Paczący

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą babeczkowe pitu-pitu random. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą babeczkowe pitu-pitu random. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 3 marca 2013

Wszystko, co dobre...

... to musi się skończyć!
Cześć!

Oczywiście jak coś polubię i to bardzo, to zaraz się okazuje, że to likwidują albo wycofują. Tak było też z księgarnią Weltbild. Często zamawiałam tam książki. Bez wychodzenia nigdzie miałam dostawę do domu albo korzystałam z równie wygodnych paczkomatów. Niestety okazało się, że mają tę księgarnię zlikwidować, Weltbild wycoduje się z Polski. Niby jest to powód do rozczarowania, ale patrząc nie dalekosiężnie, to można było się obkupić podczas kilku dni ogromnych promocji w moim mieście. Nawet do 75%, tak więc wpadłam tam i chapnęłam kilka książek. Tylko książek, bo pozostałe produkty, które proponowali w ogóle mi nie odpowiadały, zalatywały kiczem i chińszczyzną. Promocje promocjami a likwidacja likwidacją. Co ja zrobię jak mi się zachce książki a Weltbilda już nie będzie? Te książki teraz są takie drogie...


Dodatkowo do promocji dodawali do zakupu gadżet: można było sobie wybrać albo notes z długopisem (już mam) albo zakładki (już mam) albo bransoletkę. I to o nią poprosiłam, bo nawet mi się spodobało to dyndające serce z napisem "kocham czytać"


Zakupy bardzo udane, pozostaje tylko smutek, że to, co dobre musi się skończyć :( Dobrze, że nie okazało się, że to Rossmanna zamykają... ;)
Lubiłyście Weltbild?

piątek, 22 lutego 2013

Cyk-cyk, pstryk-pstryk - Zakopiański mix

Aloha, hola!

Agnusbe, to wszystko przez Ciebie!
I dla Ciebie.
Zamieszczam fotki z weekendu w Zakopcu...

Jedziemy, co niektórzy z głupimi minami (inni z wciąż chomiczymi ryłami) / Bałwan obojnak z dwoma "nosami" / Mamina karpatka i pyszna kawka / Walentynkowa obiadokolacja / Zaciesz na Krupówkach z choinką w tle/ Fragment menu w Karcmie po zbóju - godne uwagi są nazwy drinków, m.in. Wytrysk zbója... hmm... Jakoś nie mam ochoty próbować...
Tego piwa tak na prawdę tam nie ma... / Moja najpiękniejsza Morda na świecie patrzy na kapelę / Kapela nie patrząca na nas
Msza na Krzeptówkach / Krupówki by night ze zboczem Gubałówki w tle / Moja aktualna tapeta
Pożegnalna kawka w Starej Izbie. Latte średnie, ale przynajmniej Corna kawa jak widać po minie mojego Mordechaja smakowała;D

środa, 20 lutego 2013

Nowości powyjazdowe

Hej Kochane me!

Podczas weekendowego wyjazdu do Zakopca, zahaczyliśmy o Kraków, gdzie mieszka moja chrzestna i wujeczek:) Dostałam od cioci kosmetyczkę pełną po brzegi... Jakbym wiedziała, że tak będzie, to nie brałabym ze sobą nic swojego. A tak miałam dwa zestawy, jakbym jechała na trzy miesiące a nie na weekend.


Kosmetyczka jest tak samo praktyczna, jak jedna, którą mam z Ikei, obie można powiesić gdzieś w łazience podczas "używania", ta otwiera/rozwija się do góry, w środku jest lusterko i aż 6 przegródek, a na dole zamykana na zamek kolejna część. Na prawdę dużo jest się w stanie w niej zmieścić. Zobaczcie, co znalazłam w środku. Ilość mówi sama za siebie - jak pojemna jest ta dość niepozorna kosmetyczka:


Wszystko z Oriflame: kulka, krem pod prysznic, krem do rąk. Wszystko o bardzo ładnym zapachu i opakowania w moim ukochanym, fioletowym kolorze...


