Pełne opakowanie wylądowało w koszu. 

Dezynfekcja i ogólnie mycie rąk są dla mnie bardzo ważne. Jakoś tak mam, że pierwszą rzeczą, jaką robię zaraz po przyjściu do domu jest umycie rąk. Jeśli nie mam tego jak zrobić będąc poza domem, to używam żelu Carex. Miałam też kiedyś świetną piankę, którą pokazywałam tu i była moim ulubieńcem swego czasu, ale później nie znalazłam jej już w SP :( 

Lakiery z Miss Sporty są jednymi z moich ulubionych - zwłaszcza te ciekawsze kolory, jakie MS posiada w swoim asortymencie. To błotko nr 415 było jednym z oryginalniejszych kolorów w mojej kolekcji. Pierwszy raz udało mi się skończyć cały lakier do paznokci - dużo zużyłam, reszta wyschła i się ciągnie, werdykt - kosz. 

Pomadek w chłodne dni (i nie tylko chłodne) używam całą masę. Lubię te z Isany, bo przypominają mi, nie tylko wyglądem, ale i działaniem te z Bebe albo Nivea. ChapStick był kupiony przez przypadek i okazał się bardzo twardy zwłaszcza jak było zimno. Niemal nie dało się go aplikować. Nie mówię mu "do widzenia" tylko "żegnaj".

Oczywiście skleroza nie boli i na zdjęciu brakło dwóch rzeczy, m.in. limitowanego żelu pod prysznic Original Source o zapachu lukrecji, który ów zapach miał obłędny!!! Konsystencja żelowej kluchy nie za bardzo mi odpowiadała, ale za ten zapach wszystko mu jestem w stanie wybaczyć. Tak ładnie zużyłam (a końcówkę potłukłam, bo mi spadła) ulubiony puder Synergen, a nie załapał się na fotkę... Już mam nowy, bo kupuję regularnie i nic nie wskazuje na to, żebym przestała:)

_________________________________________________________________________________


Z kolei do ulubionych przeze mnie produktów, takich, po które sięgałam najczęściej należały te:



Paletka Inglot, z której najskrajniejszy kolor z lewej służy mi do podkreślania brwi a środkowy (DS436, do zobaczenia bliżej tutaj) kładę na całą powiekę ruchomą i nieruchomą jak nie mam pomysłu na makijaż. Do tego eyeliner, tusz i chodu.

Uwielbiam zmieniać kolor na paznokciach, jednak najczęściej decyduję się na odcień mleczny. W tym miesiącu akurat korzystałam z Maybelline Colorama i nadal korzystać będę.

Bardzo polubiliśmy się z podkładem z Rimmela Stay Matte, mój kolor to 103, już się kończy, bo to próbka, ale kupię znowu, tym razem kilka, bo bardziej mi się opłaca niż jeden 30ml z drogerii. Jedynym minusem jest to, że jest dość gęsty, ale jak dobrze rozpędzę pędzel Hakuro H50, to rozprowadza się na twarzy dość dobrze, lepiej jednak palcami, chociaż teraz rozleniwiłam się i nie chce mi się machać ręką skoro mam taki boski pędzelek do podkładu :)

Do pielęgnacyjnych ulubieńców zaliczają się: piling w kremie z Garniera z ekstraktem z winogron i krem do rąk z Isany rumiankowy. Obu recenzje wkrótce!

To by było na tyle. Ale się napisałam...
Jak tam Wasze zużycia? Dajecie radę jak co miesiąc?

sobota, 23 lutego 2013

NOTD - ponurak i gbur!

Witajcie :)

Mój nowy nabytek z Miss Sporty nr 425 bardzo urzekł mnie kolorem. Ale zanim na niego wpadłam nie mogłam się zdecydować na nic! Szukałam i szukałam, patrzyłam, analizowałam, sięgałam pamięcią do mojego zbioru i wychodziło na to, że mam podobne odcienie i kolejny nie jest mi potrzebny. Jakoś tak nie fifarafa. Po krótkiej chwili zobaczyłam na półce ten kolor... Cena standardowo w granicach 5zł, ten i kilka innych akurat w promocji za 4.99, jak mogłam się oprzeć? No jak?


