Paczący

czwartek, 6 grudnia 2012

Mikołaju, wcale cię nie potrzebuję!

Hej!

Nie podniecam się mikołajkami, ale każda okazja, żeby zrobić sobie dobrze w postaci prezentu jest okej, a co! Koleś z brodą mnie nie odwiedził, no i...? Wszystko, co jest mi potrzebne mam i niczego więcej nie chcę. Zwłaszcza, że sama o siebie zadbałam i kupiłam sobie to i owo :p Dodatkowo akurat dzisiaj przyszła do mnie przesyłka tak samo jak i moja wygrana w konkursie u jednej z Was w postaci mineralnego podkładu! Także jest miło zwłaszcza, że raczę się moim ukochanym ciastem czekoladowym  - calutkie moje, Mężuś kupił po pracy i japa się cieszy! :D
Byłam też z kuzynką w galerii i w Rosku kupiłam kolejną szminkę Wibo- jest promocja, nie wiem do kiedy, ale te pomadki są za 5.99 więc grzech nie brać...
Popatrzcie, na moje dwie skromne i mega tanie nowostki, które w pełni zastąpiły mi nie wiadomo jakie prezenty mikołajkowe!

Wibo Eliksir nr 03

Paletka 12 cieni Technic Electric Beauty
W wolnym tłumaczeniu:
- pani zawód? 
- piękny technik elektryk!
kliknij i powiększ jeśli chcesz przeczytać skład


To moja pierwsza paletka z tej firmy, ale wydaje mi się, że nie ostatnia, która wizualnie do złudzenia przypomina te Sleek'owskie, również 12 cieni, te są akurat perłowe. Wiem, że są jeszcze fiolety, które swoją drogą też chętnie bym przytuliła do serca! Ale to przy okazji, mam nadzieję, że już niebawem!
Jak dla mnie bardzo fajna alternatywa dla Sleeka, no i dużo tańsza, bo taka paletka kosztuje od 11-15zł plus wysyłka. Natomiast Sleeki wahają się od 28-36 plus wysyłka. Jutro przetestuję i może uda mi się pokazać Wam jakiś mejkap z jej użyciem :D Kolory są super...!

Znacie ją, a może już macie w swoim posiadaniu?

środa, 5 grudnia 2012

Bezpieczne pomadki

Hej Kochane!

Nie będzie to wpis o ekologicznych i przez to bezpiecznych w składzie szminkach. Ten post zmierza raczej w kierunku mojej maleńkiej kolekcji pomadek. Z racji, że robiłam dzisiaj maleńkie porządki w moich kosmetykach - między innymi wśród szminek - odkryłam, że jestem strasznie zachowawcza jeśli chodzi o kolory dominujące na moich ustach. Mam jedną dość mocną fuksję, ale... boję się jej nosić;) Muszę się w końcu przekonać i postaram się uczynić to szybko i niebawem pokazać Wam efekty tego przekonania się do fuksji jaką jest L'oreal nr 163 swatch tutaj w komplecie z całym makijażem.

Póki co cztery z moich ostatnich ulubienic, jak wnioskuję patrząc na poniższe fotki, trochę mdłe i niezbyt się od siebie różniące;)
Essence numer 52 - In the Nude
Lovely nr 1
Wibo Eliksir nr 1
Essence nr 53 - All about Cupcake