Zestaw nr dwa: krem pod prysznic, mydełko i masło do ciała. Nie wiem kiedy to zużyję. Patrzcie dalej...


Żel pod prysznic i mydełko o zapachu Santorini. Przypomina mi się wycieczka w to cudowne miejsce podczas podróży poślubnej... Chyba będzie mi smutno jak będę tego używała;) Dodatkowo poza kosmetykami przyjemność sprawiły mi takie prezenty:


Od innej kobiety bliskiej memu sercu dostałam książkę i słodkości. Niestety jestem w trakcie trzech innych, więc ta musi poczekać na swoją kolej:

Czytałyście? Znacie autora?
W ukochanym Zakopanem, Mężydełko znalazł mi maleńką torebunię (bo pozazdrościłam Gesslerowej, że ma taką małą do kiecki i może sobie tam swoje pierdółki powkładać i nie martwić się, że nie ma kieszeni...) Bez napisu "Zakopane", większość je miała. Kosztowała 9zł. Telefon może tam nie wejdzie, ale już najważniejsze, czyli pomadka i klucze jak najbardziej:)


Pod Gubałówką państwo N. kupili sobie...uwaga: dywan! 60cm na 160 z owczych skórek, w sumie ze ścinek w kolorze pasującym do kanapy, pod którą już leży i milusio ociepla stopy po wstaniu z łóżka:) Całe 60zł. Trochę się złaziliśmy, żeby znaleźć odpowiedni kolor i nie przepłacić, bo ceny na początku targu były o 25zł wyższe. Jeśli jeszcze nie wiecie, to im bliżej Gubałówki tym taniej. Oscypki i nie tylko. Po co płacić kilkadziesiąt PLN więcej za to samo? :p


Ponieważ wyjazd miał nam zrekompensować wyjazd na narty, do którego nie doszło i złożył się z Walentynkami, których nota bene nie obchodzimy (;D), wykorzystaliśmy sytuację i skoczyliśmy na obiadokolację  do naszej ulubionej Karcmy po Zbóju. W dodatku  na całą pełną salę zwolniło się akurat "nasze miejsce" :) Tu sobie oglądam kolejną zdobycz - skórzany pasek za całe 30zł (w HMie kiedyś kupiłam jeden taki za 80...)


Niby nie powinnam pić, ale nie mogłam się oprzeć naszemu ulubionemu grzańcowi... ewentualnie dwóm...

W drodze powrotnej zostałam zaskoczona wizytą w Ikei. U nas "na wsi" jej nie ma i zawsze będąc w Katowicach marzę o wstąpieniu tam... Udało się! Przed rytualnymi hot-dogami kupiliśmy to:


Podkładka pod laptopa, przyda się do Gliwic, świeczka o ulubionym zapachu lodów (?), wkłady do rolek czyszczących ubrania z kłaków. Tyle, niewiele, ale jak cieszy... :D

Lubicie Zakopane?

sobota, 9 lutego 2013

Moja torba-borba ósme smake

Hej! 

Lubicie filmiki albo posty z torbami i ich zawartością? Ja strasznie! Tak samo lubię sprzątać komuś w torebce, wyrzucać stare paragony, segregować rzeczy, wkładać coś do jego etui, oglądać, wąchać itp, itd:)
Dzisiaj pozwolę sobie popełnić post na ten właśnie temat. Co jest w mojej dość dużej torbie, którą dostałam pod choinkę od siostry. Paczajcie:
Oto rzeczona.
Wieszak dostałam od tej samej siostry jak jeszcze pracowała w Quazi 
Torba nie jest skórzana, ale w sumie tak wygląda, na zewnątrz jedna kieszonka na zamek, w środku taka sama. Duży, centralny zamek otwiera się do samego dołu torby więc można w niej zmieścić naprawdę dużo rzeczy! Borba jest duża, więc optycznie mnie wyszczupla ;D

