Siemanderko :)
W styczniu dostałam cudną niespodziankę! Mianowicie jak leżałam taka biedna w szpitalu, rodzice przynieśli mi małą-wielką przesyłkę od tamit24, która występowała już w TYM poście, ale tylko symbolicznie. Dzisiaj Wam przybliżę z lekka to szczególne cudeńko, które się tam m.in. znalazło, które uwielbiam, za które już dziękowałam, ale tak je kocham, że dziękuję Ci cudowna Paulinko jeszcze raz, i po stokroć wielkie senkju! :*
Przed Wami lakier holograficzny GR o numerze 107. Do takiego krycia potrzebowałam 3-4 warstw, im więcej, tym lepiej. Bardzo szybko schnie, więc nie ma nerwów i problemu z kolejnymi warstwami. Nie udało mi się uchwycić efektu holograficznego, ale wierzcie mi, że pod pewnymi kątami widać tą cudną tęczkę:)
To małe, niepozorne, szaro-srebrne cudeńko od razu stało się moim ulubieńcem. Byłoby co prawda większym, gdyby nie ilość warstw, ale prędkość wysychania to rekompensuje, no i sam efekt! Czyż nie? :)
Lubicie "holosie"?
Który jest Waszym ulubionym?




