Paczący

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cykl. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cykl. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 20 maja 2013

Rozstrzygnęłam - niespodzianka leci do...

Cześć!


Do wczoraj, do północy miałyście czas na wzięcie udziału w konkursie i zagłosowanie na ten lakier z moich nowości, który podoba się Wam najbardziej. Wiele się nie musiałam naczytać i z tych zgłoszeń, które wpynęły dość szybko wybrałam te dwa, które spodobały mi się nabardziej.

Były to:

Gosiczka, z -> Esy, floresy, fanstasmagorie - za hasło "jest stres są ogryzki" :D - łączę się z Tobą w bólu ogryzkowym - wiem o co kaman, bo też pożerałam swoje paznokcie mega długo... oraz za epitety, którymi obrzuciła tego Bella nr 423, co to jej się spodobał najbardziej, czyli: "rockowy pazur" i "chmurne wejrzenie". Gratulacje! Już Ci wysyłam maila z tą radosną, mam nadzieję wiadomością, tak przy poniedziałku...:*


Drugą osobą wygrywającą mój skromny, krótki konkurs jest Zapomnnij - za coś, co uwielbiam, czyli grę słów i szczerość płynącą ze "spleśniałego sera" i "jajcarskie kolory". Wypowiedź Zapomnij dotyczyła lakieru Essence 138 L.O.L. Już do Ciebie piszę i czekam na Twoje dane:) Wąglik niebawem powinien do Ciebie dotrzeć:):)



No i tyle!

Dziękuję wszystkim za udział, a zwyciężczyniom gratuluję :) :* 
Pozdrawiam :)

środa, 15 maja 2013

Pierwszy cykl - lakierowe nowości 8/8 - perłowo-różowa Cynthia Rowley + KONKURS :D

Hello Drogie Wy moje!

Ostatni lakier!!! Cykl zaczął się perłą - łososiową, skończy bardzo podobną, ale różową. Z większą perłą. Druga Cynthia Rowley a jakby nadal Oriflame 20781.1 Cloverhaze, którego oczywiście już się pozdbyłam, bo nie mogłam wytrzymać z nim pod jednym dachem! 

Jesli chodzi o kolor, to jak widzicie, jest to nic innego jak świński róż z połyskiem, tyle mogę powiedzieć na jego temat. Wprost nie cierpię takiego odpustu!!! Oj pani Cynthio.. cóżeś pani wymyśliła dobrego... Może i kiecki, czy inne szmaciury projektujesz spoko, może to ci wychodzi, ale ten kolor, to jakaś porażka. Total klapa! Pańcia 70+ numer dwa, zaraz po Ori. Jesli nie przed.
 Smugi widać na kilometr, jak to w przypadku pereł (czy niektórych matów).
 Tyle samo go jest, co poprzednika - 15ml, pędzelek taki sam jak ten TU.
Poręcznie się maluje.
Bardzo szybko wysechł, co jest chyba, poza pędzelkiem, jedynym plusem...

No i tym bardzo nieoptymistycznym akcentem kończy się mój pierwszy cykl lakierowy poświęcony nowościom, które są ze mną od niedawna, skrzętnie zbierane lub od kogoś "dostane". Prosz, jest i rym:D


Jestem bardzo ciekawa, który lakier z całego cyklu moich nowości podobał się Wam najbardziej...

Zróbmy w takim razie mały konkursik z okazji  440 obserwatorów i ilości "diabelekich wyświetleń" - 66.666. Piszcie w komentarzach, który z tych ośmiu lakierów najbardziej przypadł Wam do gustu i dlaczego, zostawcie także swój adres mailowy. Macie czas do 19 maja, czyli do niedzieli, do 23:59. Wyniki ogłoszę zaraz w poniedziałek:D I tyle :D

Po kolei podaję Wam poniżej wszystkie linki - łatwo wrócicie do każdego z nich i będziecie mogły się zastanowić, który jest według Was najfajniejszy:
8. różowa Cynthia Rowley powyżej

Do wygrania fajna niespodzianka dla dwóch osób, których odpowiedzi będą najciekawsze i najbardziej mi się spodobają :) :D Klikajcie, oglądajcie, głosujcie i wygrywajcie. 

