Paczący

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jedzonko food. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jedzonko food. Pokaż wszystkie posty

piątek, 1 lutego 2013

Kto nie lubi czekolady ręka w górę!

Witam Was na słodko :)

Zdziwiona podobieństwem między dwiema czekoladami, które ostatnio dostałam do spałaszowania, postanowiłam pokazać Wam różnice między nimi. Ja kiedyś nie lubiłam gorzkich czekolad, ale ostatnio, ponieważ nie słodzę, taka czekolada jest dla mnie "słodka" :)
Porównajmy sobie francuską czekoladę Lindt Excellence, tutaj truskawkowa i jej polski odpowiednik - Wedel Maestria, malinowa:

OPAKOWANIE
Obu jest po 100g i mają tekturowe niemal identyczne opakowanie. W środku każda z nich zapakowana jest dodatkowo w sreberko - to z Lindta jest bardziej delikatne i przy otwarciu strasznie się rwie. Wedel ma jakby wzmnocnione to sreberko i nic się nie urywa. 


ZAWARTOŚĆ KAKAO
Jeśli chodzi o zawartość "czekolady w czekoladzie" a dokładniej kakao, to Lindt ma 47% a Wedel aż 55%. Wiadomo - im więcej, tym lepiej. 
SMAKI
Lindt ma dość dużą gamę smaków/ nadzienia - gorzka (różna zawartość kakao, np. 70-99%), z kawałkami pomarańczy,  truskawki, solą morską, chilli, wasabi, kokosowa, jagodowa, karmelowa, orzechowa, migdałowa, kremowa, truskawkowa, biała wanilia
Wedel - malina, orzech włoski, laskowy, kawowa, estraciemna, extramleczna, cappuccino, (zaw.kakao 55-76%)
CENA
Lindt - od 7-10zł
Wedel - około 8zł

Mnie smakują obie, ale chyba będę kupowała Wedla - jest tak samo dobry a tańszy, no i polski :) Wspierajmy nasze:)
Narobiłam Wam smaka?
Jadacie w ogóle gorzkie czekolady?

czwartek, 9 sierpnia 2012

Omnomnomnom :D

Hej Kochane!
Czy Wy też lubicie sobie czasem dogodzić jeśli chodzi o deserki? Nie zważając na kalorie, tuszę, zawartość cukru, tłuszczy itp.? Ja ostatnio skorzystałam z okazji, że w domku była resztka lodów Grycan oraz świeżutkie jeżyny z działki u rodziców i zrobiłam sobie przepyszny deserek, który spałaszowałam od razu nie dzieląc się z nikim!!! ;)
Wyglądał tak:
Lody o smaku: owoce leśne oraz wanilia. Jak sobie przypomnę ich smak, to ojojojoj! Jeżyny ciut kwaskowe, ale fajnie komponowały się ze słodyczą wanilii!
Jakie są Wasze ulubione smaki lodów?
Buźka!

środa, 28 marca 2012

Najważniejszy posiłek w ciągu dnia

Hej! :)
dzisiaj kolejne śniadanko, którym mam nadzieję skuszę Was i może zainspiruję. Takie jedzonko jest naprawdę bardzo smaczne no i jak wygląda:) Same zobaczcie a potem Wam napiszę co tam jest :)
Pełnoziarnistym chlebek (drwala fitness z tesco), który wsadziłam do tostera, żeby był chrupiący i posmarowałam cienko 82% masełkiem, które się na nim troszkę stopiło. Na to plasterki awokado, słonawy bułgarski serek kozi i kiełki lucerny... MmmmMMMmMm!
Tu są tylko dwie niepozorne kanapeczki, ale zjadłam ich pięć :):) Do popicia sok własnoręcznie robiony (no dobra, nie przeze mnie, ale przez mojego chłopaka:D) z pomarańczy, marchewki, grapefruita i cytryny z łyżeczką oliwy dla lepszego przyswajania witaminek z tychże owoców. Cudowne!!!

piątek, 23 marca 2012

Śniadanko :D

Witajcie :)

Dzisiaj wpis kulinarny, zdrowy i dietetyczny. Oto moje dzisiejsze (i nie tylko) śniadanko:
Zazwyczaj jem właśnie mleko z muesli i z otrębami owsianymi. Do tego owoc: banan albo jak dzisiaj pomarańczka i garść migdałów. Jem tak od niedawna, nie myślcie sobie, że zawsze byłam taka "zboczona", kiedyś jadłam parówę z bułą, majonezem i ketchupem albo kanapki. No, ale ostatnio wzięłam się za siebie: zdrowe odżywianie, ćwiczenia i efekty - małe, bo małe, ale już widzę.