Co tam mam: kosmetyczka - jej zawartość widoczna pod nią: atomizer na perfumy, apap, szmatka do okularów, lusterko, nawilżane chusteczki o zapachu mango, fluid Kobo, pomadka Alterra i Wibo, pilnik, masło Nivea, żel antybakteryjny do rąk i krem Kamill.
Żeby ładnie pachniało - lawendowy zapach do torebki; rozkładana szmaciana torba z HMu; kalendarz; piórnik z długopisami i ołówkiem, gumka, dwa długopisy, które są wrzucone "luzem", łyżka z McDonald's jakbym zapragnęła zjeść jogurt, chusteczki higieniczne - zimą cieknie z nożdrzy, więc trza je mieć po prostu; klucze; portfel; telefon; zappin, czyli mp3. Wsjo. :D

A Wy co jeszcze nosicie ze sobą w Waszych torebkach?
Przyznać się!



_________________________________________________


DZIĘKI !!! :*

sobota, 22 grudnia 2012

Mooya maska + serum - nareszcie recenzja

Hej Kochane!

Po pierwsze bardzo Wam dziękuję za ogromne wsparcie! Słowa otuchy i ciepłe myśli pod moim adresem. Nawet nie wiecie jak wielką radość sprawiły mi Wasze komentarze pod ostatnim bardzo nieudolnym postem składającym się tylko z tytułu;) Mam internet w telefonie, ale bloggera tam nie ogarnęłam.

Po 8 dniach wyszłam wreszcie ze szpitala. Jestem w domu i po wczorajszej dość chłodnej jak na mnie kąpieli nadal dziś rano czuję się jak młody Bóg:) Warunki jak to w szpitalu, ale myć się było gdzie, więc nie marudziłam i korzystałam z tego, co dał mi los. Niestety moja cera nie prezentowała się zbyt korzystnie mimo peelingów i w miarę normalnych procedur kosmetycznych.

Dlatego ucieszyłam się, że mam w domu do przetestowania winogronową maseczkę Mooya, którą wygrałam jakiś czas temu u Kayah. Jest jak znalazł :D
Maseczka składa się z dwóch części: maseczki właściwej zatopionej w takiej śmiesznej "skórce" dopasowującej się do twarzy i szyi, zimnej jak jasny pierun i serum, które nakłada się po zdjęciu skórki (po min.30min). Po szpitalnym trybie życia, ja od 5.30 jestem wyspana jak nie wiem, to i sobie zapodałam maseczkę z rana już o 6.00!
Poza tym, że zimna, to super nasączona produktem, który świetnie się wchłania i ma śliską konsystencję. Serum też szybko wsiąknęło a teraz moja buzia jest gładziutka i delikatna a także natłuszczona, czego chyba było mi potrzeba najbardziej. Dekoltowi też nie żałowałam i mam nadzieję, że pomoże na potówki, bez których też się nie obyło, mimo, że wierzcie mi, myłam się dwa razy dziennie. Mówię tak, bo niestety nie dla wszystkich pań pobyt w szpitalu wiązał się z chociażby jednorazowym myciem się:/ Ale już po wszystkim.
Przynajmniej na razie.

Teraz jestem w domu do 10. stycznia a potem jadę do Sosnowca na operację ;)
Jak się okazało nie mam tak do końca pusto w głowie jak zawsze myślałam, bo coś tam jednak jest;) Niestety nie za bardzo to, co powinno, ale skoro już (ponoć od kilku albo i kilkunastu lat sobie rosło) jest i wiadomo, że to tam jest, to trzeba się tego pozbyć, wyciąć, usunąć i już :D
Trochę się stresuję, ale to przecież normalne. Nie codziennie człowiek się dowiaduje, że ma jakiegoś guza we łbie, i że czeka go operacja mózgu, ale dam radę. Wolałabym tylko, żeby wszyscy dookoła się mniej martwili, ale widzę, że odkąd wiadomo, że 10. mam się zjawić w szpitalu, to Rodzinie ulżyło, że to już niedługo i zaraz będzie po wszystkim.