Zapraszam i życzę Wam powodzenia!

wtorek, 14 maja 2013

Pierwszy cykl - lakierowe nowości 7/8 - niebieska Cynthia Rowley

Cześć Kochane!

Powoli zbliżamy się do końca, jak widzicie dzisiaj już siódmy z ośmiu lakierów, jakie chciałam Wam pokazać. Przechodząc do rzeczy - dostałam dwa takie lakiery na urodziny od Przyjaciółki. Cynthia Rowley?! W ogóle nie wiedziałam co to za marka itp., ale dzięki "wujowi dżi" się dowiedziałam, że to jakaś pani projektantka, która "macza palce" również w lakierach. Na czymkolwiek to ma polegać:P 
Wiem, że są dostępne w TkMaxxie, bo widziałam przedwczoraj jeszcze inne kolory, ale się nie skusiłam na żaden... Mój, ten jeden z dwóch jakie posiadam, wygląda tak:

Ja to już nie wiem... 
Tego nie widać na zdjęciu w ogóle, ale on w buteleczce wygląda jakby był z fioletowymi tonami, za to na paznokciach zupełnie granatowy. W buteleczce jest wprost niesamowity! Szkoda, że na paznokciach tego efektu nie widać :(
Buteleczka zawiera aż 15ml, poręcznie się maluje dzięki tej dużej zakrętce, przynajmniej mnie takie coś odpowiada, nie wiem jak Wam. Pędzelek jest średniej długości, na szerokość dla mnie też OK!

 Wykończenie też mnie zaskoczyło, bo jest matowe. Na zdjęciach dwie warstwy, chociaż jedna też pokryła całość bez większych smug (jak to w matach), ale wolałam dać dwie. Bardzo, ale to bardzo szybko wysechł!
  
Nie zauważyłam bąbelków ani nic niepokojącego. Ot, matowy lakier.
 
Właśnie, matowy. Dlatego postanowiłam sprawdzić jak będzie wyglądał w wersji "na błysk", więc SV poszedł w ruch i otrzymałam taki efekt:
 Chyba lepiej, prawda?
 Zacie te lakiery?
Którą wersję wolicie? Mat czy błysk?


________________________________________________________________________________

P.S. Jutro koniec :D Ostatni z ośmiu moich nowych lakierowych przyjaciół. Cynthia Rowley w kolorze perłowego różu... Zobaczycie same - jest... opadnięte u mnie wszystko... ;]
Zobaczcie jeszcze, co udało mi się wczoraj uchwycić ;) Diabelska liczba, hiehiehie ;)


Buziaki!!! :*

poniedziałek, 13 maja 2013

Pierwszy cykl - lakierowe nowości 6/8 - Miss Selene nr 208

Witajcie!

Jeszcze chwila i już będzie po cyklu moich lakierowych nowości, także wytrzymajcie jeszcze trochę:)
Z dniem dzisiejszym nastał czas na numer sześć, czyli  pięciomililitrową miniaturkę od Miss Selene z numerem 208. Kupiłam go w szpitalnym kiosku w Instytucie w Gliwicach za całe 3zł i podejrzewam, że mniej więcej jego cena jest właśnie taka również w innych miejscach. Dostępny na pewno w bardzo wielu drogeriach lub sklepach typu "wszystko za...".

