Paczący

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zdrowie health. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zdrowie health. Pokaż wszystkie posty

sobota, 22 grudnia 2012

Mooya maska + serum - nareszcie recenzja

Hej Kochane!

Po pierwsze bardzo Wam dziękuję za ogromne wsparcie! Słowa otuchy i ciepłe myśli pod moim adresem. Nawet nie wiecie jak wielką radość sprawiły mi Wasze komentarze pod ostatnim bardzo nieudolnym postem składającym się tylko z tytułu;) Mam internet w telefonie, ale bloggera tam nie ogarnęłam.

Po 8 dniach wyszłam wreszcie ze szpitala. Jestem w domu i po wczorajszej dość chłodnej jak na mnie kąpieli nadal dziś rano czuję się jak młody Bóg:) Warunki jak to w szpitalu, ale myć się było gdzie, więc nie marudziłam i korzystałam z tego, co dał mi los. Niestety moja cera nie prezentowała się zbyt korzystnie mimo peelingów i w miarę normalnych procedur kosmetycznych.

Dlatego ucieszyłam się, że mam w domu do przetestowania winogronową maseczkę Mooya, którą wygrałam jakiś czas temu u Kayah. Jest jak znalazł :D
Maseczka składa się z dwóch części: maseczki właściwej zatopionej w takiej śmiesznej "skórce" dopasowującej się do twarzy i szyi, zimnej jak jasny pierun i serum, które nakłada się po zdjęciu skórki (po min.30min). Po szpitalnym trybie życia, ja od 5.30 jestem wyspana jak nie wiem, to i sobie zapodałam maseczkę z rana już o 6.00!
Poza tym, że zimna, to super nasączona produktem, który świetnie się wchłania i ma śliską konsystencję. Serum też szybko wsiąknęło a teraz moja buzia jest gładziutka i delikatna a także natłuszczona, czego chyba było mi potrzeba najbardziej. Dekoltowi też nie żałowałam i mam nadzieję, że pomoże na potówki, bez których też się nie obyło, mimo, że wierzcie mi, myłam się dwa razy dziennie. Mówię tak, bo niestety nie dla wszystkich pań pobyt w szpitalu wiązał się z chociażby jednorazowym myciem się:/ Ale już po wszystkim.
Przynajmniej na razie.

Teraz jestem w domu do 10. stycznia a potem jadę do Sosnowca na operację ;)
Jak się okazało nie mam tak do końca pusto w głowie jak zawsze myślałam, bo coś tam jednak jest;) Niestety nie za bardzo to, co powinno, ale skoro już (ponoć od kilku albo i kilkunastu lat sobie rosło) jest i wiadomo, że to tam jest, to trzeba się tego pozbyć, wyciąć, usunąć i już :D
Trochę się stresuję, ale to przecież normalne. Nie codziennie człowiek się dowiaduje, że ma jakiegoś guza we łbie, i że czeka go operacja mózgu, ale dam radę. Wolałabym tylko, żeby wszyscy dookoła się mniej martwili, ale widzę, że odkąd wiadomo, że 10. mam się zjawić w szpitalu, to Rodzinie ulżyło, że to już niedługo i zaraz będzie po wszystkim.

Póki co cieszę się Świętami, które spędzamy u Rodziców razem z Teściami, Szwagrem, Szwagierką, Ciocią i moją Siostrą z Siostrzeńcem. Będzie nas 11:) Odezwę się jeszcze na pewno! Marzy mi się makijaż, bo moim szpitalnym mejkapem był korektor pod oczami i tusz. Wierzcie mi, myślę o Was codziennie i brakuje mi blogowania jak cholera, ale spoko, jeszcze trochę:)

No i tymi słowami kończę i życzę Wam tak cudownych Świąt jak tylko sobie wymarzycie. W gronie Wam Najbliższych, którzy, przynajmniej dla mnie są wszystkim, co mam jak się okazało. Nawet nie wiecie, że można czuć wdzięczność do Boga, za taki los, jaki mnie spotkał! Bardzo jadę frazesami ostatnio, ale trudno. Informacje sprzed tygodnia trochę mnie zmieniły. Mnie i podejście do życia, do ludzi, Rodziny, modlitwy. Nawet w Zambii ktoś mi zamówił mszę u znajomego księdza na misji;) Ale jaja... Was też proszę o pozytywne myśli w moją stronę:) Niech nasze fale mózgowe się spotykają i wzajemnie się smyrają;)

Wesołych Świąt Kochane Moje!!!

czwartek, 24 maja 2012

Znana kuracja na włosy

Witajcie Kochane!
Mimo, że wczoraj byłam u fryzjera i obcięłam włosy chyba najkrócej w całym życiu, dzisiaj zapragnęłam mieć długie i zaczytana na wizażu sposobami na ich porost, trafiłam na miksturę odżywiającą włosy, którą pewnie znacie, a już na pewno słyszałyście o niej. Właśnie siedzę w czepku na głowie owiniętym ręcznikiem i dzielę się z Wami moimi przeżyciami. Składniki, których użyłam:
żółteczko, wzięłam jedno, żeby ukochany miał więcej jajek na wieczór do swojego omleta,
oliwa z oliwek, olej rycynowy, sok z cytrynki
Po wymieszaniu wszystkiego, powstałą papkę nałożyłam na włosy za pomocą towarzyszących mi na co dzień rąk, na to czepek (jak ktoś nie ma, może reklamówkę przyodziać;) i ręcznik. Ciepło w głowę, mam nadzieję, że wspomaga to działanie tej DIY kuracji.