A Wy co jecie na śniadanie? Czy w ogóle nie jecie śniadań?

czwartek, 8 marca 2012

Śniadanko i wczorajsze maleńkie zakupy.

Witajcie moje Drogie!
Dzisiaj zrobiłam sobie bardzo sycące śniadanie, mianowicie muesli z otrębami owsianymi i bananem. Wszystko fajnie zgęstniało i najadłam się przeogromnie. Takie śniadanie bardzo długo znajduje się w żołądku i sprawia, że kolejny raz jem dopiero po jakichś 4, 5 godzinach:)
Zakupy, które wczoraj zrobiłam są jak już wspominałam bardzo małe. Skończył mi się antyperspirant więc w Biedronce za około 8zł kupiłam kulkę z Garniera.
Skusiła mnie też odżywka do włosów z pompką Diplona za 10zł
oraz perfumy za całe 6zł, które kupiłam z myślą o wrzuceniu do torebki i użyciu w razie emergency :)
Wybrałam te o nazwie "Your heart", bo reszta wręcz śmierdziała :/ Pojemność 15ml więc myślę, że się opłacało :)
   

No i tyle.
Ściskam i przypominam, że dzisiaj kończy się rozdanie, bo dzisiaj już 8 marca!
Macie czas do północy. Jutro losujemy szczęśliwą zwyciężczynię, do której już w przyszłym tygodniu dojdzie zestaw widoczny na zdjęciu!
A tak w ogóle, to życzę Wam i sobie wszystkiego co najlepsze w Dniu Kobiet (i nie tylko)!
Buziaki! :*

środa, 7 marca 2012

Moja druga miłość, czyli jedzenie :)

Cześć Dziewczynki!
Dzięki postowi JaJem wczoraj przygotowałam sobie jedzonko: zdrowe i przepyszne! Troszkę urozmaiciłam przepis - mianowicie dodałam jeszcze pieczarki i krewetki. Wiem, że wiele z Was nie lubi owoców morza, ale ja uwielbiam! Poza tym dałam mniej śmietany i sera, bo zależało mi, żeby danie było nie tylko zdrowe, ale i w miarę dietetyczne.
Składniki: makaron pełnoziarnisty, brokuły, pieczarki, krewetki, ser żółty, śmietana, pieprz. Dokładne proporcje na blogu JaJem. Pieczarek dałam około 6 i dwie garście krewetek.
Pycha! Szóstka w toku, dzisiaj czwarty dzień, czyli dwie serie po sześć powtórzeń. Brzuch boli już od pierwszego dnia, ale nie zniechęcam się, bo już widzę delikatne zmiany wynikające z połączenia ćwiczeń, diety i ogromnej ilości wody.
Jak Wam się podoba takie jedzenie?
Ściskam!