Ni to granat ni szary. Taki zupełnie niebanalny, czyż nie? :D

z lampą



światło dzienne
Szybko wysycha. Potrzeba dwóch warstw więc nie jest tragicznie. Absolutnie nie smuży, pędzelek o dobrej szerokości i odpowiedniej długości - fajnie się nakłada. Trwałość mnie nie obchodzi, ale myślę, że około 3dni wytrzyma. Niby seria Lasting Color up to 7 days, ale kto tam wytrzymuje tydzień z jednym kolorem?

Macie taki kolor w swoich kolekcjach? 
Jaki odcień niebieskiego preferujecie?

Buziaki :*

wtorek, 5 lutego 2013

Dostałam + same niezbędne z promocji z Rosska!

Wzbraniałam się przed otrzymaniem tych cudnych prezencików do mojej ukochanej Przyjaciółki, po tym jak zrobiłam jej porządek w kosmetyczce, która nota bede jest wielkim TkMaxx'owym kartonem zajmującym 3/4 jej pralki, ale nie do końca mi się udało.


Posprzątałam i owszem, ale z niemal każdym "OooOOo, fajne.../ Mmm, ale to ładnie pachnie!/ Skąd to masz, podoba mi się" - słyszałam "Poboba Ci się, to sobie weź!/ Chcesz, to bierz!/ Ja tego nie używam, weź sobie!" Tym samym z jej niespodziankowych urodzin, które były cudowne, (bo Madzia się NICZEGO nie spodziewała) ja też wyszłam z prezentami. Oto i one:


No i coż tam dostałam:

- perfumy FM Luxury Collection  numer 141, czyli  Versace- Bright Crystal, 50ml - bardzo lubię perfumy z FM miałam już kilka i zawsze byłam bardzo(!) zadowolona, tym razem też tak jest:) obok na prawo są:
- perfumy  Sisley - Eau du Soir; Hubert Isabelle d'Ornano, 2ml - ciężkie, piękne, kojarzą mi się z moją najstarszą Siostrą, która najprawdopodobniej by mi je zabrała zaraz po ich powąchaniu!
- perfumy Sisley Eau de Sisley 3, 2ml - przepiękne, świeże, przypominają mi ukochane męskie Kenzo Tokyo, boskie!:) maleństwo poniżej:
- Dior Miss Dior Cherie, 2ml - zakochałam się w nich bardzo, już mam w planach zamówienie ich sobie właśnie w FM, mają numer 80, będą moje jak nic! Mężu - nie unoś się;) Z góry przepraszam, ale w FM one będą kosztowały tylko 30zł, więc lepiej 30 niż 310, prawda? To się nie gniewaj :* obok Sisley, na prawo kolejne:
- perfumy Ô de Lancome, 2ml - wprowadzone na rynek w 1969 roku, pierwsze niuchnięcie nie zachwyca i przywodzi na myśl perfumy na śmigus-dyngus, ale za kolejnym razem jest lepiej!
- lakier P2 - piękne mleczko, uwielbiam takie!
- zestaw do paznokci: optyczny wybielacz, który ma kolor jakby ultrafioletowy przez co paznokcie po zaaplikowaniu go wyglądają na zdrowsze, bielsze i bardziej eleganckie, 10ml; odżywka utwardzająca paznokcie, 5ml; wszystko nazywa się Alessandro i specjalnie dla mnie przyjechało z Niemiec. Końcówki paznokci są cudnie białe i wyglądają mega zdrowo!:) na górze:
- fioletowy cień Paese z drobinkami, numer 901 z serii Światło Toskanii (swoją drogą patrząc na akurat ten cień nieźle ciemno musi być w tej Toskanii, do której marzę, żeby pojechać;) na prawo od cienia:
- eyeliner z Pierre Rene - bardzo fajny pędzelek, dość precyzyjnie można sobie stworzyć kreskę:) tego nigdy za wiele!
- tusz Avon Little Red Dress - przyznam się, że pierwszy raz widzę na oczy ten tusz, ale ma bardzo ciekawą szczoteczkę, sylikonową z takimi mega drobnymi "kolcami", 7ml.