Tak, to znowu fiolet. Nie wiem ile ich mam, ale pewnie duuużooo. Nic nie poradzę, że to mój ulubiony kolor zarówno na paznokciach, jak i ubraniach, dodatkach itp. Strasznie dużo rzeczy mam w tym kolorze! To podobno kolor ludzi niezdecydowanych. Zgadzam się... Albo i się nie zgadzam... Samaaa nie wieeem... ;) Wyczytałam też, że ten kolor jest "symbolem młodości i poszukiwania wolności." :D

Prezentuje się tak i już mogę powiedzieć, że jest moim kolejnym fioletowym ukochańcem :)

Odcień marzenie...  jest mega! Jeden z moich najulubieńszych. Taki "czysty" - ...cokolwiek to znaczy
Na pewno jest odrobinę purpurowy.
 Buteleczka pękata z cudną zawartością,której jest tylko 5ml. Raz to dobrze, innym razem gorzej. Fajne są takie maleństwa, bo teoretycznie można je szybciej (i w ogóle) zużyć. Gorzej jak kolor jest taki, że chciałoby się, żeby się nigdy nie skończył... Tak mam w tym wypadku :)
 Krótki, ale poręczny pędzelek. Bardzo dobrze "dojeżdża" pod same skórki. Szybko mi się nim malowało. Absolutnie nie smuży, nie robi zacieków, nie ma bąbelków ani innych nieporządanych rzeczy.
 Na zdjęciu dwie warstwy, SV już sobie darowałam. Bardzo szybko wysechł i dlatego. Nie czekałam, bo nigdy nie czekam na wyschnięcie kolejncych. Kończę jedną rękę, robię drugą i tak dwa razy. Czasem później wkładam pod zimną wodę, albo nakładam przyspieszacz z Seche Vite. Dzisiaj, jak mówię, go nie ma.
 Wykończenie najlepsze na świecie, czyli kremowe.
   Brak mi już słów tak mi się podoba ten lakier!!!
Są wśród Was podobnej wielkości fanatyczki tego koloru?


____________________________________________________________________________

P.S. W następnej kolejności już przechodzimy do dwóch ostatnich lakierów - Cynthia Rowley, pierwszy, już jutro, będzie ten niebieski. Numerów i nazw brak. Stawkę zamknie perłowy róż, podobny do tego nieszczęsnego pierwszego perłowego łososia, który otwierał cały cykl.

Buziaki i do jutra
:D

niedziela, 12 maja 2013

Pierwszy cykl - lakierowe nowości 5/8 - Bell Glam Wear Glossy Colour 423

Witam Was niedzielnie!!!

Dzielnie za to kontynuuję mój cykl, w którym dzisiaj w końcu przyszedł czas na długo wyczekiwany pięknościowy fiolet od Bell - Glam Wear Glossy Colour 423, który również jest prezentem urodzinowy, ale tym razem od Szwagierki, która jak widać, w przeciwieństwie do bliżej spowinowaconej ze mną kuzynki, wie co lubię, co mi się spodoba i do czego będę się z radości szczerzyć, a wierzcie mi, że patrząc na to cudeńko szczerzę się niemal jak szczeżuja! :) (o ile szczeżuje się szczerzą, cokolwiek to jest tak btw:p) Dzięks Nejtan!!! :*

A teraz czek dys bjuti ałt!!!

 Dzisiaj akurat nałożyłam trzy warstwy, dla wydobycia całej jego głębi, ale bez SV.
Wykończenie przepiękne, z drobinkami w kolorze niebieskim i fioletowym. Pięknie odbija światło!
 Jest go 10ml, ale ceny, z wiadomych względów, nie znam.
Pędzelek jest płaski, dość krótki, dzięki grubej zakrętce, dla mnie poręczny. Niemal idealnie da się nim dojechać do skórek i zrobić pod nimi fajne, równe łuki:)
 W świetle dziennym, bez lampy.
 Uważam, że to strasznie elegancka śliwka! :)

Jak słyszę słowo "śliwka", to zaraz kojarzy mi się z pewną historią, którą opowiadała mi koleżanka na studiach o swoich dziadkach...: Święta Bożego Narodzenia. Niemal cała rodzina siedzi przy stole i Babcia mówi do dziadka: "Władziu, czy tam inny Stasiu - Jedz śliweczki, jedz, bo one są dobre na stolec!!!" end of story... tak mi się przypomniało :D

 Jak dla mnie bomba!!!