poniedziałek, 24 października 2011

Francuz na rozgrzewkę, Włoch na kolację - French and Italian food

Jadłyście kiedyś ślimaki? Lubicie? Ja bardzo! Rzadko kupuję, bo nie jest to specjalnie tanie i też nie chcę, żeby mi się przejadły. Ale dzisiaj nastał ten dzień, kiedy zapragnęłam się nimi posilić. Delikatnie, wiadomo, bo nie sposób się tym najeść. Have you ever eaten snails? Do you like them? I love it! I buy it rarely because it isn't very cheap and I don't want to be bored with it soon. But today I felt like eating it!
Generalnie robi się je w piekarniku, ale ja zawsze robię w mikrofalówce, z przyczyn czasowych, jak i zwyczajnie z braku piekarnika. Kupuje się je już czyściutkie, faszerowane masłem z czosnkiem i przyprawami. Jedyne co trzeba zrobić, to wsadzić właśnie do piekarnika albo mikrofalówki. A potem zajadać:) Jak ktoś nie jadł, to powiem Wam tak: konsystencja i wygląd pieczarki, smak głównie czosnku i trochę jakby owoców morza. Wydłubuje się je widelcem, najlepiej cieniutkim z dwoma ząbkami, lub jak ja - wykałaczką ;)
Zazwyczaj są pakowane po 12 sztuk, więc musieliśmy zrobić coś konkretniejszego kolację. Moją specjalnością jest spaghetti, którego nauczył mnie tata, a które mój mąż uważa za o niebo lepsze niż jego mamy;)
You cook it in the oven or as I do, in the microwave. They're already clean, with butter inside and garlic with other herbs. All you need to do is to cook it and then eat:) It reminds me of champignons, tastes with garlic and sea food. To pull it out I use toothpicks but if you have a special fork, you can also use it. There are usually 12 pieces in the box so it isn't enough for us to eat for dinner, so we decided to cook also spaghetti which my dad taught me. My hubby thinks it's even better than his mom's. lol :)
Nie za bardzo rozumiem ludzi, którzy za spaghetti uważają makaron z sosem pomidorowym, w dodatku z proszku. U mnie zawsze musi być mięso mielone, a sos robię z pomidorów albo ostatecznie z koncentratu. Dziś dodałam też łyżkę pesto, które fajnie podkreśla smak pomidorów, jak to zwykle bazylia, bo z tego jest zrobione. Serek na górę, ale też do środka, w celu zagęszczenia i nadania smaku. To zdecydowanie moje ulubione danie, w ogóle kuchnia włoska, choć trochę ciężkostrawna, już dawno podbiła moje serce... i żołądek:) Jeszcze mogłabym jeść placki ziemniaczane liczone w tonach!
I don't get people who think that pasta with bought tomato sauce is enough to call it spaghetti. I always do it with meat and to make a sauce I use real tomatoes or tomato paste. I also added pesto which emphasizes the tomato taste. Cheese at the top and inside too. This italian dish is my favorite, just like the whole italian cuisine. I could also eat tones of potato pancakes!

A jakie jest Wasze ulubione jedzonko?
And what is you favorite food?

środa, 5 października 2011

Darek robi sajgonki :) Spring rolls.

I znowu jedzonko. Lubię jeść dobre rzeczy, a sajgonki to jedno z moich ukochanych potraw. Kuchnia azjatycka to moja ulubiona kuchnia, zaraz potem włoska. Kiedyś zapragnęłam zrobić sobie sajgonki i tak już zostało, że nie kupuję gotowych. Trzeba się narobić trochę, tzn. pobawić prawie jak przy krokietach, zresztą papier ryżowy zawija się w ten sam sposób co naleśniki na krokiety.

I wanted to eat something from my fave cuisine, that is asian. Spring rolls are my favorite, so I decided to do them myself. I had to spend some time doing that, but it was definitely worth it! Here's what I needed: 

To było mi potrzebne:
  • pierś z kurczaka chicken breast
  • marchewka carrot
  • makaron ryżowy rice noodles
  • papier ryżowy rice paper
  • sos sojowy soy sauce
  • cebula (nie miałam czerwonej, więc wzięłam białą) onion
  • sos słodki chilli na koniec do polania sweet chilli sauce
  • olej do smażenia, właściwie pieczenia, bo trzeba piec na oleju do połowy sajgonki oil

Pierś, marchewkę i cebulę usmażyłam z dodatkiem sosu sojowego. Moim ulubionym, takim, którego nigdy dość, i którego nie zamienię na żaden inny, jest japoński Kikkoman. 
Makaron ryżowy zrobiłam wg przepisu - zalałam wrzątkiem, przykryłam i po paru minutach był gotowy. Wymieszałam z usmażonym "cyckiem", marchewką i cebulą. Tak powstał farsz.
Papier ryżowy trzeba zamoczyć gorącej wodzie, wtedy mięknie i robi się z niego taka błonka, w którą zawijamy farsz. Identycznie jak na krokiety albo gołąbki. Smażyłam je do zarumienienia, na koniec polałam sosem. Zjadłam 6 i ledwo żyję, ale było pyyyszne :) 
Buźka:) 