Jejku wszystkie są takie nijakie jak teraz patrzę, ale cóż poradzić. Na co dzień stawiam raczej na ciut mocniejsze oko niż usta, zresztą dużo piję i często jem toteż zjadam pomadkę razem z pokarmem więc się nie opłaca ani inwestować w nie wiadomo jaką szminkę ani jej aplikować tak na dobrą sprawę;)
Jeśli chodzi o kolor, to chyba najlepszy według mnie jest ten ostatni. Poza tym te pomadki od Essence fajnie nawilżają usta i gładko suną po nich a także raczej nie podkreślają suchych skórek, zresztą żadna z tych, które mam tego nie robi.
Poza tym staram się dbać o to, żeby ich po prostu nie było. Ich=skórek. Moim sposobem na gładkie usta jest tarcie ich ręcznikiem po myciu zębów, dodatkowo czasem funduję sobie peeling z miodu zmieszanego z cukrem, przy okazji zastrzyk słodkości, który pomaga w usuwaniu suchości ust:) Na noc oczywiście gęsty krem albo mocno nawilżająca pomadka ochronna - Carmex albo masło Nivea - ja mam akurat waniliowe, ale wypróbowałabym chętniej malinowe, bo wanilię już kiedyś miałam z HMu i tak dla odmiany mogłam wziąć malinę, ale nie... znowu wanilia... :/

Która podoba się Wam najbardziej? Macie którąś z tych?
Pewnie dużo z Was powie, że Eliksir, czyli hicior ostatnich tygodni, zwłaszcza w promocji -40% w Rosku;)
Cmokam powyższymi usteczkami każdą z Was życząc Wam przesłodkich snów!!!


Ulubieńcy listopada 2012 + sposób na jelitówkę

Hej!

Dzisiaj nie będzie nic śmiesznego... Już 5 grudnia, jutro Mikołajki, których sensu ja również nie rozumiem, ale niektórzy obchodzą i dobrze, niech sobie obchodzą :p Miesiąc zaczął się niedawno więc nie jestem jakoś spóźniona z ulubieńcami zeszłego.
W listopadzie bardzo chętnie używałam poniższych produktów:
Z kolorówki są to:
Szminka Lovely nr 1, "błyszczyk" Basic, w cudzysłowie, bo usta się po nim nie błyszczą - to w sumie matowa pomadka, o! Eyeliner Miss Sporty Studio Lash, korektor Miss Sporty
 Lovely nr 1, cudna, prawda? ;) 
Zmywacz z Biedronki BeBeauty z lanoliną i gliceryną, niestety znowu trafiłam na jakąś felerną pompkę, bo się leje z niej tak jak się lało z tego Eveline:/ Antybakteryjny żel do rąk i krem do rąk Kamill kupione w zestawie za 7zł w którejś osiedlowej drogerii.
Pozostając przy dłoniach - baza pod lakier peel-off Essence, fajnie się usuwa  razem z nią nawet lakiery z brokatem - bardzo łatwo w sensie:) 

Ciało: peeling Beyonce Heat 200ml, kupiłam w TkMaxxie za 19,90 i pachnie bardzo fajnie, zresztą jeśli  znacie te perfumy, to wiecie jak pachnie ten peeling:) Umilał mi czas pod prysznicem. 
Ten żel z OS o zapachu pomarańczy i lukrecji kupiłam stosunkowo niedawno, ale na tyle, na ile go używałam, stał się moim ulubieńcem, głównie za sprawą zapachu. Też na pewno wąchałyście. Słodka cudowność!
Masło do ciała kakaowe Ziaja, z pompką - me gusta! W zestawie z kremem pod prysznic o takim samym zapachu. Bardzo lubię ten krem, ale przegrał w tym miesiącu z tym cudem wyżej... W zestawie za 10zł w Super Pharm.
Tonik Garnier z ekstraktem z róży, stosowałam do przemywania przed makijażem, fajnie odświeżał i nawilżał twarz.
Wczoraj obudziło mnie szarpanie a później już musiałam lecieć do łazienki i okazało się, że... nie, nie jestem w ciąży :p Miałam jelitówkę, czyli grypę jelitową/ żołądkową. Wiecie co ją leczy w magiczny i mega szybki sposób? Ano Ibuprom.... Tylko trzeba go rozgnieść np. dwiema łyżkami, ale trzeba uważać, bo tabletka jest śliska i może Wam spierdzielić tak jak mnie wczoraj, albo młotkiem, czy czymkolwiek (np. wsadzić w woreczek i nadepnąć buciorem aż się zmieni w pył) potem musicie to rozpuścić w ciepłej wodzie, żeby jak najszybciej się wchłonęło zanim znowu Was poszarpie. Ibuprom zawiera ibuprofen, który zwalcza to dziadostwo. Wierzcie mi na słowo, już drugi raz mi pomógł, zresztą nie tylko mnie.
-Ibuprom na jelitówkę?
- Tak!
Przynajmniej spróbujcie następnym razem, czego Wam oczywiście nie życzę! Ale w razie czego pamiętajcie o tym!