Dajcie znać czy Was urzekł tak samo jak mnie...
Udanej niedzieli Kochane!
My dzisiaj spadamy na wieś, chociaż pogoda to mogłaby być lepsza...
Pies mi się cały umorusa od mokrej trawy :/
______________________________________________________________________________

P.S. Jutro już szósta z ośmiu moich nowości - znowu fiolet (ale zboczeniec ze mnie...:D Donia, pioona!), ale maleństwo z Miss Selene o numerze 208. Znaczy to, że jeszcze tylko z jutrzejszym postem trzy kolejnie i dam Wam spokój z cyklem ;) Chociaż w zasadzie czaję się na promocję w SP na lakiery z L'oreal, bo za 21zł można mieć dwa - 20,99 za 1 - a przy zakupie dwóch, ten drugi jest za 1grosz, czyli wychodzi 21zł za oba, czyli po dychę za jeden, że tak się pochwalę znajomością wyższej matematyki. Szczegóły w aktualnej gazetce, o TU. Nigdy nie miałam żadnego lakieru z tej firmy a wczoraj oglądałam je z bliska. Oczywiście nie mogłam się zdecydować na kolor i odłożyłam zakup...

Kupiłam za to parę innych rzeczy, m.in Effaclar Duo na moje niedoskonałości powstałe w wyniku łykania różnych świństw, peeling z Eveline na cellulit, podkład True Match z L'oreala w kolorze Ivory, wodę La Roche-Posay termalną, 50ml, dostałam gratis od miłej pani. W Rosku wpadł mi niespodziewanie do koszyka szaro-błotnisty lakier z Lovely nr 383, z nowej serii Classic Nail Polish, ale nie chce mi się go już włączać do akurat tego cyklu. I tyle jeśli chodzi o wczorajsze zakupy. Pokażę wszystko jak uporam się z tymi lakierowymi postami. 
:*

sobota, 11 maja 2013

Pierwszy cykl - lakierowe nowości 4/8 - Essence nr 125 Absolutely Blue

 Hej!

Cykl, jak widzicie, w toku. Po wczorajszym brudnym żółto-zielonym lakierze od Essence, kolejny - tej samej firmy, który razem z przepięknym kremowym cieniem Maybelline Tattoo (15 Endless Purple) dostałam od Agi z TEGO bloga. Aga była tak kochana, że zechciała, razem ze swoim cudownym Tymkiem spotkać się ze mną w Gliwicach, kiedy byłam w Instytucie :) Do tego jeszcze dostałam prezent urodzinowy!!! :* 

Ten Essence Colour&Go ma numer 125 i nazywa się Absolutely Blue, co zresztą widać po nim, bo jest absolutnie niebieścisty, taki  mroźny odcień! Wygląda zupełnie jak letnie, bezchmurne niebo :)

Dwie warstwy i utwardzacz/ przyspieszacz wysychania od Seche Vite.
  Bardzo precyzyjnie się nakładał i znów - porównując z Essence Colour&Go 138 L.O.L - nie smużył i nie utworzyły się pęcherzyki powietrza. Wykończenie znowu moje ulubione, czyli kremowe. Bez drobinek.
 Pędzelek jest dość płaski, krótki, ale bardzo poręczny i lekko zaokrąglony. Identyczny jak u poprzednika, ale nie wiem dlaczego tym lepiej mi się dzisiaj malowało... Może lakier był ciut rzadszy.
 Kocham bez!!! Ukradłam go sobie spod klatki jak szłam z moją małą Myszeńką na spacer rano;)
 
Proszę jaka buteleczka-modeleczka ;D
 

Prawda, że piękna ta "jej wysokość niebieścistość"?! :)
____________________________________________________________________________

P.S. Jutro w końcu wyczekiwany przez Was i przeze mnie Bell Glam Wear nr 423, czyli mój najidealniejszy fiolet, jaki kiedykolwiek posiadałam... Już nie mogę się doczekać!!! :D
Buziaki :*


piątek, 10 maja 2013

Pierwszy cykl - lakierowe nowości 3/8 - Essence nr 138 L.O.L

Cześć Dziewczynki!