_______________________________________________________


W Rossmannie promocje!!! Żal nie skorzystać, tym razem kupiłam tylko naprawdę niezbędne rzeczy, głównie pielęgnacyjne, w stosunku 4 do 6:

- krem do rąk rumiankowy Isana, 100ml
- masło do ciała z kakao i masłem shea Isana, 500ml
- ochronna pomadka Alterra też rumiankowa
- podkład Miss Sporty So Matte numer 001 ivory, 27.3ml, wizualnie przypomina ten z Burżuja, też odnosicie takie wrażenie? ;)
- peeling i maska-serum do stóp Perfecta SPA - Dax
- ukochany puder Synergen 01, regularna cena mnie nie zachwyca, zwłaszcza, że ją podnieśli ostatnio do ponad 9zł, więc jak był w promocji za ok. 6zł, to czemu niby miałabym nie brać, zwłaszcza, że poprzedni mi się skończył? :p
Dobra koniec tego chwalenia się, uciszania sumienia, tłumaczenia się Wam i przed samą sobą, a zwłaszcza Mężydełku, które tu wchodzi kontrolnie co jakiś czas zerknąć ile na co wydałam :( Sucks!
Kłamać nie będę ile co kosztuje, same dobrze wiecie jak fajnie wygląda aktualna gazetka z Rosska ;D

Pozdrawiam Was Dziewczyny!
Jak również moją Madzię, dzięki której mam te dostane cudowności z pierwszego zdjęcia! (Wiem, że tu zaglądasz, więc ślę duuużoooo buziaków dla Ciebie, Piotra i Franusia :*)

P.S. Ostatnio gnębi mnie pytanie: Jak się czyta Seche Vite i markę Lidlowską - Cien ?

czwartek, 31 stycznia 2013

Paczucha, a w niej...

Cześć!

Nie mówcie mojemu "Staremu", ale znowu zrobiłam zakupy kosmetyczne. Nie zdziwiłby się, ale po co ma się denerwować ;) Ach, to Allegro... i ci tani sprzedawcy. Za wiele przedmiotów zapłaciłam aż 1zł, nie wiem jak to się opłaca takim sprzedawcom, ale mnie w to graj! :D
Po jednym dniu od zamówienia i przelania pieniędzy w kwocie XY zł, przyszło takie oto cioś:
Cóż to takiego:
Pędzelek do korektora Manhattan, pilnik banan, odżywka Jantar z Farmony - nareszcie i ja będę mogła ją wypróbować, ale to jak mi włosy trochę odrosną (już i tak mam długie w porównaniu z wyjściem ze "SPA", ale wiecie jak to jest, im krótsze, tym bardziej widać wzrost) - w dodatku ma już atomizer! Wiem, że wersja w butelce bardzo Was wkurzała jeśli chodzi o nakładanie jej na włosy - coś tam się źle wylewało itp. To na dole z lewej to taka szmatka do mycia, która w środku ma mydełko i pachnie zabójczo! Lakier wybielający paznokcie Manhattan, mleczny Maybelline Colorama
Róż z Miss Sporty 003 Sienna, bardzo mi pasuje jeśli chodzi o kolor
Próbka 11ml Stay Matte Rimmela numer 103, również jeśli chodzi o kolor, to idealnie stapia się z moją skórą!
Żel do mycia twarzy na niedoskonałości, również mała wersja.
Próbka męskiej Pumy Create :)
Skończył mi się jeszcze antyperspirant z Dove i Mężydełko mi kupił tym razem Fa.
Tyle, jeśli chodzi o zakupy, natomiast mój poranek wyglądał bardzo miło, czyli tak:
Wieczorem będzie jeszcze lepiej, bo mam wyjść na pierwszy spacerek ;) Jest w miarę ciepło, tylko żeby nie padało... Pójdziemy sobie 10 minut w stronę M1 kupić laczki mojemu Lubemu, bo tam jest taka pani, która sprzedaje Zakopiańskie skórzane wyroby a takie laczki są najlepsze, bo inne zaraz się rozwalają - przynajmniej takie mam doświadczenia z jakimikolwiek innymi niż skórzane. W przyszłym tygodniu natomiast mój menadżer dopuszcza odwiedziny. Czyżby grypa odpuściła? Hope so!
Co tam dzisiaj porabiacie Laseczki moje drogie?
Mam nadzieję, że humorki Wam dopisują - u mnie słonecznie więc japa się cieszy, poza tym jak przychodzi taka paczka, to automatycznie człowiek, zwłaszcza kobieta, od razu czuje się lepiej, nie mam racji? :D

Zobacz też

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...