Macie jakieś swoje sposoby na ładne włosy albo na ich szybszy wzrost? Podpowiedzcie coś!
Ściskam!!!

poniedziałek, 5 marca 2012

Idzie wiosna, czyli...

     ...trzeba się wziąć za siebie, poprawić kondycję, trochę zrzucić sadełka, zacząć aktywnie żyć, jeść zdrowo, wcisnąć się w lżejsze ubrania sprzed roku...
Wiadomo - dobrze jest prowadzić taki tryb życia na co dzień a nie tylko wtedy, gdy idzie wiosna, jest po świętach, trzeba wejść w kostium kąpielowy czy sukienkę na wesele. Znacie to? Ja aż za dobrze! 
     Często są takie tygodnie (przynajmniej w moim życiu), że w ogóle nie ćwiczę, nie interesuje mnie to, co jem, ba, jem nawet wtedy, kiedy już nie jestem głodna, ale mam ochotę na kolejny kawałek pizzy. Do tego słodycze, brak ruchu jakiegokolwiek (nie tylko ćwiczeń) no i waga prawie pokazuje mój numer telefonu...
     Dlatego postanowiłam, że dosyć tego! Motorem do działania i motywacją jest jak zwykle w moim przypadku nadchodząca wiosna i moje urodziny a także to, że już zaczynam się źle ze sobą czuć!
Wczoraj rozpoczęłam (razem z moim asystentem ds.niedoli, czyli równie puszystym małżonkiem;) Aerobiczną Szóstkę Weidera. Znacie to?
zdjęcie pochodzi z tej strony
Ćwiczenia trwają 42 lub 49 dni (wówczas, gdy chcemy mieć przerwę w każdą niedzielę). My przerw nie przewidujemy. W tym celu kupiliśmy wczoraj dwie karimaty w Decathlonie (15zł/szt).
Poza ćwiczeniami używam pasa wibrującego, który pożyczyłam od kuzynki. Zobaczymy czy cokolwiek da, ale spróbować mogę, no i te wibrację są bardzo fajne;)
Dodatkowo oczywiście ćwiczymy nie tylko mięśnie brzucha, ale i bicepsy i grzbiet. W tym celu zakupiony kiedyś, acz nie używany sprzęt: regulowane hantle i jak ja na to mówię "kółko od taczki" do takiego zjeżdżania do skłonu do wąchania podłogi. Ciężkie ćwiczenie choć sprzęt niepozorny!
Poza tym zażywam probiotyk Probioslim. Codziennie jedna tabletka.
Kupiłam go w SuperPharm w promocji za 7.99zł za opakowanie, przecenione podobno z około 60zł. Na Allegro dostępne od około 22zł+wysyłka.
     Wiadomo, że łykanie tabletek nie sprawi, że z brzucha znikną fałdki, uda zeszczupleją a spodnie zaczną na mnie "wisieć". Dlatego też potrzebna będzie dieta. W zeszłym roku byłam na słynnej diecie Dukana. Mam nawet książkę z przepisami, które stosowałam. Przez trochę ponad miesiąc schudłam prawie 10kg. Ależ byłam z siebie dumna! Tylko ile można jeść sam nabiał, cycki z kurczaka i warzywa? Schudłam ile chciałam i dawaj obżerać się na nowo... I teraz warzę tyle samo co przed dietą. :( Co prawda piję bardzo dużo wody (tyle co podczas tej diety), w sumie piję tylko wodę, żadnej herbaty, sporadycznie kawa z mlekiem a raczej mleko z kawą.
     Nie wiem czy tym razem to też będzie Dukan, ale na pewno jakaś zdrowa dieta. Pisząc "zdrowa dieta" mam na myśli jedzenie większej ilości warzyw, owoców, orzechów, zdrowego chudego mięsa, ryb, itp. Pewnie większość ludzi stosuje taką dietę (dieta to nie tylko to od czego chudniemy, tylko ogólny sposób odżywiania przecież), ale dla mnie to będzie lekka nowość. I wyczyn jeśli w tym wytrwam dłużej.. a może na zawsze...
     Z powodu lenistwa i trybu życia jaki prowadzimy, robię szybkie, tym samym tłuste, smażone potrawy. Często bardzo późno, w dodatku po całym dniu nie jedzenia. :( Ileż grzechów dla zdrowia... Mam nadzieję nie grzeszyć więcej (przynajmniej za bardzo).

Do kolejnych postanowień, z zupełnie innej beczki, należy ruszenie w końcu z budową domu! Projekt wybrany od dawna, ale zawsze coś przeszkadza w kontynuowaniu organizacji tego całego przedsięwzięcia. Dzisiaj zadzwoniliśmy do architekta, który narysuje nam projekt ze zmianami, załatwi wszystko aż do pozwolenia na budowę za 3koła. W sumie opłaca się i chyba z tego skorzystamy. Już się nie mogę doczekać, zwłaszcza, że teraz mieszkamy w kawalerce na strychu, ze skosem, która ma około 20m2. Chcemy mieć dziecko niebawem a tutaj za cholerę się nie zmieścimy. Tym bardziej trzeba się sprężyć! Mam nadzieję, że to szybciej pójdzie!

A jak Wasze postanowienia/ plany związane z nadchodzącą wiosną?
Ściskam! i przypominam o rozdaniu, jeszcze tylko 3dni!

Zobacz też

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...