Dziś numer trzy z listy moich lakierowych nowości zbieranych przez okres niecałych dwóch miesięcy, którym jest numer 138 z Essence o nazwie L.O.L. Kupiłam go akurat w Hebe, ale jak jest z jego dostępnością, to pewnie wiecie - Douglas, Natura i inne punkty z szafami Essence. Szczerze mówiąc poza tymi trzema, które wymieniłam, to nie wiem, gdzie jeszcze można je kupić;) Zapłaciłam jakieś 7zł i wróciłam do domu z takim oto kolorem:

 Jest to dość ciekawy odcień zieleni, podobny do TEGO Inglota 954, którego miałam bardzo, bardzo dawno temu i myślę sobie - wiosna, jakieś tam leciutkie fluo można sobie trzasnąć, ot choćby 'dla jaj' :) No to sobie wzięłam i trzasnęłam :D
 Tak samo jak jego poprzednik - Inglot nr 954 - w zależności od światła, jego odcień się różni. 
(Porównałabym je dla Was, ale tamtego już się już dawno pozbyłam:/) 
Zobaczcie, jak na pierwszym zdjęciu - z lampą - jest bardzo nasycony, a na tym poniżej (to też sztuczne światło) jest nieco bledszy, ale - powiedzmy - najbliższy 'oryginałowi' z butelki. 
 Pędzelek płaski, z tych lekko zaokrąglonych, dzięki czemu lakier szybko i dość precyzyjnie daje się nakładać. Znów dwie warstwy + SV. Schnie szybko, lekko smuży podczas nakładania i - co mnie wkurza najbardziej - tworzą się pęcherzyki powietrza. Nienawidzę kiedy lakier tak robi! Wykończenie kremowe. Drobinek brak.
Oczy nie bolą aż tak, jak w przypadku poprzednika z Miss Sporty, ale ten też jest bardzo nasycony i w słońcu dość wesoły:) Taki trochę brudasek.

Podoba się Wam?
A może wywołuje u Was raczej efekt związany z jego nazwą, czyli jedno wielkie "LOL"?


_________________________________________________________________________________
P.S. Jutro numer cztery, też z Essence 125 Absolutely Blue, mój urodzinowy prezent od Agi (:*). Tej, o tu, stąd -> Codziennik-Agnusbe :)



czwartek, 9 maja 2013

Pierwszy cykl - lakierowe nowości 2/8 - Miss Sporty nr 453

Witajcie!!!

Jedziemy dalej z cyklem moich lakierowych nowości. Wczoraj TU pokazywałam Wam kompletną porażkę - istną babcino-ciociną perłową kichę na maksa od Oriflame, której pozbyłam się prawie zaraz po nałożeniu i uprzednim obfotografowaniu go, ku przestrodze:)

Dzisiaj czas na lakier nr 2, czyli żółteczko od Miss Sporty o numerze 453, który prezentuje się tak:

 Prawda jaki energetyzujący?!
 Od samego patrzenia na paznokcie dosłownie czuję, że poprawia się humor! No, bo jak się nie uśmiechnąć patrząc na takie słoneczko? :)
Na zdjęciach dwie warstwy, plus Seche Vite, chociaż i bez niego lakier bardzo szybko wysechł!


Bardzo lubię lakiery z Miss Sporty - zresztą nie tylko lakiery... Ten ma lekko zaokrąglony pędzelek, dzięki czemu bardzo szybko i łatwo udaje się nałożyć kolor. Jest tani (dorwałam z promocji za 3zł w Tesco), dostępny w bardzo wielu punktach, szybko schnie, nie smuży i ma piękne, kremowe wykończenie, które jest moim ulubionym typem wykończenia!

Podobają się Wam takie jajeczka-słoneczka? Na wiosnę, dopiero na lato, czy bez różnicy? :)


___________________________________________________________________________________
P.S. Jutro trójeczka wśród moich nowych buteleczek, nawet tonacja podobna do dzisiejszej, czyli - Essence 138 - L.O.L

Przemiłego dnia Wam życzę!

Zobacz też

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...