Póki co cieszę się Świętami, które spędzamy u Rodziców razem z Teściami, Szwagrem, Szwagierką, Ciocią i moją Siostrą z Siostrzeńcem. Będzie nas 11:) Odezwę się jeszcze na pewno! Marzy mi się makijaż, bo moim szpitalnym mejkapem był korektor pod oczami i tusz. Wierzcie mi, myślę o Was codziennie i brakuje mi blogowania jak cholera, ale spoko, jeszcze trochę:)

No i tymi słowami kończę i życzę Wam tak cudownych Świąt jak tylko sobie wymarzycie. W gronie Wam Najbliższych, którzy, przynajmniej dla mnie są wszystkim, co mam jak się okazało. Nawet nie wiecie, że można czuć wdzięczność do Boga, za taki los, jaki mnie spotkał! Bardzo jadę frazesami ostatnio, ale trudno. Informacje sprzed tygodnia trochę mnie zmieniły. Mnie i podejście do życia, do ludzi, Rodziny, modlitwy. Nawet w Zambii ktoś mi zamówił mszę u znajomego księdza na misji;) Ale jaja... Was też proszę o pozytywne myśli w moją stronę:) Niech nasze fale mózgowe się spotykają i wzajemnie się smyrają;)

Wesołych Świąt Kochane Moje!!!

niedziela, 2 grudnia 2012

Rozmiar a nawet dwa w dół..


Witajcie Kochane!

Która z Was nigdy nie była na diecie? Przyznajcie się, pewnie większość;) Na przykład ja jestem permanentnie na jakiejś diecie;) Ale to jak jest jak się lubi wcinać słodkości, jeść wieczorami, nie ma się wiele ruchu i ogólnie się go nie za bardzo lubi;)
Ostatnio skończyłam drugie podejście do popularnego ostatnimi czasy "Dukana". Na pewno znacie dietę tego sympatycznie wyglądającego doktorka z Francji. Ja dzięki niej schudłam 10kg w trochę ponad miesiąc i jestem z tego mega zadowolona! 

Jak się tak dobrze objadłam, to ważyłam 84kg przy wzroście 172/3cm. Głównie przez styl życia i żywienia, litry piwska wlewane w siebie, a także to, że czasami nie mogłam sobie odmówić różnych smakołyków chociaż byłam już bardzo najedzona. Do niedawna potrafiłam zjeść obiad u Teściowej a potem jeszcze u moich Rodziców, bo oba były pyszne i chociaż już nie mogłam zmieścić, to jednak jakoś zawsze wcisnęłam. 

Pewnego dnia stwierdziłam, że nadszedł ten czas kiedy nie mogę już na siebie patrzeć, spodnie "wyją" na tyłku, brzuch okropnie wystaje, a jak go wypnę jak się dobrze najem, to i w tramwaju mi miejsca ustąpią. Gdybym tylko nim jeździła, bo odkąd mam samochód (3 lata) nie jeżdżę niczym innym. Wożę zad w tą i z powrotem. Poza tym po ślubie (też 3 lata), to jednak prawda, że człowiek się rozleniwia i delikatnie przestaje o siebie dbać. Ze mną było tak samo aż wzięłam się za siebie i teraz ważę nie 84 a 73 kilogramy. 

Niegdysiejsza rozmowa moja z mym Lubym:

- blablabla, cośtam cośtam, no i tenteges... mój Kaszalotku...
- .......... że co proszę?
- Nooo, Kaszalotku......
- Co K *&^$$# ?? (what did you just say, bijacz??)
- Kaszalotku, przecież to taki ptaszek..
- Bo co, bo ma w sobie "lotek"?
- No... to co to niby jest ten kaszalot??
- To jest wieloryb K $%^&*!!!!!