To tyle z moich ulubionych produktów z zeszłego miesiąca. Kilka z nich doskonale wpasowuje się w ulubieńców również tegomiesięcznych. 
Jak jest z Waszymi?
Pokrywa się coś?:)
Chciałybyście poznać któregoś mojego ulubieńca bliżej?
Muah!
______________________
Obczajcie zmiany w zakładce "Wymienię się" i dajcie znać w razie czego ;)

wtorek, 4 grudnia 2012

Pierwszy, drugi, trzeci, czwarty, piąty tusz i... już

Hej Dziewczyny!

Z ilu rzeczy korzystacie na co dzień jeśli chodzi o makijaż? Dla mnie mogłoby nie istnieć nic poza korektorem pod oczy i tuszem do rzęs. Bez tego nie wychodzę z domu nawet wyrzucić śmieci, chociaż to nie moja działka;) Tusz?! Spoko, tylko dlaczego akurat pięć? Ano odpowiedź jest bardzo prosta.
Nie pamiętam od kiedy szukam ideału. W facetach tak nie szukałam ideału jak wśród tuszy do rzęs, zresztą w tym przypadku jest dużo większe prawdopodobieństwo znalezienia go! :p
O co chodzi z ideałem wśród tuszy? Podobno głównie o szczoteczkę. Mnie jest w sumie obojętne czy szczoteczka jest silikonowa czy "z włosów" chociaż najczęściej i najchętniej sięgam po te drugie. Sylikonowa bardziej boli jak się nią dziabnie w oko przez przypadek, takie mam bolesne spostrzeżenia ;) Najlepsze jest to, jak się ma już cały make-up i zostaje tylko pomalować rzęsy i nagle bach! szczota ląduje w oku i te łzy tak lecą i cały misternie szykowany i dopracowany makijaż płynie razem z tymi łzami i dupa zbita, trzeba zaczynać od nowa:( Znacie to?
No, ale teraz do rzeczy. To moja bardzo skromna kolekcja. Zacznę od tego, który mam najdłużej:

Golden Line udający Volume Milion Lashes z L'oreal - szczoteczka sylikonowa, tusz generalnie wydłuża, jest dość wodnisty i dobrze poczekać po nałożeniu, żeby się nie odbił nad powieką. Używam go z jakimś tuszem, który skleja rzęsy, bo ten je potem fajnie rozczesuje. Kupiłam w sklepie "wszystko po..." dokładnie za 9zł
Bourjois Volume Glamour Ultra Curl - Szczoteczka delikatnie wygięta, tusz fajnie rozdziela rzęsy, wydłuża i podkręca. Kupiłam w promocji za około 30zł w Rosku. Efekt można zobaczyć np. TUTAJ. Jednak już powoli zaczyna być suchy:/ Nie cierpię tego w tuszach, bo po jakimś czasie trzeba się namachać, żeby cokolwiek zostało na rzęsach!
Rimmel Glam Eyes Lash Flirt Volume Lift Mascara - szczoteczka sylikonowa, tusz raczej wydłuża niż pogrubia, nie skleja rzęs, tylko fajnie je rozdziela i lekko podkręca. Kupiłam ostatnio w Pepco za 9.90,- :)

W promocji Rossmannowej -40% dorwałam aż dwa tusze:
 Maybelline The Falsies Volum' Express - świetnie pogrubia i podkręca, szczoteczka włoskowa, niestety kupiłam wodoodporny, ale jakoś daję radę ze zmywaniem go. Nie żałuję, bo efekty są super! Marzyłam o nim od dawna, jak zobaczyłam u jednej dziewczyny na YT jakie ma po nim rzęsy.. Kupiłam za około 22zł, regularnie kosztuje około 37,- w Rossmannie na przykład.
Następnego dnia kupiłam ten sławny Wibo Extreme Lashes
 Szczoteczka z włosa dość prosta, dobrze się nią maluje i ładnie rzęsy wyglądają. Zmywanie w porządku. Nie wiem po co to piszę, bo wszystkie go przecież znacie;) Kosztował koło 5-6zł.