Chicken, carrot and onion was fried in a pan with soy sauce. My favorite is japanese Kikkoman, which I would never change for any other! Noodles were done accordingly to the instruction - poured with boiling water - after some time they were ready, so I mixed it with fried chicken, carrot and onion. This is how I did my filling. I put it on the rice paper and rolled. Then I fried it in oli until brown and when it was ready, I spread it with sweet chilli sauce. Yummy! I ate 6 of them and I'm sooo full right now. Try it, you will fall in love, trust me:)
Take care!

wtorek, 4 października 2011

English breakfast

Może nie wygląda jakoś strasznie apetycznie, no i kolorystyka wskazuje na wątpliwą "zdrowość" tego śniadania, ale polubiłam na zabój fasolkę w sosie pomidorowym, która kojarzyła mi się ze śniadaniami w Anglii, parówki jem od zawsze, do czego pewnie wstyd się przyznać, a jajek sadzonych w sumie nie cierpię - tych kupnych. Na szczęście ciocia, którą odwiedziliśmy w weekend, na wsi, dała nam pudełko jajek od swoich kurek. Żółteczko jak słoneczko, cudowny kolor, zupełnie inny niż jajek ze sklepu, których numery zaczynają się na 3.

It's my breakfast I ate today in the morning. I needed a tin of beans in tomatoe sauce, one egg from a happy, free hen, a sausage, and two slices of toast bread.

Co mi było potrzebne:
  • Fasolka w puszce Heinz (5zł, częściej kupuję Develey, za 2 coś, ale byłam w innym sklepie i tam nie było)
  • Ostatnia paróweczka hrabiego Barry Kenta, tutaj parcie na szkło prezentuje akurat Sokołów
  • Jajo, od szczęśliwej, biegającej "samopas" kurki 
  • Dwie kanapki jakże zdrowego i wcale nie sztucznego chleba tostowego...
Po wrzuceniu chleba do tostera, posmarowaniu go 82% masełkiem (nie jakąś margaryną czy innym mixem), oraz po przygrzaniu fasolki, parówki i posadzeniu jaja, całość wyglądała następująco:

Yum! It's delicious and keeps me full until late hours! Try it, it's really simple and tastes great! 

Jajko wygląda jak wygląda, bo żeby było szybciej, odwróciłam je na drugą stronę, żeby się ścięło. Fasolki zużyłam połowę. Druga dla mojej drugiej połowy, która pewnie zje ją na śniadanie jutro rano.

Miodzio :) Polecam, bo sycące jak diabli!!! Trzyma mnie prawie do późnego popołudnia.

poniedziałek, 3 października 2011

Kolacja. My din din:)

Po dniu pracy zachciało mi się czegoś dobrego więc postanowiłam wykorzystać mięsko na tatara, które miałam w lodówce, skończyć bułki do hamburgerów, czyli zrobić mojego 'bigmaca'. Trochę to trwało, nie za długo, ale opłacało się:) To było mi potrzebne:

Bułka, mięso, kapusta pekińska, ser typu hochland, ketchup, majonez, musztarda, pomidorki koktailowe.
Aby powstał sos po prostu wymieszałam te trzy rzeczy. Ketchup+mayo+mustard=dressing
Kolejność: sos, plasterek sera, mięso, kapusta, pomidory, ser, bułka znów posmarowana sosem. First: dressing, cheese, meat, cabbage, tomatoes, cheese, dressing, and top.
Druga buła oczywiście nie dla mnie chociaż jak patrzę na to zdjęcie, to zrobiłabym sobie kolejną, ale nie będę taka. Poza tym nie zmieści mi się już;)

The other roll is for my hubby who's going to come from work soon. When I look at this picture I wish I had another one, but I wouldn't be mean. Plus, I have no more space in my belly;) 

Zobacz też

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...