I umarliśmy ze śmiechu oboje..... :D A ta anegdota towarzyszy nam od tamtej pory i nadal śmieszy:D

Absolutnie nikogo nie namawiam do stosowania tej osławionej diety z powodu skutków ubocznych, jakie może mieć. Głównie chodzi o to, że może źle wpływać na nerki, ale ja nie mam, odpukać, z tym problemów, bo stosuję się do zaleceń, które mówią o piciu bardzo dużej ilości płynów (ok.3l dziennie). Nie mam z tym żadnych problemów, bo wodę wlewam w siebie hektolitrami:)
I tak dukałam sobie przez dwa miesiące dzielnie bardzo, wspomagana różnymi przepisami doświadczonych w dukaniu, co by mi nie było nudno. Czasem Małżowinek też coś tam skubnie, np. (przepis na naleśniki), które są boskie z pseudo-(nutellą) i tak się oboje zajadamy twierdząc zgodnie, że można przyjemnie chudnąć objadając się tym, co jest wymienione w książce nt.diety proteinowej.
Źródło KLIK

KLIK
Jedynym minusem tego, że schudłam jest to, że zmalały mi też piersi. Mimo to Małżowinek jest nadal wniebowzięty, bo w końcu cycki to zawsze cycki obojętnie jakie by nie były a jego ulubione bimbałki poprawiają mu humor zawsze i wszędzie;) No i ma szczuplejszą żonkę, która wreszcie waży mniej od niego! A nie tyle, co jego Teść....
Dobre jest to, że nie mam już tak spuchniętych kostek jak kiedyś i cellulitu na udach. Za to Małż ma na tyłku jak miał, bo należy do tych nielicznych przedstawicieli płci brzydszej, którzy jednak mają swój mały składzik komórek tłuszczowych na pośladkach :p Dobrze mu tak! Huehuehuehuehe - śmiech Kacpra Boskiego :D 

Czemu tak jest, że jak się tyje, to w ciągu miesiąca i w takich strategicznych punktach jak zadek, biodra, brzuch i uda a jak się chudnie, to trwa to trzy razy dłużej i lecą najpierw cycki (prawie na kolana :p)?
No cholera, czy to jest sprawiedliwe?
Tulę czule.

poniedziałek, 19 marca 2012

Zmiana...

Witajcie Kochane!
Z pewnych przyczyn nazwa mojego bloga ulega zmianie na tą z adresu na górze, czyli rainy_girl_is_me, ale to nadal ja :) Tak samo adres mailowy.
Pozdrawiam i nie obiecuję kiedy pojawi się post kosmetyczny, ale chyba jakoś niedługo, bo aparat już jest podobno do odebrania, gorzej z kartą pamięci.
Buziaki :)

czyli

piątek, 3 lutego 2012

Niedługo wracam. A jak wrócę, to....

Witajcie Kochane!

Próbuję się spakować od jakiegoś czasu, ale średnio mi to wychodzi:/ Wyjeżdżamy jutro z małżonkiem (haha, zawsze mi się chce śmiać z tego słowa!) do Zakopanego na tydzień. Zazwyczaj jeździmy tam latem (i już mi się powoli odbija), ale tym razem jedziemy zimą. W sumie na narty między innymi. Ja jeździłam jak miałam około 11 lat a on nigdy.

Siedzę właśnie na stosie ubrań, które niby przygotowałam a w sumie wyrzuciłam z szafy w celu przejrzenia ich czy się nadają. Odwlekam to jak mogę! Natomiast on wyjął stosik gotowy do ponownego złożenia i włożenia do walizki. Jak on to zrobił? :(

Rano poleciałam do SH, bo dzisiaj wszystko 50% (zawsze w ostatnie piątki miesiąca wszystko było po 3zł , nie wiem czemu teraz nie, ale dobre i 50%), ludzi aż czarno, od samego otwarcia! Głównym celem moich zakupów były spodnie narciarskie i takoweż kupiłam. Dla siebie i dla niego (a także parę innych rzeczy oczywiście ;) Dałam za te gacie około 30zł! Za obie pary oczywiście, a w głupim Decathlonie nie wiem ile bym dała za jedną nową.

No, ale nie o tym chciałam pisać!

Chciałam Wam pokazać namiastkę mojej kosmetyczki, którą dla odmiany spakowałam od razu :) A także prosić Was o cierpliwość w sprawie Rozdania, które odbędzie się jak tylko wrócę - PROMISE! :*
Oto moje małe, najbardziej podstawowe skarby, które jadą ze mną na zimowisko.