Tyle, mam ich tylko a może aż pięć, ale jak już wspominałam poszukuję ideału, chociaż najbliżej do niego jest temu z Maybelline. Mam tylko nadzieję, że nie wyschnie szybko jak ten bardziej znany tradycyjny żółtek z Maybelline, którego kiedyś miałam i też był bardzo, bardzo dobry, ale wysechł szybko :(
Jeśli chcecie mogę dorzucić jak każdy wygląda na rzęsach...

Jaki jest Wasz tuszowy ideał?


poniedziałek, 3 grudnia 2012

Wyniki konkursu na Andrzejkowy Manicure

Witam Was wszystkie, które tu wchodzicie!:)

Czas na głosowanie się skończył, pora podać wyniki konkursu, w którym do wygrania był boski - wiem, co mówię - lakier do paznokci Priti NYC w kolorze malinowym Bleeding Heart. Ja już wiem, kto wygrał i gratuluję tej Dziewczynie bardzo serdecznie. Z ilością 17 głosów na swój mani wygrywa... KLIKNIJ I DOWIEDZ SIĘ KTO TO TAKI... 

 Niedaleko za tą stylizacją był mani nr 2, czyli ten poniżej. Zdobył aż 13 Waszych głosów. Gratulujemy też Joasi - kreatywności, wykonania i efektu, który też jest bardzo andrzejkowy!!!

Dziewczyny dzięki przede wszystkim, że chciało się Wam bawić! Dobre i cztery zgłoszenia... Mam nadzieję, że konkurs się Wam podobał i może weźmiecie udział w jakimś jeszcze, jak coś mi znowu przyjdzie do głowy;)

Póki co ściskam i czekam na adres od tamit24.
Wpadnę jej na chatę i każę sobie robić kawę w zamian za wygraną;) A co! Niech robi! :p

Jeszcze dzisiaj wrócę, więc się nie żegnam tak wylewnie ;) :*



niedziela, 2 grudnia 2012

Prościej się chyba nie da...

Cześć Kochanieńkie!

Dupeczek Waszych pięknych Wam ten makijaż nie pourywa, bo jak w tytule - prościej się nie da. Oczy cieniowane brązami, jedynie na ustach matowa pomadka Basic. No może dodatkowo starałam się wysmuklić sobie nos z pomocą brązowego cienia, żeby był zgrabniejszy... coś tam się delikatnie zmieniło w tej kwestii jaka była zamierzona i zostawiam:)

Makijaż oka wykonany dzięki uprzejmości paletki Sleek OSS, oraz Bad Girl, ale z tej drugiej użyłam tylko jednego koloru - sreberka pod same brwi. Pomagał też liner z Miss Sporty ofkors czarny, który u-wiel-biam, ale to już piszę w każdym  makijażowym poście...
Zabijcie mnie, nie wiem co to za kolor. Pamiętam tylko, że w Schleckerze, czyli obecnym Daily wzięłam środkowy kolor a były jeszcze dwa - różowy i bardziej czerwony, no i ta jakby brzoskwinia(?)
Szkoda tylko, że czasem trzeba uważać na zęby. Ja po każdej aplikacji wkładam palec do ust oblizując go i tym sposobem usuwam nadmiar. Nie podoba mi się też to, że na łączeniu obu warg pomadka może się zbierać:/ bleh... źle to wygląda! Ale z daleka nie widać ;D
Jak widzicie na co dzień nie szaleję z makijażami ani nie wiadomo jaką kreską. Oczywiście pilnuję zasady, że jak oczy to nie usta, a jak usta, to oczy mniej podkreślone. Jak patrzę na to zdjęcie, to coraz bardziej wkurza mnie ten włos na środku czoła... :p

Miałyście kiedyś mocno pomalowane jednocześnie usta i oczy?

