W Biedronce wczoraj trochę zaszalałam. Nie miałam żadnych potrzeb zakupowych, ale wydałam ponad 70zł. W większości na łakocie dla różnych osób na Mikołaja, ale też i dla siebie.
Kupiłam takie cudeńka.


Później przyszedł czas na zakupy kosmetyczne. Skończył mi się lakier do włosów, ale nie omieszkałam kupić też innych rzeczy :) Krem do rąk (3,99), zestaw mleczek pod prysznic Luksja, 3szt. (za 7,99), i peeling borówkowy do ciała (5,99 chyba).
Tak to jest, na pewno też tak macie, że wchodzicie gdzieś "tak sobie" a potem koszyk prawie pełny:)
Nie mylę się? :D
super zakupy, luksja slicznie pachnie
OdpowiedzUsuńto jest norma jak to sie mówi ") a ten borówkowy piling uwielbiam ale rzadko chodzę do biedronki bo tam kartą nie można płacić
OdpowiedzUsuńświetne zakupy!
OdpowiedzUsuńteż mam świeczki :)
OdpowiedzUsuńOj, tak-u mnie to norma, że wchodzę coś tylko "zobaczyć", a wychodzę z zakupami:)
OdpowiedzUsuńJa tak miałam dopóki mi się pieniądze nie skończyły, a dopiero siódmy ;)
OdpowiedzUsuńŚwieczki z biedronki codziennie palą się u mnie w pokoju. Mają fantastyczny zapach ;)
OdpowiedzUsuńMam te żele pod prysznic Luksji i wszystkie pachną obłędnie. Właśnie używam oliwkowego, poszedł na pierwszy ogień, ale to pewnie dlatego, że uwielbiam zapach oliwki w kosmetyce. ;)
OdpowiedzUsuńŚwieczki również są świetne. Mam dwie, właśnie 'palą się' owoce leśne. Przypominają mi trochę te z Ikei. ;)
Uwielbiam Biedronkowe świece, a szczególnie szklane naczynia, które potem mogę wykorzystać w inny sposób. Pozdrawiam ciepło :)
OdpowiedzUsuńTeż mam te wkłady biedr ale jescze nie miałam tych szklanych muszę wypróbować:))
OdpowiedzUsuń@saharu: faktycznie peeling bomba, od wczoraj nie mogę się nadziwić gładkości mojej skóry po nim! mnie też boli to, że nie można tam płacić kartą, nie to co w Lidlu;)
OdpowiedzUsuń@Aguteńka: pachną cudownie, zgadzam się. ja też zaczęłam od oliwkowego;)