W kosmetyczce Quazi imitującej skórę krokodyla (tandeta, ale prezent, nie mam innej więc używam, bo jest dość pojemna) będą podróżowały:
- szczoteczka do włosów, mam krótkie więc ta jest w sam raz
- puder do stylizacji włosów Taft
- płyn micelarny Bioderma (kocham!), do niego nieobecne na zdjęciu płatki oczywiście
- dezodorant Fa
- krem do rąk, przy tej temperaturze wiadoma sprawa
- balsam do ciała
- podróżne szczoteczki do zębów (pasta też pojedzie, ale nie pokazuję, bo chyba mało interesująca)
- tłusty krem do twarzy Bambino
- zestaw do manicure czyli cążki, pilnik, polerka, odżywka Eveline
- tłusty balsam do ust i pomadka - tego nigdy za wiele!

"Makijażu" jeszcze nie spakowałam, ale biorę tylko podstawy: korektor pod oczy, fluid, puder w kamieniu, bronzer, tusz do rzęs, brązowy cień do brwi, eyeliner. I tyle :D

A Wy wyjeżdżacie gdzieś? Byłyście już? :)
Odezwę się najpóźniej w sobotę, bo wracamy w piątek.
Całuski!!!

piątek, 23 grudnia 2011

Wesołych Świąt! Merry Christmas!


Kochane...

Z tej okazji, że już jutro Wigilia a po niej Boże Narodzenie, składam Wam najszczersze życzenia: bądźcie szczęśliwe, pełne energii, zdrowia; kochajcie i bądźcie kochane, bo nie ma chyba nic piękniejszego; spełniajcie swoje marzenia, a także marzenia innych; spotykajcie tylko życzliwych ludzi na swojej drodze; wierzcie w siebie; bądźcie dla siebie dobre, wyrozumiałe i akceptujcie siebie, bo jesteście jedyne w swoim rodzaju!!!
Kolejny post niestety nie wiem kiedy, bo czuję się strasznie (psychicznie), nie wiem dlaczego, może aura, hormony, brak pracy, chyba wszystko po kolei... Ale wierzę, że będzie dobrze! Tym z Was, które też cierpią na smutki i mają różne troski, mówię, żeby się nie poddawały i żeby mimo wszystko cieszyły się z tego, co mają.
Bardzo gorąco Was pozdrawiam i ściskam!!! Buźka:*

Dear Girls...
Since it's Christmas, I wish you happiness, energy, health, love, dream come true, only good people in your lives. Be good for yourselves, be lenient to yourselves and accept yourselves because you are the one and only!!!
Next post will appear I don't know when, because I feel really bad (physically). May be it's the weather, hormones, lack of work or these three together... But I believe it'll be ok! To those of you who feel the same, I say: Don't give up and be happy about what you already have.
Lots of love and warmth!!! Kisses xoxo

wtorek, 13 grudnia 2011

下駄 czyli prezent z Japonii

Moja kochana Siostra będąc w Tokio i mając w pamięci moją fascynację tym krajem, kulturą i instytucją gejszy w szczególności, postanowiła mi kupić prawdziwe japonki:).. a do nich skarpetki. Przesłodkie, chociaż pewnie założę raz w życiu, na jakiś bal przebierańców;)
My wonderful Sister brought me these flip-flops from Tokyo. She knows well, that I'm fascinated with this country, its culture, geishas etc. I also got these lovely little socks! I think the whole set is gorgeous but I'm going to wear it maybe once or twice in my life:)
Co innego z tymi skarpetuniami. Mam tylko nadzieję, że wejdą na moją europejską stopę podolskiego złodzieja w rozmiarze 39-40. No i żeby była jasność, nie będę ich nosić do innych japonek czy klapek jak sławiący nas w świecie pod tym względem Polacy (litości!). 
Dobrze, że nie dostałam takich--> klik ;)
Macie takie cuda? Nosiłybyście je na co dzień? ;)
The socks are more likely to be worn more often than the flip-flops but I hope they'll fit my huge european feet size 39-40 (6/6.5).
I'm glad though, that I didn't get these here --> click ;)
Have you got any of these? Would you like to wear them on a daily basis?