___________________
Nie zapomnijcie jeszcze zagłosować do końca dnia na mani andrzejkowy, jeśli jeszcze tego nie zrobiłyście. Dziewczyny na Was liczą! :*

Spadam na obiad ymynynowy do Barbary... 

Rozmiar a nawet dwa w dół..


Witajcie Kochane!

Która z Was nigdy nie była na diecie? Przyznajcie się, pewnie większość;) Na przykład ja jestem permanentnie na jakiejś diecie;) Ale to jak jest jak się lubi wcinać słodkości, jeść wieczorami, nie ma się wiele ruchu i ogólnie się go nie za bardzo lubi;)
Ostatnio skończyłam drugie podejście do popularnego ostatnimi czasy "Dukana". Na pewno znacie dietę tego sympatycznie wyglądającego doktorka z Francji. Ja dzięki niej schudłam 10kg w trochę ponad miesiąc i jestem z tego mega zadowolona! 

Jak się tak dobrze objadłam, to ważyłam 84kg przy wzroście 172/3cm. Głównie przez styl życia i żywienia, litry piwska wlewane w siebie, a także to, że czasami nie mogłam sobie odmówić różnych smakołyków chociaż byłam już bardzo najedzona. Do niedawna potrafiłam zjeść obiad u Teściowej a potem jeszcze u moich Rodziców, bo oba były pyszne i chociaż już nie mogłam zmieścić, to jednak jakoś zawsze wcisnęłam. 

Pewnego dnia stwierdziłam, że nadszedł ten czas kiedy nie mogę już na siebie patrzeć, spodnie "wyją" na tyłku, brzuch okropnie wystaje, a jak go wypnę jak się dobrze najem, to i w tramwaju mi miejsca ustąpią. Gdybym tylko nim jeździła, bo odkąd mam samochód (3 lata) nie jeżdżę niczym innym. Wożę zad w tą i z powrotem. Poza tym po ślubie (też 3 lata), to jednak prawda, że człowiek się rozleniwia i delikatnie przestaje o siebie dbać. Ze mną było tak samo aż wzięłam się za siebie i teraz ważę nie 84 a 73 kilogramy. 

Niegdysiejsza rozmowa moja z mym Lubym:

- blablabla, cośtam cośtam, no i tenteges... mój Kaszalotku...
- .......... że co proszę?
- Nooo, Kaszalotku......
- Co K *&^$$# ?? (what did you just say, bijacz??)
- Kaszalotku, przecież to taki ptaszek..
- Bo co, bo ma w sobie "lotek"?
- No... to co to niby jest ten kaszalot??
- To jest wieloryb K $%^&*!!!!!

I umarliśmy ze śmiechu oboje..... :D A ta anegdota towarzyszy nam od tamtej pory i nadal śmieszy:D

Absolutnie nikogo nie namawiam do stosowania tej osławionej diety z powodu skutków ubocznych, jakie może mieć. Głównie chodzi o to, że może źle wpływać na nerki, ale ja nie mam, odpukać, z tym problemów, bo stosuję się do zaleceń, które mówią o piciu bardzo dużej ilości płynów (ok.3l dziennie). Nie mam z tym żadnych problemów, bo wodę wlewam w siebie hektolitrami:)
I tak dukałam sobie przez dwa miesiące dzielnie bardzo, wspomagana różnymi przepisami doświadczonych w dukaniu, co by mi nie było nudno. Czasem Małżowinek też coś tam skubnie, np. (przepis na naleśniki), które są boskie z pseudo-(nutellą) i tak się oboje zajadamy twierdząc zgodnie, że można przyjemnie chudnąć objadając się tym, co jest wymienione w książce nt.diety proteinowej.
Źródło KLIK