poniedziałek, 5 grudnia 2011

Dear Santa,

Do jutra jest jeszcze trochę czasu, ale jeśli nie zdążysz, to chętnie przyjmę te prezenty od Ciebie pod choinką. Tu masz listę, żebyś się nie pomylił, załączam też fotki dla 100% pewności.
Myślę, że byłam grzeczna i spełnisz moją prośbę. Mam nadzieję, że się nie nadźwigasz drogi Mikołaju.
Ściskam ciepło,
Twoja Cocoloco85

You have your time until tomorrow but if you don't manage, I will happily get those gifts at Christmas. Here's the list and pictures so you're 100% sure that's what I want. I think I was good this year, and I also hope you'll make my dream come true and the package won't be too heavy for you, dear Santa.
Lots of love, yours Cocoloco85




artdeco.de
ArtDeco GlamStars 80
phenome.pl
Phenome Happy eye area lightener
pl.nuxe.com
Suchy olejek do ciała NUXE
  eyeslipsface.co.uk
Elf matte finish bezbarwny matujacy lakier
koboprofessional.pl
Kobo Professional Ideal Cover Make Up

sobota, 3 grudnia 2011

Zakupy grupowe - group shopping

Hej!
Wczoraj byłam u fryzjera w dość znanym myślę salonie 'Trendy' w moim mieście. Normalnie pewnie bym tam nie poszła, bo zapłacić 50zł za obcięcie moich krótkich włosów, to dla mnie za dużo. Ale parę miesięcy temu mój wciąż zaskakujący mnie małżonek oświadczył, że kupił mi "grupon" do owego salonu. Zapłacił 35zł za usługę wartą 70, bo w jej skład wchodziło strzyżenie, maska z sauną parową i modelowanie. Z usługi jestem bardzo zadowolona jak rzadko kiedy wychodzę od fryzjera, ale tym razem był tak dobrze, że pani zarobiła ode mnie dychę napiwku;)
Hi!
Yesterday I was in the 'Trendy' hair salon in my city. Some time ago my hubby bought me a groupon for this kind of service 50% off! I had my hair cut, I had some mask applied and I stayed in a kind of hair sauna for 15minutes. I was really pleased so I tipped the girl 20%;) There are lots of different things that are cheaper up to 95%, isn't that amazing? Once we bought a groupon for a dinner for two for 50% off. We spent 25zl and could eat for 50.


Source here
Często stronach internetowych zakupów grupowych są baaardzo ciekawe oferty, niektóre aż do 95% taniej!! Wycieczki, usługi kosmetyczne, fryzjerskie, gry, gadżety, nawet komputery, markowe ubrania, perfumy i mnóstwo innych.
My już kiedyś korzystaliśmy z "grupona", który kosztował 25zł i uwzględniał obiad dla dwojga o wartości 50zł. Ostatnio zastanawiałam się nad kursem językowym on-line, zakończonym certyfikatem, za 89zł zamiast około 900zł!
Źródło tutaj
Wiem, że niektórym może się wydawać, że to żadna promocja, tylko chęć przyciągnięcia klienta np. do salonu fryzjerskiego a usługa, ponieważ jest tańsza, będzie pozostawiała wiele do życzenia. Z drugiej strony przecież to bym im zaszkodziło. Co jak co, jak jestem niezadowolona z usługi, to podaję dalej, a poczta pantoflowa działa szybciej i skuteczniej jeśli chodzi o negatywne informacje.
A Wy jak uważacie?
What do you think?


Poniżej lista linków do polskich "gruponów". Oczywiście trzeba sobie ustawić pożądaną miejscowość i najwygodniej, gdy powiadomienia przychodzą nam na maila.
Here's the list of popular sites in Poland and the last one is international. I always hava a newsletter so each day I know what is cheapper and how much:)

Groupon (klik), Citeam (klik), Gruper (klik), MyDeal (klik), SweetDeal (klik), FastDeal (klik), HappyDay (klik), Cuppon (klik), Grupeo (klik), Godealla (klik), Grupery (klik), WeSave (klik), Zniżkomania (klik), Okazik (klik), inne podobne strony do Groupona (klik), International Groupon (click)
    Korzystacie? Co najczęściej kupujecie?
    Do you use it? What do you usually buy?
    Love,
    Pozdrawiam!!

    poniedziałek, 14 listopada 2011

    A peek into my cosmetic bag

    Witam Was:*
    Dzisiaj postanowiłam pokazać Wam, co noszę w mojej małej, acz pojemnej kosmetyczce na co dzień, która z kolei znajduje się z mojej torbie/ torebce. Kosmetyczka to stary prezent pochodzący z Avonu. Noszę ją zawsze ze sobą, bo czasem po balandze śpię u kogoś a wówczas bez niej jak bez ręki. Jeśli nie noszę okularów, to w środku jest jeszcze pojemniczek z płynem do soczewek kontaktowych.
    Hi!
    Today I want to show you my little cosmetic bag. It's from Avon and I always keep it in my bag because you never know... When I don't wear my glasses, there's also a small container with contact lenses liquid.

    A oto szczegóły:

    1. awaryjna pęseta emergency tweezers
    2. błyszczyk Yves Rocher gloss
    3. tusz to rzęs Vollare Nice Look - pogrubiająco-wydłużająca, czyli to, co tygrysku lubią najbardziej Vollate mascara
    4. zestaw 4szt. "perfum" z H&Mu H&M set of perfume
    5. szczoteczka do zębów i pasty, zawsze, nawet nie będąc w domu, lubię umyć zęby po posiłku tooth brush and tooth paste, I always like to bush my teeth after meal
    6. zestaw Miss Sporty - dwa cienie i błyszczyk Miss Sporty double eyeshadow and gloss
    7. mini szczotka do włosów The Body Shop mini The Body Shop hair brush 
    8. Carex - antybakteryjny żel do mycia rąk hand sanitiser
    9. plasterek tiny band aid
    10. bibułki matujące oil absorbing sheets
    11. opakowanie, którego zawartością jest podpaska leopard container with emergency sanitary napkin
    12. pudełeczko z wkładką higieniczną conainer with emergency pantyliner
    No i to tyle:)
    A co Wy nosicie w swoich kosmetyczkach?
    Zapraszam wszystkie z Was, które chcą pokazać nam, co tam chowają i co im się przydaje!
    Buźka:*
    What do you keep in you cosmetic bags? Come on and share!
    Kisses:*

    poniedziałek, 17 października 2011

    Na smutki - kawka i ptyś!

    Witajcie!

    Wczoraj na chyba rozpoczynające się - co prawda bardzo powoli, ale jednak - smuty jesienne, postanowiłam sobie dogodzić. Zrobiłam sobie swoją ulubioną kawkę (co prawda bez syropu waniliowego) i wcięłam ptyśka z taką ilością kremu, że aż miło. Poprawiło mi się w momencie! Trochę cukru i od razu gęba się cieszy! :D
    Jakbym miała wannę (buuu!), to już byłaby pełnia szczęścia - gorąca kąpiel, pachnący balsam, ciepłe skarpeciochy, dresik, maseczka, gazetka, muzyczka i te cuda poniżej. Ale i tak było ok, co udowadniam poniższym zdjęciem :)

    Hello! Yesterday, I decided to fight my incoming fall depression with my favorite coffee and cream puff. It helped ASAP and my mood changed! It could have been even better if I had bathtube but in my bath there is only a shower. I would've taken a bath, applied body balm, worn warm socks, warm clothes, read some magazine and listened to fave music. It was ok though as you can see below ;)


    Macie takie swoje ulubione rytuały, zboczenia, tylko Wasze przyzwyczajenia na jesienną szarugę, odpędzające wszelkie smutki i jesienne rozterki?!
    Have you got your own rituals for fall and all those sad moments?! 
    Take care! 

    Ściskam!

    Zobacz też

    Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...