KLIK
Jedynym minusem tego, że schudłam jest to, że zmalały mi też piersi. Mimo to Małżowinek jest nadal wniebowzięty, bo w końcu cycki to zawsze cycki obojętnie jakie by nie były a jego ulubione bimbałki poprawiają mu humor zawsze i wszędzie;) No i ma szczuplejszą żonkę, która wreszcie waży mniej od niego! A nie tyle, co jego Teść....
Dobre jest to, że nie mam już tak spuchniętych kostek jak kiedyś i cellulitu na udach. Za to Małż ma na tyłku jak miał, bo należy do tych nielicznych przedstawicieli płci brzydszej, którzy jednak mają swój mały składzik komórek tłuszczowych na pośladkach :p Dobrze mu tak! Huehuehuehuehe - śmiech Kacpra Boskiego :D 

Czemu tak jest, że jak się tyje, to w ciągu miesiąca i w takich strategicznych punktach jak zadek, biodra, brzuch i uda a jak się chudnie, to trwa to trzy razy dłużej i lecą najpierw cycki (prawie na kolana :p)?
No cholera, czy to jest sprawiedliwe?
Tulę czule.

sobota, 1 grudnia 2012

Kreska-grubaska. Niech będzie, że to tak pod andrzejki...!

Hej!

Ani ja nie mam na imię Andrzej, ani nikt mi znajomy, toteż nie byłam na żadnej imprezie z tej okazji i wcale nie żałuję :p Za to nic nie stoi na przeszkodzie, żebym sobie zrobiła wieczorowy makijaż nawet zostając w domu przed TV ;) No to owszem, zrobiłam sobie :p
Postawiłam na mocną kreskę, wręcz prawie Winehouse'owską . Na co dzień bym tak nie wyskoczyła, logiczne, ale wieczorem mogę sobie posiedzieć w nim, a co, kto mi zabroni? ;)



Jako milionowa osoba muszę Was przeprosić za światło, mogłam jedynie robić zdjęcia z lampą, bo już ciemno za oknem, jak to codziennie o 16.00, ale spoko, jeszcze trochę do Wigilii, a od niej już dnia przybywa! "Parę sekund dziennie" jak ja to mówię, ale zawsze coś!;D Co nie? :)

Pamiętajcie o głosowaniu TUTAJ na mani andrzejkowy, Dziewczyny się postarały, ale tylko jedna może zgarnąć nagrodę w postaci lakieru Priti NYC.

Tulę i życzę udanego sobotniego wieczoru!

No Laski, to teraz głosujemy...! :)


Witajcie!

Wczoraj o 23.59 konkurs dobiegł końca. Wzięły w nim udział AŻ CZTERY osoby!!! No po prostu szał wściekłych jajników!!! Dziewczynom strasznie dziękuję, że im się w ogóle chciało:) Jednej już gratuluję tego cudownego malinowego lakieru Priti NYC, który jest przecudowny, będziesz się cieszyć dziewczyno! 
Zanim to jednak nastąpi i znowu polecę na pocztę wysyłać nagrodę, musicie zagłosować na tę stylizację, która podoba się Wam najbardziej. Zamieszczam w kolejności, w jakiej do mnie przyszły. Nie są podpisane ani nie były wcześniej publikowane na blogach właścicielek. Oto one:
Numer 1

Numer 2
Numer 3
Numer 4
Mnie się podobają wszystkie, ale teraz od Was zależy, która z nich zdobędzie nagrodę. Głosujcie, macie czas do jutra do północy a w poniedziałek ogłoszę wyniki :)
W komentarzach możecie wpisać tylko cyfrę 1,2,3 albo 4 i już będę wiedziała o co kaman. Oczywiście inne też są mile widziane, jednak pamiętajcie aby zagłosować!:)

Trzymam kciuki i do następnego :*

Zobacz też

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...